Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Czy Polska potrzebuje imigrantów?

Ukraińcy przekraczają granicę z Polską
EAST NEWS
Udostępnij

Rozmowa z Gagikiem Grigoryanem z Fundacji „Ocalenie”, która rocznie pomaga tysiącom obcokrajowców odnaleźć się w polskiej rzeczywistości.

Wśród podopiecznych Fundacji „Ocalenie” znajdują się uchodźcy z Ukrainy, z Gruzji, z krajów arabskich, Wietnamu, z terenów objętych wojną, ale także imigranci ekonomiczni. Obecnie fundacja poszukuje mentorów, którzy pomagają obcokrajowcom odnaleźć się w naszych realiach. Mile widziani są również wolontariusze, którzy mogą udzielać lekcji języka polskiego. Już 100 takich nauczycieli pomaga w Warszawie i w Łomży zdobyć przyjezdnym tak kluczową umiejętność, by mogli wieść w Polsce godne i szczęśliwe życie.

Gagik Grigoryan sam był jeszcze kilka lat temu w podobnej sytuacji. Z pochodzenia Gruzin, studiował dziennikarstwo na Ukrainie, a teraz w Polsce pomaga swoim pobratymcom i innym obcokrajowcom odnaleźć się w tutejszej rzeczywistości. Odpowiada też za kontakty fundacji z mediami.

 

Polacy i Gruzini – czym się różnią?

Dominika Kaźmierczyk: Jakie zauważyłeś różnice pomiędzy Gruzinami i Polakami, które utrudniają porozumienie?

Gagik Grigoryan: My jesteśmy bardziej otwarci, od razu przechodzimy na ty, nie ma u nas nawet formy „pan, pani”. Jesteśmy szczerzy. Szybciej się zaprzyjaźniamy i nie owijamy w bawełnę, bardziej mówimy to, co myślimy, niż Polacy. Zauważyłem, że wy często odpowiadacie pytaniem na pytanie. Na przykład, kiedy Gruzin pyta: „Chcesz iść dzisiaj do kina?”, czeka na odpowiedź „tak” lub „nie”. Na co Polak zwykle odpowiada: „A ty chcesz?”. Próbuje w jakiś sposób zrzucić odpowiedzialność za podjęcie wspólnej decyzji na drugą osobę.

My, Gruzini, mamy też większy temperament, jesteśmy głośniejsi, co skutkuje często brakiem zrozumienia w urzędach. Dlatego urzędnicy mają czasem pretensję, że jesteśmy agresywni, kłócimy się.

Z tego, co wiem, organizowane są specjalne szkolenia z wrażliwości na inne kultury dla urzędników. Czy wy także je organizujecie?

Tak, te szkolenia są organizowane, ale problem wciąż istnieje. To kropla w morzu potrzeb.

Gruzini przyjechali do Polski jako uchodźcy po 2008 roku.

Wtedy sytuacja była niepewna, nie wiedzieliśmy, jak to się dalej potoczy po ataku Rosji na Gruzję, jak zareaguje Europa. Obecnie w kraju jest bezpiecznie, choć prawa człowieka nie są do końca respektowane. Jest problem z sytuacją gospodarczą, mamy wysokie bezrobocie. Niestety, rząd jest beznadziejny, skorumpowany i nie zależy mu na dobru obywateli.

Ale w Polsce można spotkać plakaty zachęcające do wyjazdu do Batumi.

Gruzja jest teraz bezpiecznym krajem. Choć, nawiasem mówiąc, turystyka kwitnie również w krajach niebezpiecznych. Turcja, Egipt, Birma to państwa, w których z pewnością jest mniej bezpiecznie, a cieszą się dużym zainteresowaniem turystów.

Teraz w Polsce mieszka kilka tysięcy Gruzinów. Lech Kaczyński w 2008 roku zapraszał ich, ale na miejscu okazało się, że nie jest wcale tak różowo. Trzeba było miesiącami czekać na azyl, nie było żadnego programu pomagającego odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

 

Ukraińcy w Polsce

Obecnie najwięcej przyjeżdża do Polski Ukraińców. To częściowo uchodźcy, z terenów przygranicznych, ale w dużym stopniu także emigracja ekonomiczna.

Oni stosunkowo dobrze aklimatyzują się u nas ze względu na podobne obyczaje, a także język. Choć padają również ofiarami oszustów, całych mafii, zatrudniających ich na czarno. Osoba pracująca w szarej strefie wpada w pułapkę, bo nie może zwrócić się o pomoc do państwa, ponieważ boi się ukarania mandatem, a przede wszystkim deportacji.

Teraz Ukraińcy będą mogli wyjeżdżać również do Unii Europejskiej. Natomiast w Polsce są na pewno kołem zamachowym naszej gospodarki. W pobliskim McDonaldzie pracują sami Ukraińcy i Białorusini. Dostają pensję w wysokości 1600 zł. To dla nich dużo w porównaniu z pensjami i wysokim bezrobociem w ich kraju.

Jednak w Polsce za tę pensję trudno jest się utrzymać, mieć rodzinę.

Przy obecnym niżu demograficznym w Polsce potrzebujemy imigrantów. Powinniśmy mieć po troje dzieci, żeby wypełnić lukę, aby system emerytur był wydolny. Jednak może się okazać, że Ukraińcy pojadą dalej, na zachód Europy, gdzie będą mieli lepsze warunki.

Tak jak Polacy wyjechali i wciąż wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii czy Niemiec.

Współczesne społeczeństwa będą coraz bardziej wielokulturowe. Dlatego praca, staże, pomoc w naszym centrum jest dla wielu ludzi tak interesująca. Nabywają tych miękkich kompetencji, które są potrzebne na rynku pracy w międzynarodowym środowisku.

 

Mentorzy w Fundacji „Ocalenie”

Fundacja „Ocalenie” poszukuje teraz mentorów. Co jest ich zadaniem? 

Mentor to osoba, która ma pomóc odnaleźć się w systemie biurokratycznym, prawnym, zawodowym danego państwa. Często najważniejsze w porozumieniu się z innymi okazują się jednak różnice kulturowe. Dlatego najlepiej, żeby mentor pochodził z tego samego kraju, co osoby, którymi się opiekuje. I miał kontakt ze społecznością danej narodowości w Polsce.

Kiedy wyjechałam na studiach na stypendium do Hiszpanii, też mieliśmy mentorów. Pomagali nam znaleźć mieszkanie, założyć konto w banku.

Jeżeli ktoś ma jakiś problem, to jesteśmy w biurze przy Kruczej w Warszawie, żeby mu pomóc. Jeśli potrzebuje tłumacza, to też służymy pomocą. Asystujemy mu również w szpitalu, u lekarza. Ale potem musi radzić sobie sam, oczywiście w miarę możliwości. Więc to jest zupełnie inna sytuacja niż ta, o której ty mówisz. My staramy się, żeby nasz podopieczny był samodzielny, unikamy prowadzenia go za rączkę.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!