Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak przygotować się do porodu? Nietypowy poradnik

Młoda kobieta w ciaży w białej sukience na trawie
Udostępnij

To nie będzie tekst o takich oczywistościach, jak przygotowanie niezbędnych dokumentów (przecież każdy to wie!) czy odpowiednio wcześniej spakowana torba do szpitala.

Dziewięć miesięcy mija szybko (serio, nie wierzyłam w to, dopóki nie przetestowałam na własnej skórze!). Dlatego wszystkie dobrze wiemy albo przynajmniej intuicyjnie czujemy, że przygotowania do przywitania na świecie nowego człowieka warto zacząć nieco wcześniej, niż w ostatnich tygodniach. Jeśli nie, bliscy, rodzina albo zajęcia w szkole rodzenia szybko sprowadzą nas na ziemię.

Te wszystkie osoby/instytucje podadzą nam obszerny przepis na szpitalną torbę (składniki: 2 koszule nocne, 3 zmiany bielizny, wyprawka dla malucha, dokumenty – wrzucić do torby mniej więcej w drugim trymestrze i trzymać w łatwo dostępnym miejscu), podpowiedzą, jak przygotować ciało do tego ważnego wydarzenia albo poinformują o formalnościach.

Ale mało kto podpowie, jak przygotować się do porodu emocjonalnie, duchowo albo tak po prostu, „kobieco”.

 

Piękna mama!

Jeśli dla Ciebie to istotne, zadbaj odpowiednio o swoje ciało (uwierz mi, później nie będziesz miała za bardzo czasu, ale i ochoty na myślenie o kosmetyczce). Jeśli masz taką potrzebę, idź do fryzjera, zrób sobie świetną fryzurę i manicure. Chociaż z tym ostatnim to jednak odrobinę uważajcie, zwłaszcza jeśli poród ma zakończyć się cesarskim cięciem. Podczas takiej operacji dokonuje się badań za pomocą pulsykometru, który nie działa zbyt dobrze na hybrydowej warstwie lakieru.

 

Poród jest na tyle niekomfortowym wydarzeniem, że zapewnienie sobie – na tyle, na ile to możliwe – poczucia komfortu, choćby powierzchownego, pomoże nieco odnaleźć się w sytuacji. Wiele mam wspomina porody jako wydarzenia odzierające je z godności i kobiecości. Takie drobiazgi, jak włosy czy paznokcie pozwalały im nadal czuć się sobą, czuć się kobieco.

Znam mamy, które – chyba w jakiś magiczny sposób! – potrafiły przetrwać pierwsze, jeszcze nie tak intensywne skurcze i zrobić sobie przed porodem profesjonalny make-up. Dziwactwo? Zupełny zbytek? Kto tam myśli o makijażu na porodówce? Cóż, w końcu świadomość, że szykujesz się na pierwsze spotkanie z jedną z najważniejszych osób w życiu, całkiem zmienia perspektywę.

 

Sukienka do rodzenia

Z tego samego powodu ważny jest strój, w którym zamierzasz wydać na świat nowego człowieka. Oczywiście, powinien być wygodny, wykonany z odpowiedniej jakości delikatnego materiału oraz funkcjonalny (by wygodnie nakarmić niemowlę niekoniecznie pokazując postronnym wszystko od piersi w dół).

Szczęśliwie czasy, w których kobiety rodziły w powyciąganych workach (albo koszulkach ledwie zakrywających pośladki) dawno odeszły do lamusa. Dziś możemy rodzić nie tylko w specjalnych koszulach do porodu (z ułatwiającymi sprawę rozcięciami przy biuście czy na plecach), ale także w pięknych sukienkach porodowych. Ich znalezienie to kwestia przeklikania kilku internetowych sklepów, a naprawdę warto. Pamiętaj też, że wcale nie musisz mieć ciuszka dedykowanego do rodzenia – możesz zabrać ze sobą po prostu ulubioną sukienkę, w której będzie Ci wygodnie.

 

Miło, ciepło i przyjemnie

Tak samo ważne, jak to, co będziesz miała na sobie w tej wyjątkowej chwili, jest otoczenie. Wiem, że to pole nie pozostawia zbyt wiele do manewrów, ale… Jeśli wiesz, że będziesz rodzić w pojedynczej sali możesz – za pomocą drobiazgów – uczynić ją nieco przytulniejszą, na przykład przynosząc swój ukochany kocyk czy poduszkę.

Poród w tzw. pokojach narodzin to chyba najbardziej optymalne rozwiązanie dla tych mam, które chciałyby bardziej dopasować miejsce do swoich potrzeb. Tam – o ile oczywiście nie ma wyraźnych przeciwskazań lekarskich – może zrobić niemal domową atmosferę: zgasić ostre, szpitalne światła, zapalić przyniesioną z domu lampkę albo nawet zapachowe świece, włączyć ulubioną muzykę. Jeśli to wszystko jest dla Ciebie ważne i niezbędne, by poczuć się choć odrobinę lepiej w tej i tak dość trudnej sytuacji, to warto postarać się o takie „drobiazgi”.

 

Odpowiednie towarzystwo

To być może oczywiste, ale wiele par na sam koniec zostawia sobie kwestię tego, kto będzie obecny przy porodzie. Nie zawsze kobieta chce by był to jej mąż, czasem wolałaby przyjaciółkę, siostrę albo doulę. Warto o tym porozmawiać nieco wcześniej, niż w drodze na porodówkę. Także z tego powodu, by „szczęśliwcy” byli przygotowani na nieprzewidywalne – telefon w środku nocy czy konieczność urwania się w środku dnia z pracy.

Przemyślcie też wcześniej to, czy te magiczne chwile mają być uwiecznione – i przede wszystkim, w jaki sposób. Jeśli bardzo chciałabyś mieć choć krótki filmik, który uchwyci pierwsze przytulenie maluszka, koniecznie powiedz o tym mężowi. Wolisz jedynie zdjęcia? Też go uprzedź – porozmawiajcie na przykład, jakie kadry są w porządku, a których totalnie nie zaakceptujesz. A przede wszystkim miejcie spakowany sprzęt i naładowane baterie! Możecie też skorzystać z usług profesjonalnych fotografów, którzy coraz częściej oferują sesje porodowe – to zdjęcia bardzo subtelne, nie odzierające z godności i intymności. Pamiętajcie jedynie, aby odpowiednio wcześniej dokładnie określić, jakie są Wasze oczekiwania.

 

Plan? Niczego nie planuj

Oczywiście, piszę to z przymrużeniem oka, bo wiadomo, że na wyjątkową chwilę, jaką jest przyjęcie dziecka na świecie, wszystkie przygotowujemy się szczególnie. W naszych głowach rysuje się niemal hollywoodzki scenariusz, jak to wszystko po kolei będzie wyglądało. Świetnie, pamiętaj jednak, że życie zwykle wymyka się wszelkim scenariuszom.

Nie chcę zabierać Ci frajdy z fantazjowania o porodzie, chcę jedynie przypomnieć, że warto zostawić sobie duuuuuuuży margines na to, co nieprzewidywalne. I wcale nie mam tu na myśli wyłącznie sytuacji trudnych (kiedy kobieta w ogóle nie bierze pod uwagę cesarskiego cięcia, a okazuje się, że jest to konieczność), ale po prostu fakt, że w tych magicznych chwilach scenariusz pisze przede wszystkim Życie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail