Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak wybrać miejsce na wymarzone wakacje?

Kompas trzymany w dłoni
Udostępnij

Najpiękniej smakują te miejsca, które niejako sami „odkryliśmy”. Nie widniały na listach miejsc, które „koniecznie musimy zobaczyć”. To takie rarytasy.

Wakacje coraz bliżej. Upragniony okres wypoczynku tuż-tuż. Będziemy planować, będziemy zbierać ekwipunek, rezerwować noclegi. Będziemy myśleć, będziemy dumać. Będziemy marzyć. Co zrobić, aby te wakacje były niezapomniane? Aby były „jedynymi w swoim rodzaju”?

Część z nas pojedzie na wakacje z całą rodziną. Z żoną, mężem, z dziećmi. Może z rodzicami, babcią, dziadkiem. Część wybierze się w gronie sprawdzonej paczki przyjaciół. Jeszcze inni chcąc odpocząć od całej tej wielkomiejskiej gonitwy, pojadą sami.

Część do hoteli, część pod namiot. Jedni wybiorą się nad jeziora, inni nad morze, jeszcze inni w góry (jeśli wierzyć statystykom Polskiej Izby Turystycznej, tych ostatnich jest obecnie najwięcej). Część wyleci na upragnione wakacje w daleką egzotykę. Część będzie cieszyć się wypoczynkiem w ojczyźnie. Słowem: ilu wczasowiczów, tyle pomysłów. Tyle idei.

Co zrobić, aby ten wyjątkowy i tak długo wyczekiwany przez nas czas nie stał się koszmarem, na którego wspomnienie aż będzie robić się słabo? Czego unikać, czego się wystrzegać? Jak się przygotować? A jednocześnie: co zrobić, aby te wakacje nie stały się dla nas bezsensowną wegetacją okraszoną hedonistycznym nieróbstwem i apatią? Sam w sumie nie wiem, co z tych dwóch skrajności gorsze.

Przed jakimkolwiek wyjazdem najlepiej jest zawsze usiąść i się… pomodlić. Jakie to proste, prawda? Otworzyć się na działanie Ducha Świętego. Podpytać, poczekać. Zwykle pojawi się jakaś myśl. Jakieś marzenie, jakaś idea. Fascynacja, poruszenie, które pociągnie nas do tematu, o którym być może kiedyś tam dawno temu marzyliśmy, ale odłożyliśmy temat na „kiedyś”. Może to „kiedyś” właśnie nadeszło? Odwagi.

Warto słuchać. Odpowiedź może przyjść z zupełnie zaskakującej strony. Choćby podczas… kazania w kościele, gdy to ksiądz z okazji stulecia objawień w Fatimie przypomni o naszym rodzimym Gietrzwałdzie, gdzie to Matka Boża objawiła się najdłużej ze wszystkich miejsc, co do których Kościół nie ma wątpliwości, że działy się tam Maryjne objawienia.

Gietrzwałd? Warmia? Czemu nie? Odpowiedź może przyjść z niemal każdej strony. Warto być uważnym. Takie pomysły mogą naprawdę połamać wszelkie nasze schematy. Inspiracji warto szukać w książkach podróżniczych. W prasie. Podczas rozmów z koleżankami przy kawie. Podczas przyjacielskich spacerów z lodami w ręku. Odpowiedź na nasze pytanie może przyjść podczas jakiejś scenki obserwowanej przez nas przypadkiem w tramwaju. Wszędzie. Bądźmy uważni. Te wakacje mogą być dla nas nie lada prezentem.

Nie idźmy za banałem, za komercyjną reklamą. Za papką. Poszukajmy troszkę. Wysilmy się. Ze swego doświadczenia wiem, że najpiękniej smakują te miejsca, które niejako sami „odkryliśmy”. Nie widniały na listach miejsc, które „koniecznie musimy zobaczyć”. To takie rarytasy, o których gdzieś kiedyś przeczytaliśmy albo przypadkowo zobaczyliśmy na jakimś zdjęciu. Albo o którym mówiła nam nieżyjąca już babcia. Że tam poznała dziadka…

Odkrywanie wcale nie musi dotyczyć miejsc egzotycznych i dalekich. Gwarantuję, że na naszych trzystu dwunastu tysiącach kilometrów kwadratowych jest co zobaczyć. Naprawdę. Przykład z pierwszej ręki? Proszę bardzo…

Wełtyński kościółek na zachodzie kraju. Jedno z tych miejsc naszej rodzimej ziemi, o których istnieniu prawdopodobnie większość z nas nigdy się nie dowie. Nieznany skarb skrywający rodzimą sztukę. Po wejściu do środka wystarczy nieco skoncentrować wzrok. Skupić zmysły. I wtedy je zobaczymy.

Przecudne freski namalowane prawie na całej powierzchni ścian nawy. Najstarsze pochodzą jeszcze z XVI wieku. Wśród nich fresk o stworzeniu Ewy. Zaraz obok „Grzech Pierworodny”. Dalej „Pokłon Trzech Króli”. Jest też cała męka z ukoronowaniem cierniem, niesieniem krzyża i ukrzyżowaniem. Przecież dla takich rzeczy ustawiają się kolejki do rzymskiego Forum Romanum, kościołów na Zatybrzu, w Pompejach czy w Jordanii. A tutaj potrzeba jedynie poprosić o klucz pewną sympatyczną panią. Warto to docenić.

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że takich miejsc mamy w Polsce tysiące. Starczy więc dla każdego. I prawdopodobnie nie spotkamy w nich tłumów. Może właśnie w te wakacje warto poświęcić nieco czasu na taką prywatną eksplorację? Żeby za rok przy kawie i lodach powiedzieć przyjaciółce, że warto pojechać do…

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail