Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kobiety, których życie zawodowe nabrało rozpędu po urodzeniu dziecka

Reese Witherspoon z córką Avą Phillippe i najmłodszym synem, Tennessem na zakupach w Los Angeles. Fot. Bauer-Griffin | GC Images
Udostępnij

Macierzyństwo nie oznacza tylko ograniczeń i rezygnacji, może być kluczem do naszego rozwoju. Nierzadko spotykamy przecież mamy, którym dzieci, także w życiu zawodowym dodały skrzydeł.

Kiedy jest najlepszy czas na dziecko? Czy trzeba się z tym spieszyć? I co wybrać w pierwszej kolejności: sukces zawodowy czy rodzinę… A może spojrzeć na to inaczej, nie jak na wybór, ale wyzwanie, któremu warto sprostać.

 

Najlepszy czas na dziecko?

Na tak postawione pytanie dostaniemy tyle odpowiedzi, ile zapytanych matek. – Myślę że nie ma na co czekać – uważa 25-letnia Ania, która na wiosnę wyszła za mąż. – Chcemy mieć dużą rodzinę, więc na jednym dziecku na pewno nie poprzestaniemy. Młoda mama ma więcej energii i siły, by poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami, których z pewnością nie zabraknie.

Nieco innego zdania jest Karolina, 32-letnia dziennikarka, z kilkuletnim małżeńskim stażem. – Dajemy sobie z mężem jeszcze trochę czasu. Uwielbiamy podróże, mamy jeszcze parę miejsc na świecie, które chcielibyśmy zaliczyć, zanim podejmiemy decyzje o założeniu rodziny – mówi. Karolina uważa, że te kilka lat spędzonych we dwoje, to czas na umacnianie małżeńskiej więzi, który zaprocentuje, kiedy trzeba będzie się sprawdzić w roli rodziców.

– Na dziecko każdy czas jest dobry, bo dziecko to błogosławieństwo – śmieje się Ewelina, matka trójki chłopców. Choć przyznaje, że czasem, w codziennym życiu trzeba się postarać, by ten dar błogosławieństwa docenić.

Najnowsze badania demografów wskazują jednak, że młode, pracujące kobiety decyzję o macierzyństwie odkładają na później. Uważają, że najpierw powinny zdobyć lepszą pozycję zawodową, zacząć lepiej zarabiać, a dopiero potem zakładać rodzinę.

Bo czy nam się to podoba czy nie, w dzisiejszych czasach decyzja o powołaniu do życia nowego człowieka ma też aspekt ekonomiczny.

 

Dziecko czy kariera?

Trudno się dziwić, że młode małżeństwa chcą osiągnąć pewien poziom materialnego zabezpieczenia, zanim zdecydują się na pierwsze dziecko. Coraz lepiej wykształcone kobiety, niepokoją się, jak urodzenie dziecka wpłynie na ich zawodową karierę. Wiele z nich chce wrócić do pracy, która poza zarobkami, daje im życiową satysfakcję. Często powrót do pracy, to nie tyle wybór, co ekonomiczna konieczność. Nie jest łatwo utrzymać rodzinę z jednej pensji. Młodzi rodzice z ołówkiem w ręku sumują raty mieszkaniowego kredytu czy koszt wynajmu mieszkania. Nie zawsze mogą liczyć na pomoc dziadków, którzy też nadal pracują zawodowo, albo mieszkają na drugim krańcu Polski. W rubryce planowanych wydatków trzeba uwzględnić jeszcze pensję dla niani lub opłatę za prywatny żłobek, bo w samorządowym brakuje miejsc.

 

Pracująca mama

Pracujące matki, a raczej ich dochody zainteresowały ostatnio amerykańskich ekonomistów. Przeanalizowali tysiące danych, by odpowiedzieć na pytanie, jaka jest zależność pomiędzy wysokością dochodu, jaki w ciągu całego zawodowego życia osiągnie pracująca matka, a wiekiem, w którym urodziła swoje pierwsze dziecko.

Okazuje się, że kobiety które zdecydowały się na macierzyństwo po 30-tce, zarabiały lepiej niż te które zostały mamami jak dwudziestolatki. – Posiadanie dzieci nie wyklucza zawodowej kariery, ale kiedy kobieta rodzi dzieci wcześniej, ma to znaczący wpływ na jej potencjalne dochody – przyznaje Raul Santaeulalia-Llopis, profesor ekonomii.

Naukowcy są bardzo precyzyjni. Amerykanka, która urodziła swoje pierwsze dziecko przed 25-tym rokiem życia straci równowartość dwuletnich dochodów. Niektórym małżeństwom, takie wyliczenia mogą dać do myślenia. I spowodować, że nie będą się spieszyć z powiększeniem rodziny. Ale tu pojawia się niebezpieczeństwo, że nasze przyszłe dziecko będziemy postrzegać jako koszt, finansowy ciężar i przeszkodę w miarę wygodnym i komfortowym życiu. A przecież urodzenie dziecka, wszystko jedno czy matka ma lat 20 plus czy jest już po 30-tce, nie oznacza wyzbycia się ambicji i energii, by je realizować.

 

Dziecko i kariera

Oczywiście, posiadanie rodziny zmienia priorytety, a awans w pracy i wyższa pensja niekoniecznie są nadal na pierwszym miejscu.

Macierzyństwo nie oznacza jednak tylko ograniczeń i rezygnacji, a przeciwnie – może być kluczem do naszego rozwoju, a nowe doświadczenia sprawią, że stajemy się bardziej dojrzałymi osobami.

Rozejrzyjmy się wokół siebie, wśród przyjaciół, rodziny czy sąsiadów, a bez trudu znajdziemy kobiety, którym dzieci dodały skrzydeł. Wiele z nich osiągnęło zawodowy sukces, choć na swoje pierwsze dziecko zdecydowały się jako młode kobiety, bez ustabilizowanej pozycji zawodowej.

 

Henryka Bochniarz

Henryka Bochniarz. Fot. Wojciech Stróżyk | REPORTER

Jest ekonomistą, była ministrem przemysłu w jednym z pierwszych rządów po przełomie 1989 roku. Od wielu lat jest przewodnicząca Konfederacji Pracodawców „Lewiatan”. Była jeszcze studentką, kiedy urodziła swoje pierwsze dziecko, syna Pawła. Początki nie były łatwe. Z mężem, młodym naukowcem mieszkali w wynajętym pokoju. Ale jak wspomina Bochniarz, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, byli dla siebie wzajemnym oparciem. „Od początku mieliśmy partnerski układ. Mąż pracował na uczelni, a ja w instytucie, miał bardziej elastyczne zajęcia i więcej czasu niż ja poświęcał dzieciom. Nie robił tego wbrew sobie, lubił zajmować się domem. Dzieci, jak podrosły, też miały swoje obowiązki, nigdy nie było skakania wokół nich i podstawiania im wszystkiego pod nos. Nie mieliśmy opiekunek, wszystko musieliśmy sami zorganizować”.

 

Prof. Agnieszka Zalewska

Prof. Agnieszka Zalewska. Fot. Tomasz Urbanek | DDTVN | East News

Jest wybitnym fizykiem cząstek elementarnych, i pierwszą kobietą, która została wybrana Przewodniczącą rady naukowej CERN, Europejskiego Centrum Badań Jądrowych. Pierwsze dziecko urodziła niedługo po skończeniu studiów, dwa lata później obroniła doktorat. A potem na świecie pojawiałby się kolejne dzieci i kolejne stopnie naukowej kariery. „Nie było łatwo – mówiła w jednym z wywiadów prof. Zalewska, matka czwórki dziś już dorosłych, dzieci. – Wykłady przygotowywałam w nocy, kiedy dzieci już spały, a o 6 rano trzeba było wstać. Wtedy nieraz myślałam, by zrezygnować z kariery naukowej. Lubiłam życie domowe. Bardzo wspierał mnie mąż, tłumacząc, że dzieci przecież dorosną, a nauka jest moją pasją. Udało się pogodzić wychowanie dzieci, życie rodzinne i naukę”.

 

Reese Witherspoon

Reese Witherspoon z córką Avą Phillippe i synem Deaconem Phillippem podczas odsłonięcia jej gwiazdy w Alei Sław, Hollywood, 2010 r. Fot. Jon Kopaloff | FilmMagic

Popularna amerykańska aktorka, pierwsze dziecko, córeczkę Avę urodziła kiedy miała zaledwie 23 lata. Co prawda, miała już za sobą pierwsze sukcesy jako modelka i początkująca aktorka, ale na dobre jej kariera wystartowała, kiedy była już mamą. Dwa lata po urodzeniu Avy zagrała rolę studentki wydziału prawa w komedii „Legalna Blondynka” z 2001 roku.

 

Jill Abramson

Jill Abramson, redaktor naczelna New York Timesa. Fot. Michael Loccisano | FilmMagic

Została pierwszą redaktor naczelną w 160-letniej historii New York Timesa. Kiedy jako niespełna trzydziestolatka i początkująca dziennikarka urodziła swoje pierwsze dziecko wielu jej kolegów (i koleżanek) po fachu przypuszczało, że to koniec jej zawodowej kariery. W latach 80. XX wieku mało która robiąca karierę w mediach kobieta, decydowała się na dziecko, zanim nie umocniła swojej zawodowej pozycji, czyli praktycznie przed 35 rokiem życia. Ale Jil Abramson nie poddała się. „To była odważna decyzja – wspominała wiele lat później w wywiadzie dla Politico. – Ale najlepsza, jaką podjęłam w życiu. Teraz wiem, że redakcje i stanowiska się zmieniają, ale rodzina pozostaje na zawsze”.

 

I jeszcze jeden przykład, tym razem z dalekiej przeszłości. Pomyślmy o Matce Jezusa. Swego syna urodziła jako bardzo młoda dziewczyna, choć w tamtych czasach tak wczesne macierzyństwo było czymś absolutnie naturalnym i społecznie akceptowanym. Pozornie nie zrobiła kariery. Opiekowała się swoim synkiem Jezusem, towarzyszyła mu, kiedy dorastał, aż po ostatnie chwile jego życia. Pozostawiła nam wzór macierzyństwa, któremu nie łatwo jest sprostać. Możemy jednak za Nią podążać, pamiętając że dzieci są kluczem do spełnionego życia, a nie przeszkodą.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail