Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jak cieszyć się z tego, co mamy? 3 szwedzkie zasady życia z umiarem

Kobieta czyta książkę przy czajniku z herbatą
Trinette Reed/Stocksy United
Udostępnij

Po duńskim „hygge” przyszedł czas na „lagom” – sztukę umiaru, zachowywania równowagi i zadowolenia z tego, co mamy.

W minionym roku skandynawskie „hygge” unosiło się nad światem. Każdy pragnął odrobiny tego duńskiego pojęcia obejmującego przytulność i intymność. Pojawił się jednak nowy styl życia.  Przyszedł czas na szwedzkie „lagom”. I znów trudno je przetłumaczyć. W internecie można jednak znaleźć definicję  filozofii nowego stylu:

Lagom oznacza coś wyważonego. Tym słowem można określić wszystko, dosłownie wszystko. Oznacza to, co jest akurat. Samo słowo najczęściej tłumaczy się jako ,,nie za dużo, nie za mało”.

Warto jednak odnotować, że lagom nie jest jak bajka, w której złotowłosa dziewczyna siada na trzech różnych krzesłach po to, by wybrać perfekcyjne. To raczej idea znajdywania zadowolenia i równowagi w tym, co już mamy i robimy – w pracy, domu, naszym dobytku. To uosobienie cichego szacunku dla tych właśnie elementów naszego życia.

Czytaj także: Hygge! Duński sposób na szczęście

 

W sam raz

Pisarz Danny Robins, który jest mężem Szwedki, wyjaśnia: „Uważam, że lagom ma swój urok. Cieszę się, że wciąż istnieje w dzisiejszym świecie i zawsze zadziwia mnie, jak zakorzeniony pozostaje w szwedzkiej psychice… Szwedzkie ulice są wolne od śmieci nie dlatego, że Szwedzi obawiają się kary, ale dlatego, że uważają, że leżące śmieci uczyniłyby ulicę niemiłą dla innych ludzi. Moja ulica w Londynie jest zasypana śmieciami i pokryta psimi odchodami, ponieważ ludzie nie chcą się fatygować i posprzątać”.

Dla Amerykanów lagom to przede wszystkim pojęcie kulturalno-ilościowe. (Poważnie, widziałaś ostatnio rozmiar porcji w restauracjach?). Stany Zjednoczone nie słyną raczej z powściągliwości, dlatego osiągnięcie lagom dla wielu z nas oznacza ciężką pracę. Będzie to np. wydawanie mniej albo ograniczanie się do tego, co już mamy. Może to też znaczyć zmniejszenie garderoby albo naprawę urządzenia zamiast zastępowania go nowym.

Nie jest to łatwe, ale odkrycie zadowolenia w pojęciu „mam wystarczająco” może przynieść długotrwałe korzyści dla ciebie i twojej rodziny.

Czytaj także: Pieniądz – mój sługa czy pan?

 

Oto trzy sposoby, które pozwolą zadomowić się pojęciu lagom w twoim życiu:

 

1. Ogranicz korzystanie z mediów

Porozmawiajmy o niekończącym się strumieniu chwytów marketingowych, a także idealistycznej promocji, która skrada się w telewizji i mediach społecznościowych. To karmi twój umysł ideą, że „za dużo” nigdy nie oznacza „wystarczająco” i próbuje cię przekonać, że jedynie konkretny samochód, ciało, dom, praca czy fryzura będą w stanie cię zadowolić. Jednak wielu z nas wie, że realia życia bywają bardzo różne. Kolejni celebryci, którzy „mają wszystko” (pieniądze, karierę, sławę) stają się ofiarami depresji, narkotyków, nawet samobójstw. Kupowanie więcej niż nam potrzeba nie jest sposobem na poczucie „mam niewystarczająco”.

Aby znaleźć prawdziwe, trwałe zadowolenie, musimy wyjrzeć poza siebie i nasz świat, do Tego, który nas stworzył i kocha. Poszukiwanie relacji z Bogiem często wymaga czasu w ciszy i refleksji. A zatem, tylko na tydzień, wyłącz powiadomienia w mediach społecznościowych na laptopie i smartfonie. Ogranicz sprawdzanie wiadomości i maili w ciągu całego dnia. Nie kupuj też magazynów, które obiecują „szczupłe uda, czystszy dom i 100+ dietetycznych tricków” – co najmniej do końca przyszłego miesiąca. Daj swojemu umysłowi (i duszy) przerwę i obserwuj, jak poczujesz się na końcu tego eksperymentu.

Czytaj także: Co mi dało odcięcie od sieci na kilka dni?

 

2. Prowadź dziennik błogosławieństw

Prowadzę taki dziennik od lat. Każdego dnia staram się zapisywać dwie lub trzy rzeczy (małe, duże lub średnie), za które jestem wdzięczna – zwykle tuż po wstaniu i zanim położę się spać. Ta duchowa praktyka nie jest trudna ani czasochłonna, ale ogromnie zmieniła moje podejście. Wiesz co? Kiedy zapomnę o tym zwyczaju, staję się bardziej chciwa, niecierpliwa i niezadowolona.

Kolejną zaletą wynikającą z pisania takiego dziennika jest lepszy odpoczynek: „Pisanie w dzienniku wdzięczności poprawia jakość snu, zgodnie z badaniami z 2011 r. opublikowanymi w Applied Psychology: Health and Well-Being. Poświęcaj 15 min dziennie, przed snem, na zanotowanie powodów do wdzięczności. Będziesz spał lepiej i dłużej”.

Nie wiem jak ty, ale kiedy czuję się wypoczęta, jestem bardziej zadowolona.

Czytaj także: Wdzięczność – prosta recepta na szczęście!

 

3. Zadawaj sobie pytania

W artykule w Psychology Today dr Jaime L. Kurtz pisze: „Aby mieć życie szczęśliwe i pełne równowagi, zacznij zadawać sobie pytanie: czy to jest lagom? Pytaj siebie, gdy zaglądasz do pękającej w szwach garderoby albo zastanawiasz się nad swoją relacją z pracą. Pytaj, gdy leży przed tobą ogromna porcja jedzenia i gdy zastanawiasz się nad drugą kulką lodów. Pytaj o swoje życie w całości. Do typowych amerykańskich pytań: czy jestem radosny? I czy mogę być lepszy?, dodaj bardziej sensowne: czy jestem zadowolony [albo] czy to jest wystarczająco dobre?”.

Czytaj także: Chciałbyś się zmienić? Pomyśl o tym, jak i co… myślisz!

Kiedy zaczniesz realizować lagom, pamiętaj, że nie chodzi tu o osiągnięcie perfekcji, a raczej o umiar i równowagę.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail