Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Przedarła się sama przez dżunglę i po 20 latach odnalazła męża

Udostępnij

Isabel Godin była pierwszą kobietą, która samotnie (i w długiej sukni!) przemierzyła amazoński las deszczowy. Przed Wami opowieść o niezwykłej odwadze, nadziei i miłości, która przetrwała 20 lat rozłąki.

Był rok 1735. W ramach pierwszej wyprawy geodezyjnej, francuscy naukowcy dotarli do Ameryki Południowej. Czekało ich nie lada wyzwanie: musieli dokonać pomiarów, które w przyszłości miały umożliwić określenie wielkości i kształtu kuli ziemskiej. Naukowcom towarzyszył młody kartograf Jean Godin des Odonais. Wkrótce okazało się, że nie wróci do ojczyzny tak szybko, jak planował.

Jean poświęcił się pracy naukowej w Quito. Został profesorem astronomii i nauk przyrodniczych, a dodatkowo studiował języki Indian i florę Ekwadoru. W 1741 r. poślubił Isabel Gramesón z zamożnej rodziny. Mimo młodego wieku (13 l.) dziewczyna była dobrze wykształcona i władała biegle kilkoma językami. Przez kilka lat Godinowie wiedli szczęśliwe życie w Riobambie.

 

Rozstanie

W 1749 r. z radością czekali na narodziny trzeciego dziecka. I właśnie wtedy Jean dostał wiadomość o śmierci swojego ojca. We Francji czekał na niego odziedziczony w spadku dom. Godinowie zdecydowali, że przeprowadzą się całą rodziną do Europy.

Taka podróż byłaby jednak ogromnym wyzwaniem dla ciężarnej Isabel i malutkich dzieci. Zwłaszcza, że nie było pewności, czy droga jest bezpieczna. Jean postanowił, że najpierw sam przedostanie się do Gujany Francuskiej i sprawdzi, czy stamtąd będzie mógł bezpiecznie przewieźć rodzinę do ojczyzny. Planował, że wróci po Isabel i dzieci za dwa lata.

Niestety, władze francuskie i portugalskie nie wyraziły zgody na jego powrót do Riobamby. Jean przez 15 lat próbował wszelkich sposobów – nic z tego. W tym czasie Isabel praktycznie nie wiedziała, co dzieje się z mężem. Domyślała się, że może już nie żyć. Jej cierpienie spowodowane tęsknotą za ukochanym pogłębiła śmierć wszystkich dzieci – w Ameryce Południowej panowała epidemia ospy. Najmłodsza, nastoletnia córka nigdy nie poznała ojca.

 

Przeciwności

W 1765 r. Jean otrzymał w końcu propozycję od Portugalczyków, którzy obiecali, że przetransportują go z powrotem do żony. Podobno jego sprawą zainteresował się sam król! Niestety, Godin wysłał wcześniej list do francuskich władz, w którym zachęcał rodaków do ataku na Portugalię. Liczył, że to pomoże mu w przedostaniu się do żony. Wiadomość – która mogła przecież wyrządzić Godinom wiele krzywdy – najwyraźniej jednak do Francji nie dotarła. Ale Jean nie mógł o tym wiedzieć. Sądząc, że Portugalczycy chcą wplątać go w zasadzkę, przez rok symulował chorobę.

Po tym czasie wysłał w zamian swojego przyjaciela. Wyposażył go w pokaźną sumę pieniędzy i poprosił o przywiezienie Isabel z dziećmi. Ale i tym razem Godinowie nie mieli szczęścia. „Przyjaciel” przepadł razem z pieniędzmi. Jean przez kolejne miesiące, niczego nie podejrzewając, czekał na jego powrót.

W końcu do samej Isabel dotarła opowieść o Francuzie próbującym wrócić do żony. Natychmiast poprosiła najbardziej lojalnego ze swych sług – Afrykańczyka Joachima, żeby sprawdził tę informację. Udało mu się? Owszem, ale… trwało to kolejne 24 miesiące. Był rok 1769. Isabela i Jean nie widzieli się już dwadzieścia lat.

 

Dżungla

Kobieta nie zamierzała dłużej czekać. Skoro mąż nie mógł dotrzeć do niej, ona postanowiła znaleźć jego. Najpierw w drogę (aby przetrzeć szlaki) wyruszyli jej ojciec Don Pedro oraz wierny Joachim. A po kilku miesiącach Isabel z dwoma braćmi, 11-letnim siostrzeńcem, 31 Indianami, trzema służącymi i trojgiem Francuzów. Niezła obstawa!

Wędrówka przez Andy była mordęgą. Śliska nawierzchnia, klify, deszcze i ciernie utrudniały marsz. Ale potem było już tylko gorzej. Kończyły się zapasy żywności, a w okolicznych wioskach nie było kogo prosić o pomoc – ospa dalej zbierała swoje żniwo. Wielu Indian podróżujących z Isabel – widząc skalę rozprzestrzeniającej się choroby – zwyczajnie uciekło ze strachu. W końcu ofiarami epidemii padali po kolei siostrzeniec Isabel, jej bracia, służące… Godin została sama. Jak to możliwe, że jako jedyna się nie zaraziła?

Z tobołków wyciągnęła nóż i ruszyła. Sama, przez dżunglę. Oczywiście – w długiej sukni i eleganckich trzewikach! Ktoś znalazł potem rozkładające się ciała i zaniósł do miasta (w tym męża Isabel) wiadomość o śmierci wędrowców.

Isabel nie miała jedzenia w ustach od ponad tygodnia. Była skrajnie wyczerpana, podobno całkiem osiwiała. Gryzły ją amazońskie owady. Można sobie tylko wyobrażać, jaki strach czuła nocą w lesie. Nigdy wcześniej nie opuszczała nawet swojego miasta! Mimo to nie traciła nadziei, że odnajdzie ukochanego męża.

Dziesiątego dnia tułaczki trafiła na Indian. Od dziecka znała ich język, więc opowiedziała im swoją historię. A oni zaoferowali pomoc i obiecali zapewnić bezpieczeństwo.

W 1770 r. Isabel dotarła do Gujany Francuskiej, w której czekał na nią mąż. Po trzech latach przedostali się w końcu do Francji, w której spędzili razem kolejne 20 lat. Oboje zmarli w 1792 r.

Do dziś w Saint-Amand-Montrond (i podobnie w Riobambie) stoi pomnik Isabel, a w Muzeum Historii Naturalnej można podziwiać kolekcję roślin Jeana.

Źródła: phfawcettsweb.org, „Voyage of Madame Godin” Jean Godin des Odonais, joemonster.org

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail