Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Czy wiesz, czego umierający żałują najbardziej? Nie jest za późno, zmień swoje życie

Lampka oliwna na pomoście
Stocksy
Udostępnij

Czy można się przygotować na odejście bliskich? Trudno. Na swoje na pewno można. I warto. Żyjąc naprawdę. Tu i teraz. Tak by potem, przed śmiercią, jak pisze australijska pisarka Bronnie Ware, nie żałować.

Do końca życia będę wdzięczna dr Annie Prokop-Staszeckiej, lekarce i dyrektorce Szpitala Jana Pawła II w Krakowie. Przyjechałam z Tatą. Popatrzyła na mnie ciepło, chociaż trochę jakby w biegu, miała odprawę i powiedziała cicho: – Jest fatalnie. – Wiem – odpowiedziałam. Ale naprawdę chyba nie wiedziałam. Przeczytałam wynik badania. Rozumiałam teoretycznie każde słowo: guz naciekowy na płucu, ale przecież Tata był zawsze. Na każde moje skinienie.

Potem jeszcze powiedziała: – Niech pani siedzi jak najwięcej przy ojcu. Nie wiem, czy zrozumiałam co dokładnie miała na myśli, ale posłuchałam. Siedziałam przy Jego łóżku. Pracowałam. Nowoczesność ma dobre strony, laptopy są coraz mniejsze, a Internet może być prawie zawsze w zasięgu.

 

Między światami…

Trochę rozmawialiśmy – takie niezobowiązujące, codzienne, mało ważne sprawy. Trochę milczeliśmy. Czasami mówił: – Idź już. Co tu będziesz siedziała. Żartował, że szpital każe mi płacić myto… Potem mówił coraz mniej. Chwilami był jakby między dwoma światami. Ten, do którego nie miałam dostępu zagarniał go coraz bardziej. Nawet się chyba nie bronił.

Mówi się, że wszystko bierze się z miłości, albo ze strachu: wszystkie emocje, działania i myśli – Bronnie Ware.

Nie wiem skąd wziął się mój spokój. Wiedziałam, że odchodzi. Nie przypuszczałam jednak, że był na tej drodze tak daleko.

Dlatego jego odejście mnie zaskoczyło. Teoretycznie wiedziałam, widziałam… Tuż obok na Błoniach papież Franciszek prowadził drogę Krzyżowa dla młodych. Przez otwarte okno słyszałam modlitwy. Pieśni i słowa wypowiadane w różnych językach. Właśnie zaczynała się XII stacja.

Siedziałam przy Nim. Pracowałam. Jak zwykle. Może nie trzeba było wysyłać tego ostatniego maila. A może właśnie trzeba było, bo życie toczy się nadal, a śmierć to naturalny koniec i początek, chociaż nie zawsze chcemy się do tego przyznać. Dlatego, gdy przychodzi czujemy się zagubieni.

 

Masz wybór. To Twoje życie

Czy mogłam zrobić więcej, powiedzieć więcej, być więcej? Nie wiem. Zrobiłam, co czułam, że powinnam. On też. Pożegnał się, pozałatwiał sprawy. Czekał. Spokojnie. Czy to znaczy, że niczego nie żałował?

Nie zapytałam. I już nigdy nie poznam odpowiedzi. Chociaż ważniejsza powinna być dziś chyba dla mnie odpowiedź na pytanie: czy ja nie żałuję.

Bronnie Ware, w przejmującej książce „Czego najbardziej żałują umierający pisze:

Gdybyśmy byli w stanie stawić czoła temu, że śmierć jest nieunikniona, i uczciwie się z nią pogodzić, zanim przyjdzie moglibyśmy zmienić nastawienie, kiedy jest jeszcze na to pora. Bo jeśli zdamy sobie sprawę, że nasz czas jest ograniczony, to choć nie możemy wiedzieć, czy mamy przed sobą lata, tygodnie, czy godziny, w mniejszym stopniu ulegamy swojemu ego i mniej liczymy się z tym, co myślą o nas inni. Koncentrujemy się na tym, czego sami pragniemy. Jeśli mamy świadomość, że nieustannie zbliża się śmierć, możemy nadać swojemu istnieniu sens i póki trwa, czerpać z niego satysfakcję.

 

Książka pot tytułem Czego najbardziej żałują umierający
Wydawnictwo Czarna Owca
Bronnie Ware „Czego najbardziej żałują umierający”.

 

Życie w zgodzie ze sobą

Bronnie Ware, dziś jest autorką czytanych na całym świecie książek, piosenkarką i kompozytorką. Prowadzi poczytnego bloga. Rzuciła „porządną pracę” w banku, bo czuła, że musi odmienić swoje życie. I odmieniła, choć nie było łatwo. Nie miała z czego żyć. Ale wierzyła, że gdy stawi czoła swoim lękom spadnie na cztery łapy. Choć te próby wiary, jak przyznaje, były coraz trudniejsze. Ale dzięki nim stawała się mądrzejsza i coraz bardziej wierzyła w siebie:

 

Pogodzenie się z tym, że nie można zrobić nic więcej, że trzeba się zdać na siłę wyższą, to katalizator, który w końcu wyzwala reakcję.

 

Przez osiem lat zajmowała się opieką paliatywną. Intensywny, trudny momentami czas, który wiele jej dał. Dzięki swoim podopiecznym, jak mówi, znalazła spokój i sens życia. Rozmowy z umierającymi nauczyły ją odwagi, by żyć w zgodzie ze sobą. Bo to od naszych wyborów zależy, czy odejdziemy szczęśliwi i spełnieni.

 

Pięć rzeczy, których żałujemy przed śmiercią

Żal pierwszy: szkoda, że nie miałam odwagi żyć tak jak chciałam, a nie tak, jak oczekiwali inni.

Żal drugi: szkoda, że tak dużo pracowałem.

Żal trzeci: szkoda, że nie miałem odwagi okazywać uczuć.

Żal czwarty: żałuję, że straciłam kontakt z przyjaciółmi.

Żal piąty: szkoda, że nie pozwoliłam sobie być szczęśliwa.

Bronnie Ware „Czego najbardziej żałują umierający”

 

Dziś potrafi rozpoznać nadchodzącą śmierć. Ale nie to jest ważne. Ważne jest, że podejmuje zupełnie inne wybory niż jeszcze 15-20 lat temu.

 

Najpierw napisała artykuł na swoim blogu „Pięć rzeczy, których ludzie żałują przed śmiercią”. W ciągu kilku miesięcy miał ponad milion czytelników. Dlatego postanowiła napisać bardzo osobistą książkę.

 

Zapytana przez Agnieszkę Jucewicz, czy gdyby dziś dostała informację, że zostało jej tylko kilka miesięcy życia żałowałaby czegoś, w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” mówiła: – Niczego. Dziś żyję tak, jak zawsze chciałam. Wiem, co jest dla mnie ważne. Przestałam zabiegać o uznanie. Ale nie zawsze tak było. Tej odwagi, żeby żyć w zgodzie ze sobą, nauczyli mnie umierający pacjenci, którymi zajmowałam się przez osiem lat. Ruth, Grace, John, Charlie. I wielu innych.

Ci, którzy żałowali i nie mieli już czasu, by cokolwiek zmienić.

Żeby nie żałować żadnej z rzeczy, których żałowali moi drodzy podopieczni, trzeba prawdziwej odwagi. Trzeba też naprawdę kochać samego siebie. Decyzja należy do ciebie. Masz w sobie nie tylko światło – masz też mądrość, która cię poprowadzi, krok po kroku. Bądź tym, kim jesteś, znajdź równowagę, mów otwarcie, doceniaj tych, których kochasz, i pozwól sobie być szczęśliwym. W ten sposób nie tylko wyświadczysz przysługę sobie, ale także spełnisz życzenia tych wszystkich, którzy rozpaczali przed śmiercią, że sami nie mieli wystarczająco dużo odwagi. Masz wybór. To twoje życie”.

Bronnie Ware „Czego najbardziej żałują umierający”

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail