Aleteia
środa 28/10/2020 |
Świętych Szymona i Judy Tadeusza
Duchowość

Chciałam tworzyć piękne ikony. Okazało się, że to Piękno tworzy mnie

Kobieta pisze ikonę

Shutterstock

Magdalena Galek - publikacja 29.06.17

Czas w relacji jest potrzebny. Malując ikonę przez wiele godzin, jestem tu i teraz z Bogiem. A On ma wtedy ten czas, by kształtować mnie coraz bardziej na swój obraz i podobieństwo.

Jakiś czas temu znajomy protestant zapytał mnie, dlaczego to robię. Odpowiedziałam, że właściwie nie wiem. Coś mnie po prostu przyciąga. Zaczęło się 13 lat temu – kilka miesięcy zajęć z akademickiego rysunku i malarstwa, pierwsze szkice ikony i gruntowanie deski, a następnie… ucieczka. Z warsztatów, z wykładów i jeszcze z czegoś…

Deskę zachowałam. Przeprowadzałam się tyle razy, a dla niej zawsze znalazłam miejsce i troskę o bezpieczny transport. Głęboko w środku wiedziałam, że wrócę.

Minęło 10 lat. Niektóre z moich koleżanek zostały nauczycielkami, wiele się zmieniło. Ale przede wszystkim zmiany zaszły we mnie – zapragnęłam być gotowa. Gotowa, ale właściwie na co? Na malowanie? Przecież człowiek jest na to gotowy od pierwszych miesięcy życia. Dziecko jeszcze nie potrafi śliny utrzymać w buzi, ale jak dostanie pędzel z farbą do ręki, to jakoś wie, co z nim robić.


Ikona męczenników z Libii

Czytaj także:
Męczennicy, złe duchy i Chrystus. Ten obraz upamiętnia zamordowanych Koptów

Cóż, stałam się gotowa na coś poważnego, na głębszy etap relacji. Bo właśnie tym dla mnie jest wiara – relacją z Bogiem. Łacińskie słowa pomagają mi to wyjaśnić: relegere – ponownie wybierać, przestrzegać; religare – ponownie związywać lub reeligere – ponownie obierać.

Tak jak uciekłam kiedyś z tej więzi, tak teraz zapragnęłam ją umocnić. Być bliżej. Odczytałam w sobie tę daną mi predyspozycję do tworzenia piękna. Usłyszałam pragnienie służenia Bogu objawiającemu się i mówiącemu do nas w tym, co piękne. Bo przecież „piękno zbawi świat” („Idiota”, Fiodor Dostojewski).

I jakkolwiek pięknie to brzmi, było oczywiście i takie. Ale było też trudne. Jak w każdej bliskiej relacji mogłam w czasie tych 3 lat warsztatów poznać siebie. Wady charakteru wybujały jak kaktusy na pustyni. Niecierpliwość i co tu kryć, pycha w pierwszym szeregu – że nie takie pociągnięcia pędzla, że niewystarczająco pięknie, że za wolno idą postępy. Trudność z wysłuchaniem korekty. Porównywanie się z innymi.

Sceny żywcem wzięte z Księgi Rodzaju – być jak Bóg, być najlepszym, być perfekcyjnym. Ratunkiem były głosy instruktorów „trzeba pozwolić się poprowadzić. Uwierzyć, że to Ktoś Większy kieruje twoją ręką…”.

To mi się najbardziej podoba w malowaniu ikon. Że robimy to razem. I ja, i Duch Święty. W jakiś tajemniczy sposób Duch Boży, moja dusza i ciało jednoczą się w pracy, by powstał wizerunek. Nie do podziwiania, ale do wchodzenia w inny wymiar rzeczywistości. Do wchodzenia w wymiar duchowy. Do wchodzenia poza czas.

Czas w relacji jest potrzebny. Malując ikonę przez wiele godzin, jestem tu i teraz z Bogiem. A On ma wtedy ten czas, by kształtować mnie coraz bardziej na swój obraz i podobieństwo.

I co On ze mną wyrabia… Gdy zaczynałam prace nad ikoną Archanioła Gabriela, twardo obstawałam za tym, że odbiję ten wizerunek z gotowego szablonu, bo nie jestem w stanie namalować go własną ręką. „Trochę wiary w siebie, Magda, zostaw ten szablon” – usłyszałam w pracowni.

Był to jeden z wielu momentów, w których czułam wdzięczność za to, że nie idę tą drogą sama, nie wiadomo właściwie dokąd, oglądając tutoriale na You Tubie, ale że ktoś – czasem bardziej, czasem mniej subtelnie, ale jednak – naprowadzał mnie we właściwą stronę.

I gdy skończyłam prace nad ikoną Gabriela, po chwili patrzenia na nią, popłakałam się. Zobaczyłam, że Bóg chce spełniać moje marzenia. Że On dla mnie zrobi wszystko. Zobaczyłam to, jak mi pomagał przez te 3 lata przebrnąć przez moje blokady, bunty, strach i niewiarę. Zobaczyłam owoce tego powierzenia się mu i zaufania.




Czytaj także:
Ikona, która „płacze”? Cudowne zjawisko w cerkwi koło Modlina

To było tak niewiele – droga do klasztoru dominikanów na warszawskim Służewie dwa razy w tygodniu, mała deska, pigmentu tylko tyle, że w sumie zmieściłby się na 3 łyżkach do zupy, krople kurzego żółtka z winem i wodą oraz kilka małych wiewiórczych pędzelków…

Ikona autorstwa Magdaleny Galek - autorki tego tekstu

Gdy wracam do domu, czuję, że ktoś tu jest. Bo na ścianie wisi ikona – Chrystus Pantokrator, czyli Władca i Sędzia Wszechświata. Czasami zachodzę w głowę jak to w ogóle mogło być, że jej kiedyś nie było. Czasem po modlitwie całuję ją albo dotykam dłonią. Nie jest to moja miłość czy chwała dla deski i warstw malarskich, tak jak nie całuje się papieru fotograficznego z miłości do niego, ale do kogoś, kto na nim widnieje. Jestem człowiekiem i oprócz duchowych doświadczeń potrzebuję też czasem po ludzku, cieleśnie, to co czuję, wyrazić.

Czy ja ikonę piszę, czy ją maluję? Tak, maluję i tak – piszę. Malując, zapisuję w niej treści z historii Zbawienia. Zapisuję w kolorze, geometrii, rytmie. Zapisując – uczę się i poznaję tę historię. Że dążenie do rozświetlenia ikony, czy to poprzez temperę czy warstwę złota mówi o Bogu, który jest Światłością. I gdy ogarnia mnie jakiś mój życiowy mrok, patrzę na twarz Chrystusa wychodzącą z cienia i znowu wiem, że światłość w ciemności świeci, a ciemność jej nie ogarnęła (J 1, 5).

Ostatnio przy okazji wystawy rozmawiałam z kilkoma osobami, które zachwycały się pracami powstałymi na warsztatach pisania ikon. Zachęcałam je do spróbowania. „Nie, no co ty, ja nie mam talentu!” Można by utworzyć mały chór z głosów tych osób, bo właściwie wszystkie odpowiadały podobnie. Ale czy to jest kwestia talentu? Pytanie, czy pozwolisz rozbłysnąć temu światłu, które w tobie płonie, gdy patrzysz na ikonę?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
ikonysztukawiara
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail