Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Marzysz o wakacyjnym hygge? Zrób domowy grafik

Shutterstock
Udostępnij

Czy to możliwe, żeby dzieci w wakacje same pamiętały o pościeleniu łóżek i umyciu zębów? A potem przyszły i zapytały, co jeszcze mogą zrobić? Może pozmywać albo odkurzyć? Jeśli jesteście rodzicami, to pewno powiecie, że to niemożliwe. I tu was zaskoczę. Podaję przepis, jak to zrobić.

Potrzebne będą: kartka i długopis, a jeśli macie małe dzieci, to również naklejki albo pieczątki. Na kartce robimy tabelkę. Z boku wpisujemy imiona dzieci, a na górze – obowiązki, które powinny wykonać. Jeśli zrobią to, co trzeba, dostają „zaliczenie” (wpis, naklejkę, pieczątkę). Na początku warto się umówić na coś w rodzaju gratyfikacji. Możemy na przykład ustalić, że po wykonaniu wszystkich obowiązków idziemy na spacer albo gramy w piłkę.

 

Odpoczynek to nie bezruch

Wakacje są wspaniałe. Dzieci mogą się wreszcie porządnie wyspać, mają dużo czasu na swobodną zabawę i pasje, dużo przebywają na świeżym powietrzu. Można poluzować śrubę, która w roku szkolnym bywa dokręcona aż za nadto, i przestać się spieszyć.

Można zaznać modnego ostatnio hygge. Ale w wakacje łatwo też popaść w marazm – zwłaszcza kiedy jesteśmy w domu. Tuż po zakończeniu roku szkolnego jest radość z wolności, ale po kilku dniach dzieciaki zaczynają się snuć z kąta w kąt i pytać: „Mogę pograć na komputerze?”.

Chociaż doceniam pedagogiczną i rozwojową wartość zaznania odrobiny nudy, to jednak obserwując swoje dzieci i siebie samą widzę, że nawet odpoczynek wymaga odrobiny organizacji. Niektóre rzeczy po prostu trzeba zrobić także wtedy, kiedy się ma wolne – przygotować posiłki, wypłukać wannę po kąpieli itd. Ale chodzi też o to, że odpoczywanie jest lepsze wtedy, kiedy ma jakieś ramy. Snucie się po domu w piżamie i skakanie po kanałach telewizyjnych na początku może brzmi kusząco, ale po jednym takim dniu czujemy się raczej przytłoczeni i zmęczeni niż wypoczęci, prawda?

 

20 minut

Dlatego nawet w spokojne, leniwe dni warto sobie zaplanować kilka stałych punktów. Chodzi też o to, żeby dzieci zobaczyły, że warto sprawnie zrobić to, co konieczne, żeby mieć więcej czasu na ciekawsze zajęcia. Jeśli w ciągu roku szkolnego brakuje czasu i sił na dopilnowanie, żeby dzieci miały swoje domowe obowiązki, wakacje są dobrym momentem, żeby to trochę nadrobić. Taka praca wcale nie musi zabierać im dużo czasu – kilkulatkowi wystarczy 10-20 minut dziennie. Ważne, żeby była regularna.

 

Po co grafik?

Bo działa mobilizująco i na rodziców, i na dzieci. „Odhaczanie” kolejnych zadań pomaga dziecku się zorganizować i zaplanować swoje zajęcia oraz daje mu satysfakcję z wykonania zadań. Oczywiście taki domowy „rozkład jazdy” nie jest rzeczą świętą i niepodważalną. Świat się nie zawali, jeśli któregoś razu o czymś zapomnimy. Ale mamy coś, co obiektywizuje nasze rodzicielskie ględzenie o ścieleniu łóżka i do czego możemy się odwoływać. Lista zajęć nie powinna być długa, żeby nas wszystkich nie przytłoczyła i nie zamieniła każdego dnia w listę punktów do zrealizowania.

 

Nasz domowy grafik na wakacje

  1. Umyć zęby i pościelić łóżko (bez przypominania!).
  2. Wstać można, o której się chce, ale śniadanie jemy do godziny 9.
  3. Zrobić coś dla rodziny.
  4. Zrobić coś kreatywnego.
  5. Czytać co najmniej pół godziny.
  6. Być na dworze co najmniej godzinę.

„Coś dla rodziny” to jakaś praca domowa – zlecona przez rodziców albo wybrana samodzielnie. Dlatego właśnie dzieci przychodzą do mnie i pytają, czy mogą pozamiatać (uwielbiam ten moment!). „Coś kreatywnego” to praca plastyczna, zrobienie bukietu z kwiatów, zbudowanie szałasu w lesie itp. (uwielbiam jeszcze bardziej!). Najbardziej widoczny efekt wprowadzenia w naszym domu wakacyjnego rozkładu jazdy to porozkładane wszędzie klocki Lego, bo dzieci szczególnie wzięły sobie do serc właśnie punkt 4. Wyciągnęły zapomniane klocki i całymi dniami budują pojazdy kosmiczne i pizzerie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail