Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Dlaczego Wim Wenders robi film o papieżu Franciszku?

Wim Wenders
Odd ANDERSEN / AFP
Udostępnij

Wim Wenders, reżyser „Nieba nad Berlinem”, przewodniczący Europejskiej Akademii Filmowej opowiada Aletei, dlaczego bohaterem jego nowej produkcji będzie Jorge Mario Bergoglio.

Wpływ Wendersa na życie milionów ludzi jest zaskakujący. Wystarczy przypomnieć takie tytuły, jak „Paryż, Teksas” (1984), „Tak daleko, tak blisko!” (1993) czy filmy dokumentalne – na przykład „Buena Vista Social Club”.

Aby zrozumieć jego wpływ na młode pokolenie, wystarczy pomyśleć o nowej piosence Shakiry „Nada”. Jeden z najczęściej słuchanych kawałków na całej planecie rozpoczyna się hołdem dla prezentowanego trzydzieści lat temu filmu Wendersa „Niebo nad Berlinem”.

Wenders o Franciszku: to człowiek słowa

Jak to możliwe, że reżyser tak uznany, z największymi nagrodami festiwalu w Cannes, Wenecji i Akademii Brytyjskiej (BAFTA) robi film o Jorge Mario Bergoglio? W produkcji zostaną wykorzystane liczne zdjęcia papieża – informację potwierdziła Aleteia u samego Wendersa. Pomysł zrodził się w głowie prałata Dario Viganò – kapłana, któremu Franciszek powierzył pracę zreformowania i ujednolicenia komunikacji Stolicy Apostolskiej.

W kuluarach festiwalu filmowego w Cannes reżyser wyjaśnił Aletei:

Nigdy bym nie przypuszczał, że zrobię film o papieżu Franciszku. On tego nie potrzebuje. Nie potrzebujemy biografii człowieka. Jednak jego słowa znaczą i to wiele. Od początku pontyfikatu jego słowa się liczą. To jest ktoś, kogo słucha wielu ludzi i słucha go na wiele sposobów. Jego słowa mają znaczenie, a on jest człowiekiem słowa.

Ważne słowa papieża

Wenders wyjaśnił na konferencji prasowej organizowanej przez Diakonię Piękna w Cannes, że kiedy prałat Viganò, prefekt Sekretariatu ds. Komunikacji Stolicy Apostolskiej, zaproponował, by zrealizować film, dyskutowali o tym przez długi czas.

W końcu zdecydowałem się zrobić film, który koncentrowałby się na jego słowach. Z tego też powodu zostanie zatytułowany „A man of his word”. Jesteśmy w trakcie realizacji i nie mogę powiedzieć dużo więcej. To nie film się liczy, to jego słowa się liczą. Film ma pokazać, dlaczego jego słowo jest ważne dzisiaj, na świecie, w którym mówi się mnóstwo bzdur.

Produkcja będzie dystrybuowana w wielu krajach za pośrednictwem Focus Features, firmy będącej częścią grupy NBC Universal. Wciąż nie wiadomo, kiedy zobaczy ją szersza publiczność.

Film, który ma znaczenie

Zapytaliśmy Wendersa, co jest kluczem do realizacji jego najnowszej produkcji.

Mogę to skomentować jako filmowiec i jako odbiorca. Jako filmowiec zapewniam, że nie da się zaplanować filmu, który będzie się liczył. Bardzo często idziesz zobaczyć film ufając, że będzie on miał jakieś znaczenie i wychodzisz bez żadnej wartości dla siebie. Innym razem oglądasz film bez świadomości, o czym jest i wychodzisz z kina z poczuciem, że obraz zmienił coś w twoim życiu. Jednym słowem, nie da się przewidzieć, które filmy będą miały znaczenie.

„Myślę, że jedyną rzeczą, która się liczy, jest cudowne zjednoczenie w poszukiwaniu szczęścia i sensu. Dotykasz czegoś w sercu odbiorcy, który potrzebuje tego właśnie w danym momencie. I na szczęście, to jest coś, czego nie można zaplanować. Mówię «na szczęście», bo inaczej przemysł produkowałby tylko filmy, które się liczą” – komentował reżyser wzbudzając śmiech słuchaczy.

Zrobienie dobrego filmu jest jak mały cud. A można powiedzieć, że film jest dobry tylko wtedy, gdy pomógł ludziom żyć bardziej, rozumieć lepiej. W naszych czasach to już złożony problem. Kiedy obejrzysz film, który się liczy, wychodzisz z niego z uczuciem, że rozumiesz więcej, patrzysz na życie innymi oczami.

To uczucie może trwać tylko godzinę, ale może też towarzyszyć człowiekowi zawsze. Na szczęście, nie da się tego zaplanować. Próbowałem planować i tworzyć ważne filmy. Czasami mi się to udawało. Robiłem filmy, przy których bałem się krytyki, a one stawały się ważnymi, dyskutowanymi obrazami. Trudno to przewidzieć” – mówił Wenders.

Powołanie reżysera

„Kiedy robisz film, musisz rozumieć, co kryje się za obrazami, pod ich powierzchnią. Koniecznie trzeba zeskrobać to, co na wierzchu, by dowiedzieć się, co jest pod spodem” – tak Wenders odpowiada na pytanie o powołanie reżysera.

Jego zdaniem, jednym z zadań filmu jest pokazanie czegoś głębiej. Nie zawsze jest to możliwe, ale kino ma moc „przekraczania” granic. Przekraczania życia, rzeczywistości, piękna, przemocy, wszystkiego. I pokazania widzom czegoś, co jest głębiej. „Nie zatrzymuj się na powierzchni obrazu – czy to pięknego, czy okrutnego” – radzi na koniec Wenders.

Tekst ukazał się w hiszpańskiej edycji serwisu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail