Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dawid Podsiadło do fanów: Spotkanie z każdym z was wiąże się ze stresem

Dawid Podsiadło
EAST NEWS
Udostępnij

Nieuniknioną ceną sukcesu i sławy jest utrata prywatności. Płacą ją politycy, aktorzy, muzycy. Jak się czują, kiedy ktoś ich zaczepia, poklepuje, za wszelką cenę chce sobie zrobić z nimi selfie? Świetny tekst na ten temat opublikował na Facebooku Dawid Podsiadło.

Wielu z nas, nastolatkami będąc, marzyło o zawrotnej karierze i rozdawaniu autografów na prawo i lewo (to w starej wersji), pozowaniu na ściankach (lepiej z dziubkiem czy bez?) albo o błagalnych prośbach od setek fanów o wspólne selfie (to wersja współczesna). Ale czy rzeczywiście status osoby publicznej i powszechna rozpoznawalność są czymś tak wspaniałym, jak jawią się w fantazjach dwunastolatków?

Kilka lat temu w jednej z drogerii w centrum Warszawy natknęłam się na Katarzynę Żak – aktorkę, która podbiła serca tysięcy, a może i milionów Polaków rolą Solejukowej w kultowym już serialu „Ranczo”. Tłumów w sklepie nie było, ale ci, co byli, nie omieszkali uważnie zlustrować koszyka artystki, żeby sprawdzić, co też ta Żakowa kupuje. Chcielibyście tak?

Do dziś pamiętam również rozmowę z Pauliną Holtz, która roli w „Klanie” zawdzięczała niesamowitą sławę – był bowiem czas, kiedy serial oglądało, dacie wiarę?, 10 milionów Polaków! Aktorka mówiła, że zwyczajne wyjście na ulicę było w tamtym okresie po prostu nie do wytrzymania i dopiero za granicą miała szansę na złapanie jakiegoś oddechu.

 

Głos Dawida Podsiadło

Głos w podobnej sprawie zabrał niedawno Dawid Podsiadło. Na swoim profilu na Facebooku bardzo szczerze i dość obszernie napisał, co tak naprawdę czuje artysta „dopadany” w różnych sytuacjach przez swoich fanów. Więc, co czuje?

Wiem, że sprawiam wrażenie wyluzowanego i uśmiechniętego gościa […]. ALE. Każde spotkanie twarzą w twarz z jednym, jedną z Was, wiąże się z solidną dawką czystego, naturalnego stresu.

Czy nie urazi kogoś brak ochoty na selfie?
Czy na pewno dobrym tonem się przywitałem?
Czy na pewno odpowiednim tonem się pożegnałem?
Czy mogę czuć się swobodnie, bez strachu, że każdy mój ruch jest bacznie obserwowany?
Czy ktoś mnie obrazi, gdy stanie naprzeciwko?
Czy to, że nie pamiętam, że rozmawialiśmy już cztery razy, sprawi Ci przykrość?
Czy to, że nie wiem, jak masz na imię, chociaż doskonale wiem, jak blisko jesteś mojej muzyki, bardzo Cię zaboli?
Czy to, że chciałbym przez chwilę być dla moich znajomych, to coś złego? Przecież jestem osobą popularną. Mogę żyć i tworzyć dzięki Waszemu zainteresowaniu moją osobą. Dzięki temu, że przychodzicie na koncerty i kupujecie moje płyty. Wiem, że w zamian za to, daję Wam najwyższą jakość tego, co umiem robić najlepiej, ale może to wciąż za mało? Może powinienem reagować na każdą ingerencję w moją przestrzeń z entuzjazmem?

Te i setki innych myśli krążą w mojej głowie nieustannie, gdy myślę o wyjściu z domu. Możecie powiedzieć:
„Ten to ma problemy, jaciesunę, czy strzelić sobie fotę, faktycznie, tragedia”.
Chciałbym jednak, żebyście dobrze mnie zrozumieli. Wielu z Was ma coś niezwykle cennego, czego w codziennym życiu możecie nie dostrzegać. Prywatność.

 

Fani Podsiadło są wszędzie

Dalej Dawid Podsiadło pisze o tym, że doskonale zdaje sobie sprawę, iż utrata prywatności to nieunikniona cena za realizowanie swoich muzycznych marzeń i aspiracji na taką skalę. Pokazuje jednak przy tym pewne szczegóły, z których my, zwykli zjadacze chleba, możemy w ogóle nie zdawać sobie sprawy. Bo jakbyśmy się czuli, gdyby kilkadziesiąt razy dziennie ktoś (obcy) zastępował nam drogę, klepał w ramię, zagajał, wyciągał smartfona do selfie?

Wychodzę z toalety – pisze Dawid – kicham, rozmawiam z rodziną i przyjaciółmi, rozmawiam przez telefon, słucham koncertu, tańczę, jem, myślę, przeżywam wewnętrzne załamanie, przeżywam wewnętrzną euforię – zawsze Was spotykam. Wzrok, głos, ciało Wasze […].

Trudno to sobie wyobrazić? Dawid poleca w takim razie ten filmik z Kirsten Dunst:

 

 

Czas i emocje, nie tylko selfie

A co się stanie, kiedy „wzrok, głos, ciało” napotkają asertywne: „Wolałbym nie robić zdjęcia, jeśli to nie problem”? Wyobraźnia może nam teraz podsuwać dantejskie sceny, gdy tymczasem rzeczywistość pozytywnie nas zaskakuje. Muzyk, wracając wspomnieniami do tegorocznego Open’er Festival, pisze, że 90% ludzi reaguje na taki komunikat z dużą wyrozumiałością. I dodaje:

Nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele to dla mnie znaczy. Widziałem uśmiech na twarzach tych osób. Nie miały do mnie pretensji. Nie zmieniły zdania na temat mojej twórczości, nie atakowały mnie i pozwoliły mi cieszyć się swoim prywatnym czasem. Niektórzy, słysząc to zdanie, przystanęli i pogadali kilka minut na temat muzyki, wspomnień z koncertów, pytali o kolejne plany i datę powrotu. Nagle te spotkania miały wartość. Wymieniliśmy się swoim czasem. EmocjamiNie byłem tylko trofeum w telefonie, którym można pochwalić się znajomym. […]

Poruszający wpis Dawida Podsiadło kończy się tymi słowami:

Dzięki tym kilku dniom w tłumie ludzi mam siłę, by wychodzić z domu częściej i nie wbijać wzroku w ziemię. Uśmiechać się do otoczenia i patrzeć w przód. To dla mnie ogromna zmiana. Jestem Wam za to bardzo wdzięczny i uznaję to za krok w….. (wiedzieliście, że to nadejdzie) w bardzo dobrą stronę.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail