Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconKościół
line break icon

Trzy cuda Lednicy. Jak uzależniłem się od spotkań z rybą

fot. Wspólnota LEDNICA 2000

Ks. Michał Lubowicki - publikacja 06.06.17

Były spotkania lepiej i gorzej zorganizowane, mniej i bardziej trafione gadżety. Z czasem Lednica dorobiła się komercyjnej otoczki i swoich „peryferii”. A jednak nie przestała mnie zachwycać i przyciągać. Wracam tam z powodu trzech „cudów”.

Byłem w szóstej klasie podstawówki. Księdzu organizującemu wyjazd z parafii zostało kilka wolnych miejsc i chyba tylko dlatego zgodził się wziąć ze sobą także nas, smarkaczy. To był rok 2003, Lednica z przypowieścią o talentach.

Oczywista frajda z wyjazdu z lubianym księdzem w poważnym gronie parafialnej „starszyzny”, do którego łaskawie zostaliśmy dopuszczeni była tylko początkiem mocno pozytywnych wrażeń. Na miejscu było już tylko lepiej.

Cieszyło nas wszystko – lednickie gadżety, tańce, modlitwy, nabożeństwa, msza święta. Nawet koczowanie przez cały Boży dzień na polu w zabójczym upale i przejście przez rybę w niemiłosiernym ścisku były w naszym odczuciu fantastycznym przeżyciem. Lednicki bakcyl został przez nas przyswojony w pełni. Od tego czasu coroczny wyjazd stał się nieodzownym punktem programu.




Czytaj także:
Metr bliżej Boga. O Siewcach Lednicy opowiada Agnieszka Chrostowska

Jeździłem na Lednicę jako gimbus, potem jako licealista i student, kleryk. Dwa razy miałem okazję posługiwać na lednickiej mszy jako diakon, aż wreszcie w tym roku pojechałem tam tydzień po swoich święceniach kapłańskich. Z biegiem lat bezkrytyczny entuzjazm trzynastolatka obdarowanego przez ojca Jana Górę pamiątkową monetą nieco słabł czy też ewoluował. Były spotkania lepiej i gorzej zorganizowane, mniej i bardziej trafione gadżety.

Z czasem Lednica – co nieuniknione – dorobiła się komercyjnej otoczki festyniarskich kramów i swoich „peryferii” w postaci tych, którzy przyjeżdżają tam w celach innych niż modlitwa i spędzają czas spotkania w krzakach sącząc piwo. Były spotkania, kiedy staliśmy po kostki w błocie w strugach zacinającego deszczu, były i takie, z których wracaliśmy z oparzeniami słonecznymi. A jednak Lednica nie przestała mnie zachwycać i przyciągać.

W tym roku pojechałem na pola po raz trzynasty. Pojechałem z powodu trzech rzeczy – trzech lednickich „cudów”, które zrobiły na mnie potężne wrażenie już za pierwszym razem i robią do tej pory.

Pierwszy to tak zwane „pole spowiedzi”, czyli „największy konfesjonał świata”. Od samego rana dziesiątki księży stoją lub siedzą na łące z tyłu pola i spowiadają uczestników spotkania. Setki, tysiące ludzi. Setki, tysiące pojednań człowieka z Bogiem. Każde wyjątkowe i jedyne. Tam naprawdę można doświadczyć tego, o czym tyle mówi papa Franciszek – Boga, który nie męczy się przebaczaniem.

Drugi „cud”, na który zawsze czekam to procesja rozpoczynająca mszę pod rybą. Setki księży przecinającą pola lednickie Drogą Trzeciego Tysiąclecia. Wszyscy w albach i czerwonych stułach. Długi orszak zwykłych i niezwykłych robotników Bożej Winnicy, jak apostołowie ruszający „aż po krańce ziemi”, jak orszak Baranka z Janowej Apokalipsy. Ten widok tak prosty, a jednocześnie tak potężnie przemawiający do wyobraźni był jednym z najważniejszych obrazów, jakie towarzyszyły pierwszym myślom o powołaniu kapłańskim kiełkującym w mojej nastoletniej głowie – a gdyby tak stać się częścią tego orszaku? Obraz kiełkował skutecznie.

I wreszcie „cud” ostatni. Zawsze pod koniec spotkania, tuż przed przejściem przez bramę-rybę. Adoracja Najświętszego Sakramentu niesionego przez pole w wielkiej monstrancji. W ciemnościach nocy, w otoczeniu pochodni i dymów kadzidła przy przejmujących dźwiękach fletu. I te tysiące ludzi klęczących wokół w zupełnym milczeniu. I morze zapalonych świec. I tak długie minuty, podczas których trwa rozmowa tylu serc z Tym, który zna je najlepiej.




Czytaj także:
„Idź i kochaj”. Premiera hymnu XXI spotkania Lednica 2000

Na koniec Akt Wyboru Chrystusa – trochę pompatyczny, jakby nazbyt podniosły. Ale dobrze, że właśnie taki. Bo to przecież poważna sprawa. Nawet jeśli wypowiadane wtedy słowa tak często nie znajdują pokrycia w naszym codziennym postępowaniu, to bardzo potrzeba nam do nich wracać, by zrozumieć, że On z nas nie rezygnuje. Nigdy. Że z Nim znów można zacząć od nowa.

Ktoś powie: To wszystko gra na emocjach, tanie efekciarstwo. Rzeczywiście, ojciec Góra od początku stawiał na prosty język przekazu. Stąd symbole i znaki angażujące młodych także na poziomie emocji. Ale proste wcale nie znaczy płytkie. Lednicka ryba to ryba głębinowa i kto się jej złapie naprawdę, może wypłynąć na głębię, do czego wzywał ledniczan św. Jan Paweł II.

Czasem to proste przemawia najgłębiej. Jak powtarzane przez ojca Jana w miłosnym amoku „Jesteście piękni!”. Śmieliśmy się z tego, a jednocześnie wracaliśmy co rok, by to znów usłyszeć. By znów w to uwierzyć. Ojciec Prus, który przejął prowadzenie Lednicy po śmierci jej „założyciela” też ma swoją „mantrę”: „Kochani! Jesteście bardzo kochani!”. Można to usłyszeć sto razy i wzruszyć ramionami. Aż za którymś razem dociera, powala i podnosi. I jak już dotrze, powali i podniesie, to możesz iść i kochać, do czego wzywało hasło tegorocznego spotkania.


Lednica, papież Franciszek

Czytaj także:
Specjalne przesłanie Franciszka do uczestników Lednicy

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
adoracjajan paweł IIlednicamłodzispowiedź
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail