Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kilka faktów o anoreksji, które zrozumiesz dzięki filmowi „Aż do kości”

Kadr z filmu
Udostępnij

Główna bohaterka „Aż do kości” nie pasuje do naiwnego stereotypu odchudzającej się nastolatki. Dzięki temu może otworzyć nam oczy na nieoczywistość i złożoność anoreksji.

„Film został stworzony przez osoby zmagające się z zaburzeniami odżywiania. W realistyczny sposób przedstawia walkę z chorobą, co może być trudne w odbiorze przez niektórych widzów” – ostrzega napis, zapowiadający nową produkcję Netflixa.

„Aż do kości” to historia anorektyczki, która trafia na kolejną terapię. Ta okazuje się jednak inna, niż poprzednie cztery. Liczy się w niej nie jedzenie, a… człowiek.

W dodatku główna bohaterka, Ellen (w tej roli Lily Collins) nie pasuje do stereotypu naiwnie zapatrzonej w modelki, odchudzającej się nastolatki. Jest inteligentna, atrakcyjna, a jej rysunki robią furorę w sieci.

 

Anoreksja dla nie zaawansowanych

Anoreksja to zaburzenia odżywiania. Można na nie zachorować w okresie dojrzewania, można w wieku 41 lat. Jak Emilia, bohaterka głośnego reportażu Anny Śmigulec „Kobieta, której prawie nie ma” (Duży Format, nr 19, 22 lutego 2016). W wieku 56 lat ważyła 33 kilogramy.

Choroba może zacząć się od odchudzania, a może od braku apetytu. Na przykład po długiej podróży ciasnym autokarem, w którym miało się ściśnięty żołądek. Jak u Kasi, autorki strony www.anoreksja.org.

Nieleczona anoreksja prowadzi do śmierci. Leczona może w końcu zniknąć i być tematem wykładu na konferencji TEDx. Jak u Catherine, która przełamuje schematy myślenia o anoreksji, i tłumaczy, że anorektyczki kochają jedzenie.

Osoby chore na anoreksje cierpią nie tylko z powodu swojej ciężkiej i podstępnej choroby, ale także z powodu napiętnowania społecznego. Mało kto rozumie mechanizmy kierujące zaburzeniami odżywiania. Kojarzą się nam z rozkapryszonymi lub zakompleksionymi dziewczynami, które marzą o karierze w modelingu i nie rozumieją, że zdjęcia celebrytów są retuszowane.

Tymczasem anoreksja występuje najczęściej u ambitnych perfekcjonistów. Żeby odmówić sobie jedzenia, mimo nieustającego głodu i bólu żołądka, potrzebna jest żelazna dyscyplina i konsekwencja.

Równie nieoczywiste mechanizmy anoreksji zauważymy w filmie Marti Noxon.

 

Anoreksja to uzależnienie

Uczestnicy oryginalnej terapii dr Beckhama (w jego roli Keanu Reeves) wiedzą, że odmawianie sobie jedzenia uzależnia. Jak narkotyk. I tak jak on, pomaga uśmieżyć ból.

Nie chodzi im o bycie szczupłym. Chodzi o to to, żeby zagłuszyć uczucia.

Emocje wzbudzane w otoczeniu własnym wyglądem, izolacją, stylem bycia też nie są bez znaczenia. Ellen twierdzi, że chce być tylko szczupła. I zdrowa. Nie wiemy, czy sama w to wierzy, ale lekarz nazywa jej prawdziwą motywację: „Nie jesteś szczupła. Przerażasz ludzi. Ale podoba ci się to”.

I trafia w dziesiątkę.

 

Samotność zabija

Niestety, początki choroby są niepozorne. Wręcz atrakcyjne. Codziennie słyszysz komplementy na temat swojej sylwetki, jesteś z siebie dumna. Zdrowe odżywianie i dieta eliminacyjna są przecież fit. A ty wzbudzasz zainteresowanie.

Potrzeba uwagi i bycia ważnym dla otoczenia, często nazywane przez anorektyków poczuciem specjalności, to bardzo nieoczywiste towarzystwo anoreksji. Czy jestem ważna dla swoich rodziców? Czy jestem ważna dla kogokolwiek? Po co jestem? Po co to wszystko? Anoreksja to mniej lub bardziej uświadomione błaganie o potwierdzenie, że „jestem ważny”, a „moje życie ma sens”.

 

Złe jedzenie

Zamiast odpowiedzi na to pytanie, osoby z zaburzeniami odżywiania często słyszą: „Po prostu jedz”. Trudno dosadniej zbagatelizować ich bezsilność. Coś, co zdrowej osobie wydaje się banalnie proste i oczywiste, dla chorego jest barierą nie do przełamania. Jedzenie, chcieć czy nie, jest dla niego tożsame z paraliżującym zagrożeniem.

Jeśli nawet chora osoba będzie w stanie wdrożyć na jakiś czas zdrowy jadłospis, to nie znikną przyczyny, które do zaburzeń doprowadziły – Kasia (autorka www.anoreksja.org), której udało się wyzdrowieć.

Nie wystarczy tu „po prostu jedzenie”. Chory, nawet kiedy widzi, że zaczyna umierać, nie jest w stanie wmówić swojemu organizmowi, że zjedzenie kanapki będzie dla niego dobre. Zbyt długo było „złem”.

 

Trwałe wyleczenie z anoreksji?

Anoreksja to nie prosta niechęć do jedzenia. To poważne zaburzenie postrzegania siebie samego, rzeczywistości i odżywiania, a w skutek tego zaburzenie pracy organizmu, które prowadzi do śmierci. Dla zobrazowania powagi sytuacji warto zdać sobie sprawę, że trwałe wyleczenie, jak podaje na stronie Akademii Psyche dr Olga Wróblewska, notowane jest tylko u około 25% chorych.

 

Droga do zdrowia

Anoreksja działa podobnie jak uzależnienie. I podobnie odbija się na rodzinie chorego.

Podstawowym leczeniem jest psychoterapia, często wspomagana leczeniem farmakologicznym, szpitalnym. Ale najważniejszym lekarstwem jest miłość i akceptacja. Unikanie rozmów o jedzeniu, pochylenie się nad człowiekiem. I nieoceniająca obecność. Tak, żeby chory mógł uwierzyć, że jest i zawsze będzie bardzo ważny.

„Aż do kości” ma szansę choć trochę otworzyć nas na powagę i złożoność tej choroby.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail