Aleteia

Ks. Tomasz: Doświadczyłem mocy Boga, podróżując autostopem do Medjugorie

Ksiądz łapie autostopa
Archiwum prywatne
Udostępnij

Często mówiłem o zaufaniu, o trosce Boga, ale nie miałem takiego doświadczenia, by bez niczego ruszyć przed siebie, ufając tylko Jemu. Zależało mi na tym, by poznać Boga nie z książki i doświadczyć Jego mocy. Dlatego wyruszyłem w tygodniową podróż autostopem bez jedzenia i pieniędzy.

Lipiec i sierpień to dla wielu z nas czas urlopowy. Ci, którzy jeszcze nie wybrali się na wakacje, wyczekują urlopu, bądź planują wyjazd. A gdyby tak zostawić wszystko i wyruszyć w nieznane – bez jedzenia i pieniędzy, ufając jedynie Opatrzności Bożej?

Takie pragnienie zrodziło się w moim sercu, gdy w maju 2013 roku planowałem swoje wakacje. Bardzo chciałem przeżyć przygodę, spotkanie z Bogiem – ale na Jego zasadach. Ufając, że On się o wszystko zatroszczy.

Gdy dzieliłem się tym pomysłem z innymi, wiele osób mówiło mi: Po co ci takie wakacje? Lepiej odpocząć w dobrym hotelu, mieć komfort. Duża grupa znajomych, także księży odradzała mi taki wyjazd, mówiąc: „To nie dla księdza, nie powinieneś jako duchowny tak podróżować”.

W mojej głowie było kłębowisko myśli – nie znałem żadnego księdza, który jeździłby autostopem. Serce jednak podpowiadało mi coś innego: to jest podróż dla ciebie. I na szczęście za tym głosem poszedłem.

Wziąłem udział w Ekumenicznej Podróży Autostopowej organizowanej przez stowarzyszenie Piękne Stopy. Pragnąłem w tych rekolekcjach pozwolić się Bogu poprowadzić i nauczyć przyjmować Jego dobroć i troskę.

Często mówiłem o zaufaniu, o trosce Boga – ale nie miałem takiego doświadczenia, by bez niczego ruszyć przed siebie, ufając tylko Jemu. Zależało mi na tym, by poznać Boga nie z książki, nie wzbogacić się o kolejne wzniosłe myśli po jakiejś lekturze czy nawet najlepszej konferencji – ale doświadczyć Jego mocy.

Udało się. Wraz z dwiema towarzyszkami: Anią i Sylwią, poznanymi na rekolekcjach wyruszyłem w kierunku Medjugorie. O tym miejscu niewiele wiedziałem, jedynie to, że jest związane z objawieniami Matki Bożej, które bada jeszcze Kościół. Cel był pomysłem moich współtowarzyszek.

Dla mnie najważniejsze było zaufać, dlatego wyruszyłem w tygodniową podróż autostopem bez jedzenia i pieniędzy. Wszystko w rękach Boga: napotkani ludzie, kierowcy, noclegi, jedzenie a nawet woda do picia. To duże ryzyko, ale Bóg okazał się bardzo dobry i hojny. To pod Jego opieką w tydzień pokonaliśmy tysiące kilometrów z Łodzi do Medjugorie i z powrotem.

Doświadczyliśmy pięknej przygody z wiarą. Poznaliśmy wspaniałych ludzi, którzy często stawali się listem Boga skierowanym do nas. Uważam, że w podróży takiej jak nasza nie cel jest najważniejszy, ale ludzie, których się spotyka. Z ich historią życia, pasjami, dylematami i pytaniami o Boga, sens wiary.

Taka podróż uczy wiary – nie w siebie i swoje możliwości, ale w Boga, od którego wszystko zależy. Autostop to wyzwanie, ale też okazja, by zajrzeć w głąb siebie, by w zmęczeniu, swojej kruchości zobaczyć – kim naprawdę jestem, czego pragnę, na kim buduję swoje szczęście i życie.

W podróży wiele chwil było bardzo radosnych. Jak choćby podróż z dostawcą owoców, z którym śpiewaliśmy na całe gardło austriackie lokalne przeboje, czy też z lekarzem, który mówiąc o Polsce, nucił z pamięci ,,Whisky, moja żono”, bardzo nas tym rozbawiając. Niejednokrotnie przyroda i krajobrazy Chorwacji czy Bośni i Hercegowiny zachwycały nas swoim pięknem, a kąpiel w morzu wynagradzała zmęczenie.

Podróż bez zaplanowanych noclegów dawała okazję do zasypiania pod gołym niebem – ufając, że następnego dnia Pan znów się o nas zatroszczy. Że On wie najlepiej, czego nam potrzeba. Ale były też sytuacje trudne: jak eskorta policji, bycie pozostawionym na środku rozpędzonej autostrady czy też kilkugodzinne postoje bez auta, które mogłoby nas podwieźć.

Ta podróż była dla mnie bardzo ważnym umocnieniem wiary i doświadczeniem ogromnej bliskości i troski Boga, na którą wcześniej aż tak się nie otwierałem. Lubiłem mieć życie w swoich rękach, a tu dałem zupełną wolność Bogu, by mnie poprowadził i mógł działać, jak tylko On zechce.

Jako ksiądz miałem i mam wiele pięknych doświadczeń bliskości i dobroci Boga, ale autostop pomógł mi to na nowo, z jeszcze większą mocą zauważyć i docenić. Podróż nauczyła mnie żywej wiary i do takiej zachęcam każdego.

Po powrocie postanowiłem opisać tę wyprawę i tak powstała książka zatytułowana: „Stop! O poszukiwaniu Boga w drodze do Medjugorie”. Książkę można nabyć drogą internetową: www.motyleksiazkowe.pl lub z autografem, kontaktując się z autorem: tomek198711@interia.pl.

Ks. Tomasz Romantowski – ur. w 1987 r. Pomorzanin, ksiądz z powołania, nauczyciel, miłośnik podróży, vloger (www.benedeo.com). Jego życiowa pasja to szukanie Boga i pomoc innym w odkrywaniu Jego piękna i dobroci. Człowiek rozśpiewany i pogodny, a zarazem twardo stąpający po ziemi. Jak mówi o sobie: potrafi w nią zaryć, by mieć stały dowód, że nie jest aniołem.