Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Szymon Majewski: Niebiańska linia

Szymon Majewski i jego dziadek
Archiwum prywatne, East News/Getty Image.
Z lewej dziadek Szymona
Udostępnij

Czyli Dziadek i Mama dzwonią z nieba z urodzinowymi życzeniami.  

Wczoraj miałem 50 urodziny i nie uwierzycie, co się stało.

Z nieba zadzwonili do mnie moja Mama i Dziadek. Oto zapis tej rozmowy.

– Mama!?

– Cześć synku, dzwonię z nieba, chciałam ci złożyć życzenia z okazji pięćdziesiątych urodzin!

– Dziękuję, Mamo…

– O masz! Szymon, słyszę, że niewyspany jesteś?

– Pisałem wczoraj ten tekst. Skończyłem o pierwszej w nocy.

– Nie powinieneś rano pracować?

– Rano nie mam głowy do pisania.

– Bo myślisz o niebieskich migdałach. Powinieneś się skupić, tyle razy ci mówiłam.

– Kiedyś się skupię, na razie nie umiem. A jak u ciebie?

– U mnie… niebo w gębie, tu są same ciastkarnie.

– To znowu przybędzie ci kilogramów, Mamo, miałaś dbać o linię.

– Właśnie, ale tu jest odwrotnie, jem i tracę kilogramy. Zaczynam dzień od szarlotki.

– Zawsze mówiłaś, że to dietetyczne ciasto, że to same jabłka.

– Kłamałam, to sam cukier. A wiesz, że w końcu udało mi się tu skończyć studia, jestem lekarzem.

– Tak jak marzyłaś! Zaraz, ale tam się chyba nie choruje?

– Nie. Ale bawimy się w służbę zdrowia, wymyślamy sobie choroby i leczę lekami, których nie ma.

– Nawet głowa tam nikogo nie boli?

– Nie, ja sobie wymyślam czasami bóle w stawach, żeby nie było za dobrze. Ale poczekaj, Szymon, dam ci Dziadka. Chodź tato, Szymek.

 

Dziadek i mama Szymona Majewskiego
Dziadek i mama

 

– Hej, super! Dziadku mam 50 lat!

– A ja 114!

– Świetnie, i jak się czujesz?

– Namalowałem zachód Jowisza i zreperowałem anielskie sanki.

– A co ze słuchem, słyszysz mnie?

– Nie, ale wiem co mówisz.

– Skąd?

– Tu się wszystko wie, wnusiu. A powiedz, robisz wszystko na bieżąco, nie zostawiasz na ostatnią chwilę?

– Nie. Czasami coś tam zostanie na ostatnią chwilę, ale za to ciągle się nie spóźniam, tak jak kazałeś.

– No właśnie, bo wiesz, że Napoleon…

– …przegrał bitwę bo spóźnił się generał.

– Tak! A masz narzędzia?

– Tak! Mam nawet jeszcze twój stary młotek.

–  Świetnie! Bo wiesz, że…

– …mężczyzna powinien mieć narzędzia.

–  I zawsze zapas śrubek. I jak chcesz wskakiwać do rzeki na główkę…

– …to muszę sprawdzić dno!

– Tak! Wnuczku, a jak tam na świecie? Spokój?

– Nie do końca, trochę jak w trzydziestym siódmym.

–  To jakby co, pamiętaj, jak pójdziesz na front, niech ci żona za kołnierzem coś wyszyje, cokolwiek od siebie, to pomaga. Patrz, żyję w niebie do dziś.

– Ok, zapisałem…

– Dobra, Szymku, ok, muszę kończyć, bo spotykam się z kolegami z Powstania, codziennie się spotkamy o 17.00, jest tu nas coraz więcej. Potem idziemy na ryby. Tu zawsze bierze. Chwila, jeszcze mama.

– Szymek?

– Tak.

– Uważaj na kleszcze, bo bolerioza szaleje, i ucałuj Zosię i Antka. Pa…

– Pa.

– Haha! Dziadek szukał wędki i zasnął na kanapie.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail