Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego małżeństwo jest najlepszym sposobem na życie

MAŁŻEŃSTWO
Unsplash | CC0
Udostępnij

Dr hab. Mieczysław Guzewicz, biblista i konsultor Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski mówi o duchowości małżeńskiej, świętości małżeńskiego łoża, powodach kryzysów w małżeństwie i sposobach ich unikania.

Marlena Bessman-Paliwoda: „Najlepszym sposobem przeżycia życia jest małżeństwo” – w społecznym obiegu taka opinia powszechnie nie funkcjonuje. Małżeństwo traktowane jest jako powołanie drugiej kategorii. Dlaczego zatem małżeństwo to najlepszy sposób na życie?

Dr hab. Mieczysław Guzewicz*: To stwierdzenie opiera się na treściach zapisanych w pierwszym i drugim rozdziale Księgi Rodzaju. Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, ale nie jako osobę samotną, tylko jako małżeństwo, jako bardzo konkretną komunię osób. I to właśnie owa komunia męża i żony zawiera w sobie podobieństwo do Boga. W rozdziale drugim Księgi Rodzaju czytamy:

„Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam” (Rdz 2, 18).

Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam. Nosimy w sobie naturalny przymus życia w małżeństwie. Bóg nas takimi uczynił. Kapłaństwo i życie konsekrowane jest rezygnacją z małżeństwa. Mówi o tym wyraźnie Jezus w dziewiętnastym rozdziale Ewangelii według św. Mateusza.

Patrząc na teologię duchowości, mistycyzm zarezerwowany był – w moim odczuciu – do osobistej, czyli pojedynczej, relacji z Bogiem. Pan jednak idzie głębiej i pisze o mistyce małżeństwa. W czym się jej Pan dopatruje? Na czym ona polega?

Tu także mamy konkretny fragment w Słowie Bożym, który rozwija ową mistykę. Jest zapis w piątym rozdziale Listu do Efezjan św. Pawła. Zachęcam do spokojnego przeczytania wersetów od 21 do 33.

W pewnym miejscu autor pisze: „Tajemnica to wielka, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła” (Ef 5, 32). Apostoł sam nazywa wielką tajemnicą komunię osób w małżeństwie, określaną w Słowie Bożym jako „jedno ciało”. Porównuje wielkość jedności małżonków do jedności, jaka zachodzi między Chrystusem a Kościołem. Dla nas, żyjących w małżeństwie wypływa z tego ważny wniosek: skoncentrowanie się na urzeczywistnianiu, rozwijaniu jakości naszej relacji małżeńskiej daje nam ogromne, nieograniczone możliwości rozwoju duchowego. I jest to jednocześnie nasza wspólna droga do doskonałości duchowej.

Jakie są według Pana główne przyczyny problemów w małżeństwie?

Wskazuję jako główne dwie przyczyny. Pierwszą jest ignorancja, brak wiedzy. Bóg stworzył małżeństwo jako ideę, ale też konkretnie, jako każde z naszych małżeństw. Jemu bardzo, bardzo zależy na naszym szczęściu. Dał nam więc wszystko, czego potrzebujemy, aby to szczęście osiągnąć i to na najwyższym poziomie. W Słowie Bożym jest dużo bardzo konkretnych wskazań, zasad, podpowiedzi. Zachęcam do czytania Biblii właśnie w taki sposób, aby pytać: Co Bóg do mnie mówi, jako do żony, do męża? Jest też dużo dobrej literatury z kręgów chrześcijańskich, która zawiera konkretne podpowiedzi.

Ale przyczyną główną jest brak współpracy z Dobrym Ojcem. Mamy ogromne możliwości w postaci łaski sakramentu małżeństwa, lecz znikomo z tego korzystamy, zaniedbujemy, lekceważymy. Wystarczy podstawowe życie sakramentalne: regularna spowiedź i coniedzielny, wspólny udział we mszy. Do tego codzienna modlitwa małżeńska. Tak niewiele trzeba, a tak wielu tego nie robi.

Na wykładzie, na którym się spotkaliśmy, porównał Pan małżeństwo do autostrady wiodącej do nieba, którą przemierza się w ciepłych kapciach i dodał Pan, że małżeństwo nie potrzebuje należeć do żadnej wspólnoty. Dlaczego Pan tak uważa?

Właśnie z powodu powyższych wskazań. Sakrament małżeństwa to ogromny potencjał. Jest on fundamentem do realizacji duchowości małżeńskiej, a więc rozwoju duchowego we dwoje, razem i poprzez realizację naszych codziennych zadań, trwając w łączności z Bogiem dzięki wspomnianym wyżej praktykom. Akcent musi być położony na trwaniu w jedności: razem robimy różne rzeczy albo z nastawieniem, że dla siebie nawzajem, ale też razem się modlimy, razem uczestniczymy w Uczcie z Jezusem. Jest to taka mała wspólnota zakonna ze swoją regułą i charyzmatem. Drogowskazem głównym jest treść przysięgi małżeńskiej. I to naprawdę wystarczy.

Oczywiście, jeśli małżonkowie odczuwają potrzebę intensywniejszego rozwoju duchowego, to mogą wychodzić temu naprzeciw, ale spełniając dwa główne warunki: po pierwsze razem, nie w pojedynkę. Po drugie nie zaniedbując obowiązków rodzicielskich i zawodowych.

„Świętość łoża małżeńskiego” – brzmi dość siermiężnie, ale Pan takiego stwierdzenia się nie boi. Wskazuje Pan konkretnie, co trzeba zrobić. Jak zatem zachować świętość łoża małżeńskiego?

Świętość łoża małżeńskiego jest wielkim zadaniem małżonków, wskazanym przez samego Stwórcę. Czytamy o tym głównie w Liście do Hebrajczyków:

„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” (Hbr 13, 4).

Jest jasno brzmiący nakaz i uczciwe ostrzeżenie. Nieskalane łoże, to właśnie święte. Oczywiście, słowo łoże oznacza konkretnie współżycie. Jednoczenie się cielesne małżonków jest dla nich także drogą do jedności i do doskonałości. Ale pod warunkiem, że dokonuje się zgodnie z tym, jak to zaplanował Bóg. A Jego wola wobec tej sfery wyrażona jest w słowach:

„Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi»” (Rdz 1, 28).

Małżonkowie mają prawo i wręcz obowiązek korzystać z tej płaszczyzny intensywnie, aby utrwalać i pogłębiać swoją miłość i jedność, ale trwając w postawie otwartości na potomstwo. Wystarczy tylko dobrze rozpoznać piękny, naturalny rytm cyklu miesięcznego żony, we współpracy z Bogiem planować potomstwo, korzystać z dni płodnych lub niepłodnych. Sytuacją niezwykle niszczącą świętość łoża i całe małżeństwo jest stosowanie różnych technik antykoncepcyjnych. To jaskrawy sposób przeciwstawiania się Bogu, ukazywania braku posłuszeństwa, braku zaufania, zatwardziałości serca.

Młodym ludziom brakuje jasnych i konkretnych przykładów do naśladowania. Kogo, jako wzór dla małżonków, mógłby Pan wskazać?

Jestem przekonany, że w rodzinach polskich nie brakuje takich przykładów. Owszem, sporo małżeństw targanych jest kryzysami, ale znacznie więcej trwa w jedności, w postawie wzajemnej służby, oddaniu. Wystarczy spojrzeć być może na małżeństwo dziadków, starszego wujostwa. Kiedy mają za sobą 40, może 50 lat wspólnego życia.

Dostrzeżemy wówczas, że oni w naturalny sposób pokazują, że świętość w małżeństwie rozwija się i realizuje poprzez pokorne wypełnianie obowiązków stanu, poprzez bycie mężem, żoną, ojcem, matką, w sposób prosty, pokorny, robiąc to, co należy robić od rana do wieczora. Dla mnie takim przykładem są moi teściowe. Przeżyli już oni ze sobą 56 lat. Teść jest chory, jest po wylewie. Trwa to już ponad dziesięć lat. Teściowa pokornie robi wszystko, co trzeba robić, nie narzekając, nie użalając się nad sobą, pokazując, że w małżeństwie jest się ze sobą w zdrowiu i w chorobie, na dobre i na złe. Mogę w mojej rodzinie wskazać sporo takich przykładów podobnych małżeństw. Najważniejsze, abyśmy rozumieli, że chodzi właśnie o bycie dla siebie w codzienności, o okazywanie sobie miłości poprzez drobne gesty, poprzez miłe słowa, pomaganie sobie, powstrzymywanie się od krytycznych uwag.

*Mieczysław Guzewicz – mąż i ojciec trójki dzieci, doktor habilitowany teologii biblijnej i pastoralnej, konsultor Rady d/s Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, autor licznych publikacji i rekolekcjonista.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail