Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak pomóc dziecku przygotować się na kolonie?

Dziewczynka pakuje ostatnie rzeczy do torby
REPORTER
Udostępnij

Kolonie już wybrane, pora na ostatnie przygotowania, które są niesamowicie ważne przy wyjeździe naszego dziecka na lato.

Niedawno zabrzmiał ostatni dzwonek, koniec szkoły. Tym razem również kolejny rok edukacji zakończony sukcesem – można rozpocząć wakacje, a wraz z nimi wakacyjne wyjazdy. Kolonie już wybrane, pora na ostatnie przygotowania, które są niesamowicie ważne przy wyjeździe naszego dziecka na lato.

Rozpoczynamy pakowanie. Przede wszystkim – przeczytajmy listę rzeczy przygotowaną przez organizatora. Jeśli są tam wymienione „wygodne buty do chodzenia”, to nie są to trampki, tylko porządne buty do wędrówki. Jeśli jest napisane „coś przeciwdeszczowego”, to nie chodzi o parasol, a dobry sztormiak. „Bielizna na zmianę” to więcej niż trzy pary skarpetek. Z rzeczami, które zapakujemy do torby, nasze dziecko będzie musiało sobie poradzić przez najbliższe 2 tygodnie, zabrany bagaż ma mu w tym pomóc.

Ale uwaga – pomóc, nie przeszkadzać! Kadra kolonijna czy obozowa jest zobowiązania do dbania o zdrowie i życie naszego dziecka, a nie stan jego laptopa. Wszystkie tego typu przedmioty dzieciaki zabierają na własną odpowiedzialność.

Dziecko będzie musiało samo zadbać o swój bagaż. Samo go przenieść, rozpakować, spakować. Na koloniach poza naszym Krzysiem jest jeszcze kilkadziesiąt innych Jasiów czy Stasiów i każdy z nich niesie swój bagaż. Pani wychowawczyni, choćby i wielką krzepę miała, nie przeniesie trzydziestu 50-kilogramowych plecaków.

Jeśli wysyłamy na kolonie kilkuletnie dziecko, nie nastolatka, to podpiszmy wyraźnie wszystkie jego przedmioty. Dzieciaki nijak nie pamiętają, jak wyglądają ich trampki i w razie zgubienia czasem nie potrafią rozpoznać swoich rzeczy. Nie każmy pani wychowawczyni zapamiętać, co do kogo należy i wiedzieć, że zostawiony na stołówce widelec był Karolka nie Ani. Z drugiej strony, aby temu zapobiec, pakujmy się razem z dzieckiem, niech wie, co i gdzie znajduje się w jego bagażu.

Gdy już dotrzemy z dzieckiem i jego bagażem na miejsce zbiórki, przekażmy wszelakie informacje o dziecku. Najważniejsze z nich, dotyczące zdrowia powinniśmy wpisać w kartę kolonijną. Ukrywanie chorób dziecka to największa krzywda, jaką możemy mu zrobić. Wychowawca nie jest diagnostą – nie rozpozna alergii pokarmowych czy innych chorób. A dzieciaki w szale zabawy, czasem zapominają, że nie powinny jeść pomidorów, bo mają po nich wysypkę.

Przygotujmy się też dobrze na podróż. Spakujmy dziecku w bagaż podręczny niezbędne rzeczy (uwaga – bagaż podręczny ma być podręczny, a nie zestawem kilku siatek z zapasami niczym na zimę) – wodę, chusteczki higieniczne, kanapkę, jabłko itp.

Słodycze i wszelkie brudzące przekąski są przynajmniej niewskazane w podróży. Gdy wiemy, że trasa będzie długa, mała poduszka też jest dobrym pomysłem. Jeśli nasze dziecko cierpi na chorobę lokomocyjną to po pierwsze (jak już wiecie z akapitu wcześniej) informujemy o tym wychowawcę, a po drugie przygotowujemy mu niezbędne „akcesoria” – leki, które bierze, torebki, wilgotne chusteczki itp.

Kiedy rozpoczną się już długo wyczekiwane kolonie powinniśmy trzymać się kilku prostych zasad. Po pierwsze – respektujmy godziny telefonów. Dzieciaki mają ułożony plan dnia i wyrywanie kogoś ze środka najważniejszego-na-świecie meczu w piłkę, by pogadał z mamą to kłopot i dla dziecka, i dla wychowawcy, i dla pozostałych graczy.

Nie dzwońmy na noc – wtedy dzieciaki tęsknią za domem najbardziej i takie przypomnienie wywoła falę smutku bardzo trudną do opanowania przez opiekunów. Z drugiej strony, gdy otrzymamy taki telefon z płaczem postarajmy się uspokoić dziecko i dowiedzieć się, o co chodzi – czy jest to po prostu tęsknota za domem, czy coś poważnego.

Gdy powodem jest tylko „obozowy smuteczek” postarajmy się odwrócić uwagę dziecka i spytajmy o to, w co dziś się bawiło, kogo poznało, skupmy się na pozytywnych aspektach wyjazdu.

A na sam koniec, kiedy już odbierzemy dziecko z kolonii (nie spóźniając się na miejsce zbiórki!) ucieszmy się na jego widok, spytajmy o wrażenia i wysłuchajmy wszystkich wspomnień, którymi będzie się dzielić.