Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zakochana katoliczka. 9 rzeczy, które warto przemyśleć, zanim powiesz „Tak”

Szczęśliwa para na tle zachodzącego słońca
Udostępnij

Nie licz, że mąż da Ci to wszystko, czego nie dostałaś od życia. Mąż to nie zadośćuczynienie za złe dzieciństwo czy rekompensata za niedostępnego ojca.

Nawet najlepszy mąż nie rozwiąże Twoich problemów emocjonalnych, jeżeli nie zrobisz tego sama. Jak i gdzie w takim razie szukać tego jedynego. I skąd wiadomo, że to właśnie on?

Można się modlić o dobrego męża, ale czasami warto pomóc Panu Bogu i zacząć samej aktywnie szukać ukochanego. Spotkania duszpasterstw akademickich, portale i biura matrymonialne dla singli pragnących założyć katolicką rodzinę. Ale okazuje się, że powodem do niepokoju może być nie tylko daremne poszukiwanie wymarzonego kandydata, ale również pojawienie się miłości. Nagłe.

 

Jak grom z jasnego nieba

I już nikt – tylko on! Jesteś roztargniona. Marzysz. Fantazjujesz. Rozpamiętujesz każde jego słowo, gest i spojrzenie. Rozpiera Cię energia, chociaż przecież nie jesz i nie śpisz. Serce kołacze. Ręce się trzęsą. Głos drży. Tętno jak u królika.

Pragniesz ślubu. Tylko przy nim chcesz usłyszeć: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie waży się rozłączyć”.  I czasami wtedy, ale też nie u wszystkich, rozum jakby na moment odzyskuje władzę na emocjami i pojawia się to najważniejsze pytanie.

 

Czy zaufać motylom w brzuchu i zdecydować się na sakrament małżeństwa?

Nie trzeba bać się romantycznej miłości. Zresztą, zdystansować się do niej nie sposób. Ją się po prostu przeżywa. Może rzeczywiście teraz brakuje Ci rozsądku, dystansu i krytycyzmu. I co z tego? Ale za to przeżywasz coś niezwykłego, intensywnego i pięknego. Ulotność zauroczenia może przerodzić się w coś trwałego. Tak samo, jak rozsądne zamążpójście może skończyć się rozczarowaniem.

Romantyczne oszołomienie nie wyklucza dobrego, stabilnego małżeństwa

Pod warunkiem, że ma się świadomość przemijalności fazy zakochania. To nieuniknione i całkowicie naturalne. Dlatego mądrze dać sobie czas i nie podejmować decyzji zbyt pochopnie. Jeżeli będziemy potrafili ciągle patrzeć na siebie uważnie i czule, ale już nie maślanymi oczami – wtedy pojawi się inna miłość. Bardziej prozaiczna. Wyrozumiała. Akceptująca. Wspierająca. Stabilna intymność jest również przepełniona wielkimi emocjami, tyle że mniej efektownymi.

 

To, co brzydkie wydaje się piękne 

Oto pułapka miłości romantycznej. Sama siebie przekonujesz, że miłość jest ślepa, ale na pewno nie Twoja. Bo on naprawdę jest unikalny, wspaniały i idealny. Wyjątkowy. Najlepszy. Jedyny w swoim rodzaju. A jak on opowiada o silnikach dwusuwowych! A tak łowi ryby przez osiem godzin, a ja wcale się nie nudzę, chociaż tylko jedna wzięła! Myślisz, że jest uparty?! No co ty – on jest taki stanowczy, męski. A kwiatów mi nie kupuje, bo pewnie woli oszczędzać. Na pewno już martwi się, gdzie będziemy mieszkać po ślubie. To nie skąpstwo, tylko zaradność i przezorność.

Tak właśnie chuchamy na to delikatne uczucie. I ta idealizacja jest czymś pięknym, ale jednocześnie może wikłać nas w złą bliskość. Uwznioślajmy ukochanego, ale dobrze by zachować przy tym trochę poczucia humoru. Bo te nasze o nim opowieści to przecież bardziej miłosna twórczość, niż raportowanie faktów.

 

Wielka miłość wymaga małych pytań

Wydaje Ci się, że znalazłaś bratnią duszę. Ekscytujesz się coraz to nowymi podobieństwami.

A przecież można się dobrać jak dwie połówki… robaczywego jabłka. Dobrze jest wychwycić różnice, punkty sporne. Przekonać się, jak on rozwiązuje konflikty. Narzuca swoją decyzję czy negocjuje? Jak się kłóci: ucieka w ciche dni czy jest ciekaw twoich argumentów? Czasami łączy Was miłość i wartości katolickie, ale wszystko inne dzieli. Nie bój się zadawać bezpośrednich, szczerych pytań. Szczególnie takich, które sprowokują bolesne odpowiedzi. Chyba lepiej zdobyć tę wiedzę przed ślubem.

 

Miłość romantyczna to cud, ale nie oczekuj z tego powodu innych cudów

Nie licz, że mąż da Ci to wszystko, czego nie dostałaś od życia. Mąż to nie zadośćuczynienie za złe dzieciństwo czy rekompensata za niedostępnego ojca. Nawet najlepszy mąż nie załata deficytów emocjonalnych, nie przegoni kompleksów, a jeżeli twoja samoocena poleci w górę, to tylko na jakiś czas.

 

Wykorzystaj moc odwzajemnionego zauroczenia

Świat się zmienia. Może dlatego, że przestajemy go widzieć, bo wszędzie widzimy tylko ukochanego? Ale co tam – ktoś nas pokochał. Tylko to się liczy. Czujemy się silne, wzmocnione, bardziej zmotywowane do wprowadzenia zmian. W tym sensie, czas narzeczeństwa może być dobrym momentem, żeby przepracować relacje z przeszłości, by bez zbędnego ciężaru, z dobrym kontaktem ze swoimi emocjami – wejść w rolę żony i matki. Romantyczna miłość to dobry doping.

 

Różowe okulary zakochanych przydają się po ślubie

Warto przechować w sobie etap romantycznej miłości. Skupienie się na atutach i zaletach męża, nawet tych miłośne wyolbrzymionych, przekłada się na poczucie zadowolenia z małżeństwa. Szybciej wybaczamy. Czujemy się bezpieczniej. Czulej kochamy.

Pamięć fazy zakochania pomaga również przetrwać ten zły czas, kiedy jak refren powraca zdawać by się mogło retoryczne pytanie: Co ja w nim widziałam?!

 

Dar miłości romantycznej

Wielu psychoterapeutów przyznaje, że ludzie którzy pobrali się z rozsądku potrafią całe życie tkwić w cichym żalu, że nie przeżyli miłości. I chociaż uważają swoje małżeństwa za udane, a przyjaźń między małżonkami ułatwia harmonijne dogadywanie się, to ta głęboka i fundamentalna potrzeba miłości jest niezaspokojona. Ten głód uczuć może być taką tykającą bombą dla przysięgi małżeńskiej.

Dlatego zamiast zamartwiać się czy wierzyć tym motylom w brzuchu, może po prostu uznać, że jest to znak, że oto jakieś ważne i piękne uczucie rodzi się, a potem – już rozsądnie – zadbać, by dorosło.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail