Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Tak trudno znaleźć męża? Rozmowa z Małgorzatą Hutek

Małgorzata Hutek
Udostępnij

Dwa tygodnie temu jej piosenkę „Jak trudno znaleźć męża” usłyszały 83 tysiące osób. Dziś o szukaniu męża, ale też o samotności, która jest pragnieniem dawania siebie, „katolickim getcie”, w którym boimy się grzechu, i o burzeniu pomnika św. Małgorzaty Hutek, wokalistka opowiada Joli Szymańskiej.

Jola Szymańska: Gosiu, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Życzę Ci najlepszego męża na świecie! Kiedy usłyszałam Twoją piosenkę o tym, „jak trudno znaleźć męża”, i kiedy opublikowałam ją na profilu For Her na Facebooku, czułam, że to będzie szaleństwo.

Małgorzata Hutek: Dziękuję. No właśnie, jest szaleństwo czy nie? Kolega opowiadał mi, że jego znajoma zapytała, dlaczego „robię sobie jaja z takich poważnych rzeczy” i że „tak nie wolno”.

Ja widzę jeden wielki zachwyt tą piosenką. Zamiast ze smutkiem i zniechęceniem, podeszłaś do tematu z humorem.

To w ogóle śmieszna historia. Rok temu, cała chora, wybrałam się na mszę do jezuitów w Warszawie. Strasznie dużo było tam kobiet. Pięknych kobiet! W dodatku ksiądz mówił o „szukaniu męża”. Zastanawiałam się, o co chodzi. W końcu zapytałam dziewczyny obok, czy to msza o dobrego męża. Trafiłam. Zainspirowana napisałam piosenkę, a w samym nagraniu pomógł mi kolega puzonista.

No właśnie, wszyscy zastanawiali się, kto gra na puzonie?

Nie wiem, czy mogę zdradzać jego tożsamość, ale… jest wspaniałym puzonistą. I nie ma żony. Jeszcze.

Czy Twoi znajomi faceci w ogóle szukają żon?

Chyba szukają, ale jest to pragnienie, o którym częściej mówią kobiety. Odnoszę czasem wrażenie, że jest to lęk przed odpowiedzialnością i podjęciem decyzji,  byciem z kimś na zawsze. Możliwe, że gdyby jedna i druga strona szukała żon i mężów otwarcie, nie byłoby pewnie problemu. A problem ewidentnie jest. Jesteśmy coraz starsi i wciąż samotni.

 

 

Prowadzę chór starszych pań, koło sześćdziesiątki. W ich czasach samotna 28-latka była starą panną. To był ostatni dzwonek dla kobiety. Dawniej ludzie chętniej i szybciej decydowali się na małżeństwo. Dzisiaj jesteśmy nastawieni na samorozwój i szukamy ideałów. Potrzebujemy potwierdzenia na sto procent, że to na pewno ten. A podobno taka pewność przychodzi dopiero po ślubie.

 

Rady dla singielek

Kiedy słyszysz rady dla singielek w stylu: „wyjdź z domu”, „przełam się”, „uwierz w siebie”, to co myślisz?

Że chcę żyć w zgodzie z tym, co przeżywam. Jeżeli mam co przełamywać, mogę nad tym popracować. Ale łamanie się na siłę nie jest dobre. Może źle to zabrzmi, ale relacje są jak ćwiczenie na instrumencie – nie wychodzą od razu. Uczymy się ich, poznając ludzi i siebie samych.

Może się nam wydawać, że chcemy księcia na białym koniu z szerokimi barami. Potem poznajemy konkretnego człowieka i zastanawiamy się, czego naprawdę potrzebujemy. Kiedy znajdziemy troskę i dobroć, wtedy nawet te bary nie mają znaczenia. Czasem tak się zdarza, że bary nie są najważniejsze.

Ale to w wyjątkowych sytuacjach! (śmiech)

W wyjątkowych. Bo wierzymy, że Pan Jezus da nam mężczyznę z barami! (śmiech)

 

New Born Trio

Wiemy już, że Gośka Chrupek – Twoje alter ego – wydała genialny singiel. A co dzieje się muzycznie u Ciebie?

Założyłam zespół – New Born Trio. To owoc przyjaźni z Agą Derlak i Dominiką Kierpiec-Kontny. Aga jest świetną pianistką jazzową, za swoją pierwszą płytę “First Thought” otrzymała Fryderyka. Dominika to jedna z niewielu improwizujących wiolonczelistek, która poza tym, że pięknie gra, także śpiewa. Wreszcie czuję, że pracujemy, wymyślamy i jesteśmy w zespole razem. To bardzo intymna relacja. Może dlatego odważam się mówić o pragnieniach, do których nie chciałam się dotąd przyznawać.

Na przykład?

O samotności, ale nie takiej dramatycznej i smutnej. Samotność to dla mnie pragnienie dawania siebie, bycia darem dla kogoś. Nie: chcę kogoś, ale: wiem, że mogę dać komuś siebie. Śpiewam też o trudnych relacjach w moim życiu i o odradzaniu się. No i drugi projekt – psalmy.

Nagranie psalmów to Twoje marzenie już od dwóch lat.

One są gotowe do nagrania, jedyną blokadą są pieniądze. W listopadzie ukaże się za to polsko-czeska płyta „Tuwim” z moim wokalnym udziałem. Muzykę napisała wspaniała kompozytorka i trębaczka Štěpánka Balcarová.

Który wiersz z tej płyty najbardziej lubisz?

„Szczęście”, bo to wiersz o prostocie i o tym, że to, czego szukamy, jest w nas. Często szukamy rad, aby ktoś w końcu powiedział nam, jak mamy żyć. Uczę się tego, że Bóg mówi we mnie, także poprzez moje ciało. Bo On poza duchem dał nam ciało. A ciało do nas mówi. Bardzo wyraźnie to widzę ostatnio. Uczę się go słuchać.

 

Głos Kościoła

To uwalniające, że jako osoba wierząca nie śpiewasz tekstów „katolickiego” poety, ale po prostu wybitnego poety.

Pewien znany zakonnik przestrzegał mnie przed zatrzymywaniem się w „katolickim getcie”. Kiedy jest nam tak wygodnie i miło z ludźmi, którzy myślą tak samo jak my i poklepują nas po plecach, inni wydają się źli i obcy. A przecież nie o to chodzi. Wierzę że szczęście jest w Kościele, bo jest nim Jezus Chrystus, ale w Kościele zbyt często nie pozwalamy sobie na błędy. Mimo że je popełniamy i Jezus zawsze dobrze o nich wiedział.

 

 

Nie wiem, czy ktoś miał lepszą formację niż Piotr, podejrzewam, że nie, a nawet on wyparł się Jezusa trzy razy. Dla Boga nie ma to znaczenia. On po prostu kocha. Ja też się tego uczę: kochać tak po prostu. Za nic. Nie za to, że ktoś myśli jak ja, bo tak jak ja myślę, jest najlepiej, ale kocham, bo jest. I jest inny. W niczym się ze mną nie zgadza, ale jest coś, co nas łączy. Bo wierzę, że dobro jest w każdym.

Jak nie wchodzić w „katolickie getto”, kiedy jesteś otoczona wierzącymi znajomymi, jesteś we wspólnocie? Jak udaje Ci się zachować bliskość ze wspólnotą, jednocześnie pozostawiając sobie wewnętrzną niezależność?

Czasem będąc we wspólnotach czujemy się z nimi zlepieni. Nie jestem wtedy Małgorzatą Hutek, ale „głosem wspólnoty”, „głosem Kościoła”. To nieprawda. Nie jestem „głosem Kościoła”. Jestem w Kościele, jestem jego członkiem. I mogę myśleć inaczej niż moja wspólnota, mogę zadawać pytania.

Łatwo odlecieć w nierealny świat bycia idealnym, a to pycha i zasługiwanie na miłość, którą mamy za darmo. Pycha myślenia o byciu doskonałym, o byciu świętym, o pomniku świętej Małgorzaty Hutek. A przecież święci nie byli idealni. Byli ludzcy. Święty to człowiek, który się nawraca. Sednem chrześcijaństwa nie jest brak grzechu. Sednem jest Chrystus, który wybacza. Polecam Jezusa Chrystusa – Małgorzata Hutek (śmiech).

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail