Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 30/10/2020 |
Bł. Benwenuty Bojani
home iconSztuka i podróże
line break icon

Moda po włosku, czyli Mediolan oczami mężczyzny

fot. Stefan Czerniecki

Stefan Czerniecki - publikacja 30.06.17

Przed siódmą obudzą nas głośne nawoływania i gwizdy. To Włosi, którzy przed wyjściem do pracy obowiązkowo udają się na poranne cappuccino. Po drodze nie omieszkawszy zakupić „Il Giornale”.

– Si, si! Momento! – chłopak rzuca obojętnie w moją stronę.

– Mistrzu, ale ja naprawdę nie mam czasu… – raz jeszcze zagaduję rozmawiającego przez telefon recepcjonistę hostelu.

– Si, si! Wszystko rozumiem. Chwileczkę… – facet nadal nie przestaje rozmawiać. Co gorsza, mam nieodparte wrażenie, że telefoniczna rozmowa wcale nie dotyczy spraw zawodowych. Po uśmiechach i zdawkowych słowach chłopaka mam raczej odczucie, że oto recepcjonista grucha przez telefon ze swoją sympatią.

– Kolego. Lada moment wybije dwudziesta druga. Za oknem ciemno i pada. A ja jeszcze dziś muszę znaleźć sobie nocleg – wypalam nieco głośniej. Naprawdę nie mam nic przeciwko telefonicznym rozmowom z dziewczyną. I naprawdę wiele potrafię zrozumieć. Ale może nie w tym stanie, nie w tej sytuacji. Ten hostel jest bodajże piątym z rzędu, do którego zachodzę z nadzieją na jakieś wolne łóżko. I z każdą minutą mam świadomość, że moje szanse na ciepłą pościel tej nocy coraz bardziej maleją.


Kompas trzymany w dłoni

Czytaj także:
Szukasz wymarzonych wakacji? Inspiracją może być… kazanie!

– Si… – odpowiada chłopak, wyciągając jednocześnie rękę, wskazując, że już naprawdę kończy. Nadal jednak nie odkłada słuchawki.

– Dobra, amigo! – tym razem diametralnie zmieniam ton głosu. – Posłuchaj mnie teraz uważnie! Od czterech godzin szukam w tym mieście wolnego łóżka! Albo odłożysz, choćby na chwilę ten telefon i przeprosisz swoją lubą, albo…

– Kotek, oddzwonię za chwilę, dobrze… – chłopak chyba zrozumiał. Wreszcie.

Niestety, po kilku chwilach i sprawdzeniu odpowiednich tabelek w jego recepcyjnym komputerze wychodzi, że także tutaj miejsc wolnych brak. Warto było czekać, prawda?

Zdenerwowany wychodzę na ulice rozpadanego Mediolanu. Leje od kilku godzin. Nie tak wyobrażałem sobie północne Włochy. Może chłodne krople deszczu ostudzą moje zdenerwowanie.

Mówią że to „światowa stolica mody”. A ja się pytam: kto tak mówi? Czy dziewczynom naprawdę podobają się ci faceci chodzący w obcisłych, zwężanych ku dołowi spodniach?

Nie mnie oceniać. Piszę tylko to, co czuję. Co widzę. W życiu nie dałbym się włożyć w takie coś. Ale widocznie to ja się nie znam. Taka jest moda i koniec. A kto się z tym nie zgadza, jego problem. Widocznie pochodzi z zaścianka. Jak ja.

Modowe rozważania wcale nie poprawiają mi humoru. To jest jak stan, kiedy wszystko (dosłownie wszystko) jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi. I nie chodzi już tylko o te męskie spodnie obcisłe niczym leginsy.

Zatrzymuję się, aby raz jeszcze poszukać hosteli na mapie. Wtem wpada na mnie wypachniona pani. Idzie w podkurczonej puchowej kurteczce. Z obowiązkowym futerkiem przy szyi. Prowadzi na smyczy pieska. Oczywiście, odpowiednio do spaceru wyszykowanego: w pięknym sweterku w paseczki. Za nimi jakiś mężczyzna. Mam wrażenie, że wylał słoik żelu na głowę.


Kobieta zakuta kajdankami

Czytaj także:
Najbardziej niebezpieczne państwo świata. Możecie się zdziwić…

Kurczę, skąd we mnie tyle jadu? Co mi ci ludzie zawinili? Ich sprawa, jak chodzą. Ich sprawa, jak się ubierają. A może to ze mną jest coś nie tak? Może wychodzą w tej chwili ze mnie jakieś kompleksy? Może to ja mam problem?

Tak, mam. Nadal nie znalazłem noclegu na najbliższą noc. Znajdę go dopiero za kolejne trzy kwadranse. Ale znajdę.

Taki Mediolan zapamiętałem. Takie pierwsze wrażenie wywarł na mnie, gdy przemierzałem z plecakiem jego przemoczone ulice. Dziś już wiem, że tego miasta nie wolno zwiedzać w takim stanie. Nie ma to najmniejszego sensu. Wystarczy bowiem odrobina snu w czystej i suchej pościeli pod dachem, by zmienić nastawienie do postrzeganej mediolańskiej rzeczywistości.

A długo tu i tak nie pośpimy. Przed siódmą obudzą nas głośne nawoływania i gwizdy. To Włosi, którzy przed wyjściem do pracy obowiązkowo udają się na poranne cappuccino. Po drodze nie omieszkawszy zakupić „Il Giornale”, najsłynniejszego mediolańskiego dziennika. Około wpół do ósmej z okolicznych bram zaczną wyjeżdżać co chwila ruchliwe motorynki i skutery. W Mediolanie zaczyna się dzień!


Dominika siedzi na ławce nad jeziorem

Czytaj także:
Lekcja życia. 8 rzeczy, których nauczyłam się w podróży

Poranne kłótnie zza kierownicy. Wzajemne pokrzykiwania. Jeszcze wczoraj taka wymiana zdań pewnie jeszcze bardziej by mnie rozwścieczyła. A dziś? Dziś przyglądam się temu z szerokim uśmiechem na ustach.

Oto bowiem smakuję prawdziwą Italię. Z pełną gamą jej przypraw. Stąd wspomniana uwaga, że tutejszych miast nie powinno się zwiedzać w złym nastroju. Zmarnowany czas. A przecież tego typu kłótnie i uliczne sprzeczki to chleb powszedni włoskiego dnia. Mediolańczycy uwielbiają się przekomarzać. I, co ciekawe, wcale się na siebie nie obrażają. Złożą tylko dłonie w wymownym geście błagania i pojadą dalej. Poranek zaliczony.

Dla tej właśnie porannej atmosfery ulicznego pośpiechu warto przybyć do Mediolanu. Zręcznie omijając otrąbiające się nawzajem samochody i skutery dojdziemy ulicą Buenos Aires do zacienionego deptaku na Corso Vittorio Emanuele II. Pełnego spacerujących turystów, obejmujących się par i dumnie prężących się mężczyzn w przeciwsłonecznych okularach (mimo że dziś pełne zachmurzenie – ot, kolejny znak, że znajdujemy się w stolicy mody). A obok jeden z najpiękniejszych budynków Europy: mediolańska Katedra.

Przy takiej atmosferze nie przeszkadza mi nawet słynna mediolańska moda. Sam nie wiem. Może ona faktycznie coś w sobie ma?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
podróżeWłochy
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail