Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
For Her

Magda Frączek: Awatar, czyli życie bez prawdziwych relacji

Magdalena Frączek, okładka płyty "Effatha"

Magda Frączek - publikacja 11.07.17

Opowiem Wam o moim odkryciu. Chodzi o to, że są ludzie i są ich awatary.

Moja przyjaciółka, która prowadzi mądre życie, wymyśliła takie właśnie odniesienie – awatar. Znaczy to, że jakiś potencjalny człowiek żyje sobie na świecie, ma jakieś tam swoje perypetie, wzloty i upadki, i nagle spotyka drugiego człowieka. Po jednym zetknięciu, zaczyna już wytwarzać pewne wizje na temat tego kogoś (najgorsze, jeśli wizje rozpoczną się zanim owo zetknięcie nastąpi). Bierze to, co lubi, a to co go irytuje zamyka w pudełeczku „jakoś z tym przeżyję” – jeśli, i to bardzo ważne – tego, co lubi jest na tyle dużo, by przyćmiło to, co jest nietwarzowe.




Czytaj także:
Jak budować bliską relację, czyli szczęście we dwoje

Tworzenie awatara

Taki awatar to nie człowiek, choć przez pewien czas w pewnych przypadkach jesteśmy co do jego człowieczeństwa całkowicie przekonani. Jedną z najczęstszych maskowanych prób stworzenia awatara (maskowanych, czyli takich, których istnienia nie uświadamiamy sobie jeszcze) jest stan zauroczenia, rzadziej zakochania. To świetny przykład. Dana osoba – tak nam się wydaje – utożsamia wtenczas liczne zalety. Jakimś pozagalaktycznym sposobem zbiegają się w niej różnorakie nasze uczucie, małe i duże. Przeżywamy w jej obecności, przeżywamy w jej nieobecności, i nasze życie, jeśli pozwolicie na tę niewielką uniwersalizację, przybiera formę dramatyczną, jak u bohaterek jednej z najbardziej znanych awataro-twórczyni, Jane Austen (oczywiście, że czytam Jane Austen!).

Wiemy, co ktoś myśli, cierpimy wydarzenia, które nigdy nie miały miejsca, odczytujemy każdy ruch danej osoby mocno empatycznie. W żeńskiej bądź męskiej głowie zachodzą nieopisane procesy kreacyjne. I to jest bardzo niebezpieczne.




Czytaj także:
Nieodwzajemniona miłość. 9 sposobów, jak poradzić sobie z niechcianym uczuciem

Pozorne serc łamanie

Tworzenie awatarów może stać się sposobem na życie, a raczej na przemykanie przez nie. Awatar to w istocie odrealniony ktoś. Jeśli się w niego zaplątamy, to nigdy tak naprawdę nikogo nie spotkamy. Pozwolimy, by ktoś nieprawdziwy nieprawdziwie łamał nam serca, zaprzątał głowy, irytował. Bycie romantycznym, wrażliwym, delikatnym, płochliwym nie ma tu nic do rzeczy. Bo to jest bycie. A awatar nie żyje, więc i bytu nie ma. Nawet nie umarł, bo przecież nigdy się nie narodził.

Oczywiście, może się okazać, że osoba, której awatar stworzyłeś, wcale nie jest kompatybilna z oczekiwaniami (uwierzcie mi na słowo, obejmuje to sto procent przypadków, ponieważ nawet własny mąż/własna żona niejednokrotnie tragicznie ujmą coś ze swojego wizerunku). Nieważne! Dobrem samym w sobie jest to, że przynajmniej spotkałeś się z nią, uczłowieczyłeś i relacje z nią świadomie określiłeś. Idziesz dobrą drogą. Ostatecznie, oswoić kogoś, dotrzeć i nazwać przyjacielem – to sprawa warta prawdziwej uwagi.




Czytaj także:
Piosenki na „ciche dni”, czyli piękne małżeńskie śpiewanie Magdy Frączek

Kariera egoisty mnie nie interesuje

Jest jeszcze ostatnie, kluczowe pytanie: Dlaczego awatar w ogóle mi się podoba? Odpowiedź jest druzgocąca: ponieważ ma żałosną, jednowymiarową, przewidywalną fabułę. I takie jest właśnie moje i Twoje życie bez prawdziwych relacji. Z awatarem nie ma się wspomnień, tylko same imaginacje.Pozwala nam uciec od prawdy, od tego by ktoś naprawdę zawiódł i sponiewierał. Jak to powiedział jeden z najwybitniejszych filozofów świata, Sith z Epoki Lodowcowej, widząc sercowe miotanie się Manfreda, który bał się wejść w realną relację z Elą: „Jak tak dalej pójdzie, zostaniesz ostatnim egoistą”. A to żadna kariera.

Być może najbardziej boimy się tego, że ktoś odkryje naszą bucołowatość. Dobra wiadomość jest taka, że wszyscy nosimy w sobie tę cechę. Tym bardziej nie warto bać się czegoś, co jest przypadłością globalną. Kto nie próbuje, ten nie żyje. I to chyba tyle będzie.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
relacje
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail