Aleteia

Nie wiem, dokąd pójść. Co dalej z zespołem T.Love?

EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

Czy Muniek ma dość siedzenia okrakiem na barykadzie, czy może potrzebuje dystansu, żeby powiedzieć coś nowego i mądrego? Jak odczytywać zawieszenie działaności T.Love?

Kiedy Muniek Staszczyk ogłosił, że od początku 2018 roku T. Love zawiesza działalność, fani zespołu zamarli. Ale jak to? Po 35 latach? Czy to tylko przerwa czy może koniec? Lider zespołu w jednym z wywiadów uspokaja, że „musi tylko zresetować głowę”, że „są takie chwile w życiu, kiedy trzeba po prostu troszkę zastopować”, i że „nie jest uzależniony od sławy i popularności”. Wydaje się jednak, że ważniejsze od tego, co artysta mówi w wywiadach, jest to, co mówi w piosenkach.

 

Muzyka T.Love

A te z ostatniej płyty, zatytułowanej po prostu „T.Love”, są odbiciem ogólnych nastrojów w Polsce i na świecie. Dominuje dezorientacja, niepewność, podzielenie i rozczarowanie. Sam Muniek stwierdził, że jego ostatni album opowiada o czasach ostatecznych. W piosence „Bum Kasandra” śpiewa: „Stary kontynent wie Kasandra bawi się/ Czuję, że będzie wojna, prawdziwa hekatomba/ Stary kontynent drga, Kasandra swoje gra/ Czuję, że będzie bum, naprawdę wielkie bum!”. Katastrofizm piosenkarza idzie w parze z lewicową wrażliwością.

Zawsze podkreślał, że ma korzenie robotnicze, PPS-owskie. I chociaż dzisiaj zdobył pozycję i pieniądze, ze zrozumieniem patrzy na tych, którym się gorzej wiedzie. W piosence „Siedem” napisał: „A najbiedniejsi nie mogą już czekać/ Wyważą drzwi i bramy do piekła”.

Dość alergicznie reaguje na prawicę, niechęć do obcych, odradzający się nacjonalizm. „Konserwatywni chłopcy w butach/ w biało-czerwonych obwolutach/ Ja idę z boku, my nie wpuścimy tu zarazy!/ Dotrzymam kroku, wara od ołtarzy” („Marsz”).  Podobnie zresztą było w wielkim przeboju T.Love „Nie, nie, nie” z 2001 roku: „Połóż pistolet na stół/ I uprzedzenia wyrzuć w kąt/ Na całym świecie są faszyści/ Którzy nienawidzą innych rąk”.

 

W rock’n’rollu nie można być ministrantem

Na to wszystko nakłada się wiara Muńka, do której przez lata dochodził. Sygnały o rodzącej się tęsknocie za Bogiem, można już dostrzec na płycie „Prymityw” z 1994 roku. W piosence „Bóg” śpiewał: „Chciałbym coś powiedzieć o Tobie/ Tak często czuję Twoją siłę/ Nic się nie dzieje przypadkowo/ Chociaż tak często w to wątpiłem”. Niewielu z nas wtedy, słysząc refren „Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym”, domyślało się, że chodzi o Boga.

Dopiero w 2013 roku otwarcie zaczął mówić o swoim nawróceniu w Medjugorie. Portale katolickie z lubością cytowały wspomnienie o tym, jak Muniek ze swoją żoną popłakał się na mszy po włosku, nie znając w ogóle włoskiego. Jednak, jak sam powiedział, w rock’n’rollu nie można być ministrantem. I w Muńku-autorze jest ktoś mądrzejszy, kto cały czas pyta go o autentyczność wiary, o jej głębię.

Na płycie „Old is gold” zamieścił bardzo mocny utwór „Lucy Phere”, w którym pokazuje Lucyfera jako tego, który potrafi wykorzystać wszystkie nasze słabości, nawet tak zwane potrzeby duchowe: „Jestem najlepszym kumplem/ Posmutniałeś okrutnie/ Ja zachcianki potrzeby twe znam/  Powiedz czy chcesz do baru/ Czy do konfesjonału/ Jeśli trzeba zaprowadzę cię tam”. I dalej: „Chodźmy razem więc w drogę/ Będziesz mówił o Bogu/ Ja ci zrobię fantastyczny PR/ Kiedy trzeba się schowam/ Kiedy trzeba zachowam/ Jestem Lucyfer a ty będziesz big star”.

 

Muniek okrakiem na barykadzie

Zawsze staję na stanowisku, że poeci, autorzy tekstów są najszczersi w swojej twórczości. Reszta to PR. Muniek doskonale sobie z tego zdaje sprawę. Przez lata jego wizerunek się zmieniał. Potrafił być i buntownikiem, i chałturnikiem, ale zawsze uważał, że „rock to tak naprawdę nie wygląd, tylko stan umysłu: szczere mówienie o tym, co człowieka boli i co kocha”.

Wydaje się jednak, że zabrnął w ślepą uliczkę. W podzielonym kraju, każda z grup chciałaby go anektować i zmusić do stanięcia po konkretnej stronie. A on nie chce i nie może. W piosence „Ostatni gasi światło” napisał: „Muniek pytają mnie/ Nie wiem dokąd pójść/ Kasę mam, ale na prozacu jadę/ Nie wiem dokąd pójść”. Artysta się miota, ale jednak idzie. W „Pielgrzymie” śpiewa: „Wolno poruszam się do przodu/ idę prosto, skręcam w bok”.

Chciałoby się dodać, że skręca raz w prawo, raz w lewo. Taki już jego urok, taka jego droga. Złośliwi mówią Muńkowi, że siedzi okrakiem na barykadzie, a „to niewygodna pozycja, bo można sobie jaja poharatać”. Może stąd ta przerwa, to zawieszenie. Muniek, aby coś nowego i mądrego powiedzieć potrzebuje dystansu. Aby zrozumieć dokąd prowadzi ta wędrówka, musi usłyszeć pytania, które stawia Bóg.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail