Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Modlitwa w małżeństwie? Mamy na nią sposób!

Ręce położone razem na Biblii
Shutterstock
Udostępnij

Wspólna modlitwa w małżeństwie to nie jest takie „hop siup”. Ktoś sobie wyobraża, że przecież dwoje dorosłych ludzi stanie przed sobą, pomodlą się i pójdą spać. Nie ma co ukrywać – to „pomodlą się” to często perypetie na miarę serialu.

Początki jak po grudzie

Ostatnio razem z Łukaszem, moim mężem, modliliśmy się przez Skype z małżeństwem ze Stanów Zjednoczonych. Potem rozmawialiśmy na temat modlitwy małżeńskiej. Nasi znajomi dzielili się z nami, że początki były trudne, bo nawet „Ojcze nasz” każde z nich mówiło inaczej, w innym miejscu robili przerwy. Dziś nie wyobrażają sobie dnia bez wspólnej modlitwy.

U nas z kolei wspólna modlitwa bardzo długo kulała. Każde z nas chętnie bierze swoje Pismo Święte, podręcznik formacyjny, notatnik i udaje się na modlitwę, ale ta wspólna, małżeńska, nam po prostu nie leżała. A bo to trzeba się zgrać razem, a to mieliśmy do późna gości i nie chcieliśmy opuszczać modlitwy osobistej, a to jeszcze masę innych powodów, których w domu z maluchami i wiecznie pełną listą obowiązków nie ubywa (jak w każdej rodzinie, ot i filozofia!). I tak upłynęło nam kilka lat małżeństwa. Oczywiście cały czas podejmowaliśmy próby wspólnej modlitwy, ale było to bardzo w kratkę i jakoś tak… sztywno.

 

Testowanie i „ten” sposób

Co się stało, że modlitwa małżeńska zaczęła nam „iść”? Ano, znaleźliśmy na nią sposób, który dał nam wolność, nie wkładał nas w sztywną ramę, której oboje nie lubimy.

Był czas, kiedy modliliśmy się razem pacierzem. No, nie szło nam. Potem próbowaliśmy modlitwy spontanicznej. Jako że nasze korzenie sięgają wspólnoty charyzmatycznej, modliliśmy się w tym duchu. Ale też nam nie szło! Na spotkaniu wspólnoty tak, ale w domu po jakimś czasie nie było „serca” w tej modlitwie. Wpadaliśmy w schemat podobnych wezwań i znowu klapa. Oczywiście, że nie trzeba szukać fajerwerków na modlitwie, pewnie. Tylko nasze serca czuły, że to nie jest to.

Aż pewnego pięknego, cichego (bo dzieci spały) wieczora, siedzieliśmy i rozmawialiśmy o intencjach, jakie mieliśmy wspólnie omodlić. Niektóre są z małżeńskiej grupy, którą prowadzę, inne z prywatnych wiadomości, od osób ze wspólnoty, inne od rodziny, przyjaciół, nasze osobiste. Otworzyliśmy Pismo Święte na Psalmach. Wybrałam jeden, przeczytałam go i zaczęliśmy uwielbiać Pana Boga poszczególnymi wersetami lub po prostu bazując na tym psalmie. Potem prosiliśmy, aby Jego chwała objawiała się w poszczególnych intencjach. I tak upływa nam już długi czas takiej oto modlitwy i wiemy, że to „nasz” na nią sposób.

 

Zyski ze wspólnej modlitwy

Czekam na ten czas, kiedy siadamy razem, oddajemy Panu Bogu wszystkie potrzeby ludzi, z jakimi się spotkaliśmy danego dnia. Możemy powiedzieć wszystko, czasami łamaną polszczyzną;) z racji pory. Uwielbiamy Go razem, a uwielbianie Boga daje coś niesamowitego! – pokój serca. Tam, gdzie Jezus jest wywyższony, tam wszystko inne jest umniejszone – tak się dzieje z troskami, problemami, ambicjami, marzeniami, pragnieniami. Nic w sercu nie jest w stanie wprowadzić zamętu, a nawet jeśli, to na chwilę, do czasu tej modlitwy. Takie jest nasze doświadczenie. W końcu czujemy wolność na modlitwie, nie tylko osobistej, ale też tej małżeńskiej.

Wspólna modlitwa to wejście w większą intymność niż sypialnia małżeńska. Kilka małżeństw potwierdziło nam tę hipotezę. Trudniej było im przełamać barierę wstydu nie w sypialni w czasie nocy poślubnej, ale po latach wspólnego życia, kiedy zapragnęli się razem modlić. Im coś jest jednak trudniejsze, daje też większe owoce i jest bardziej przez nas samych doceniane, prawda?

Jeśli jeszcze nie modlicie się razem, serdecznie Was do tego zachęcam. To jedna z tych płaszczyzn, w które warto zainwestować w małżeństwie. Dajesz niby mało, ale po latach procent narasta ogromny. Testujcie, sprawdzajcie, szukajcie Waszego sposobu na małżeńską modlitwę. Modlitwa sprowadza działanie Boże. Nie bójcie się prób i błędów. W modlitwie takowe nie istnieją. Grunt to serce i miłość. A zatem – do dzieła i do modlitwy!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail