Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Kościół

Ojciec Karol Meissner OSB: kapłan, lekarz, ekspert i artysta

o. Karol Meissner OSB

Małgorzata Bilska - publikacja 21.06.17

O przyjaźni z o. Janem Górą OP, o mistrzach duchowych z prostego ludu i o tym, jak podczas Powstania Warszawskiego został ranny, a w jego ciele utkwiła kość kobiety, którą rozerwał pocisk. O ojcu Karolu Meissnerze z Janem Grzegorczykiem rozmawia Małgorzata Bilska.

Małgorzata Bilska: Jak wspominasz ojca Karola Meissnera?

Jan Grzegorczyk*: Barwnie przede wszystkim. Był nie tylko kapłanem i lekarzem, ale i artystą… Pisał, był niesłychanie wrażliwy na muzykę, komponował. Wstąpił do benedyktynów zafascynowany Tyńcem, ale większość swego zakonnego życia spędził w Lubiniu koło Poznania.

Opowiadał mi kiedyś, jak w czasie Powstania Warszawskiego został ranny. W jego ciele utkwiła część kości kobiety, którą rozerwał pocisk. Przez kilka miesięcy chodził z tym kawałkiem kości i myślał, że to odłamek granatu. Myślę, że to jakoś też określiło jego kapłaństwo, które było bezustanną próbą ulżenia człowiekowi w jego cierpieniach. Duchowych i cielesnych. Stąd też studiowanie medycyny, ale wiedział, że człowiekowi można pomóc wtedy, gdy widzi się go w całości.

Z tego, co wiem, miał opory wobec przyjęcia święceń kapłańskich.

Z początku chciał zostać prostym mnichem, bratem. Jednak po kilku latach w pokorze przyjął święcenia. Miał do siebie duży dystans i był pełen pokory. Z domu wyniósł przekonanie, które zaszczepiła mu jego mama, że wiara w Boga musi być prawdziwa, autentyczna. I takie też muszą być kazania księży, prawdziwe, bez egzaltacji.

20 grudnia 2015 roku byłem razem z o. Janem Górą OP u niego w Lubiniu. Ojciec Jan, dzień przed swą śmiercią wygłosił cudowne kazanie na mszy świętej z okazji 50-lecia święceń kapłańskich ojca Karola, zakończone powtarzaniem słów psalmu: „Jestem Twój, zbaw mnie. Amen”. Nie mieliśmy pojęcia w jakim misterium uczestniczymy.




Czytaj także:
Obecność i pustka. Jan Grzegorczyk wspomina ojca Górę w pierwszą rocznicę śmierci

Bardzo się przyjaźnili, ojciec Karol bywał w klasztorze u dominikanów niezwykle często. Nieustannie wzajemnie się zapraszali. Taka niezwykła przyjaźń benedyktyńsko-dominikańska. Marcin Babraj, były szef „W drodze”, angażował go do wszelkich dyskusji w miesięczniku.

Był ekspertem w wielu dziedzinach. Przyjaźnił się także z ojcami: Walentym Potworowskim, Czesławem Bartnikiem, Stanisławem Dobeckim. A to, że wybrał akurat Jana Górę jako swojego kaznodzieję na swój jubileusz, pokazuje, jak wysoko go cenił.

Gdy pytałem go o mistrzów duchowych, w pierwszym rzędzie wymieniał prostych ludzi. Jakaś babka i facet ze wsi, którzy potrafili mu przepięknie opowiadać o śpiewie ptaków, na polu i z różańcem w ręku. Był nimi zafascynowany.

Pochodził ze znakomitej rodziny, ale się tym nie chełpił. Wręcz unikał tego tematu. Najważniejsze było to, co człowiek sam ze sobą w życiu zrobi, a przede wszystkim, jak odpowie na swoje powołanie.

Podziwiałeś obu przyjaciół i obu bardzo ci chyba brakuje…

Bardzo. Śmierć tych świętych ludzi będzie owocować, ale mamy prawo przyznawać się też do smutku. Tak, jak ojciec Jan przyznawał się do smutku po odejściu Jana Pawła II, a ojciec Karol – do pustki po śmierci ojca Jana. A przecież obaj doskonale wiedzieli, co to jest obcowanie świętych.

Całe moje dorosłe życie upłynęło w słońcu tego kapłańsko – artystycznego duetu. Obaj mieli nieprawdopodobne poczucie humoru. Ojciec Karol lubił powtarzać, że ma śmietanę w głowie, a ojciec Jan był gotów błaznować, żeby otworzyć serce człowieka. Tak ich postrzegam jako splecionych ze sobą na wieki.




Czytaj także:
Jan Grzegorczyk: Wątpliwości nie szkodzą wierze. One są jak szczepionka

*Jan Grzegorczyk – pisarz, dziennikarz, redaktor. Autor słynnej książkowej serii o księdzu Groserze. Ostatnio ukazała się „Perła. Afrykański przypadek księdza Grosera”.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
wspomnieniezakonnik
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail