Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Aga Musiał: Aby usłyszeć prawdę, która wyzwala, trzeba się zatrzymać

Archiwum prywatne
fot. Paweł Wiśniewski
Udostępnij

O debiutanckim krążku „błogo”, kobiecości, byciu sobą i wyluzowaniu, które jest niezbędne, by dostrzec to, co ważne – opowiada Agnieszka Musiał.

Niedawno Aga Musiał wydała debiutancką płytę „błogo”. Promował ją utwór „Wolnym tempem”, który wywołał w niejednym sercu wielkie poruszenie (pisała o tym na Aletei Jola Szymańska). O ten (i nie tylko) kawałek zapytałam Agnieszkę.

 

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Jak się czujesz po premierze „błogo”? Wielkie emocje?

Agnieszka Musiał: Mam wrażenie, że to nadal przede mną. Jestem w ogniu wydarzeń, udzielam wywiadów, gram koncerty. Czuję się, jakbym wciąż przygotowywała się do tego. Docierają do mnie pierwsze sygnały od słuchaczy, że płyta im się podoba, ale klimat premiery poczuję dopiero, kiedy jesienią zagram koncerty z materiałem z albumu.

To Twoja pierwsza solowa płyta, choć śpiewasz od lat. Dlaczego tak długo kazałaś na nią czekać?

Nie chciałam prezentować materiału, który nie byłby do końca mój. Płytę powinno wydawać się wtedy, kiedy naprawdę ma się coś do powiedzenia. Ten moment w moim życiu właśnie nadszedł.

Co chciałaś powiedzieć?

Przede wszystkim bardzo chciałabym, aby ktoś, kto posłucha krążka, poczuł się dobrze. Po prostu. Chciałam też, aby usłyszał o prawdzie, radości, miłości. Aby płyta wprowadziła go w błogi stan. Chciałam w końcu pokazać drogę z pustki, poczucia bezsensu do miejsca, w którym sens wypełnia miłość i Bóg. To także moja droga.

 

Kobiecość – odbicie Bożego piękna

„Błogo” jest pewnym wyrazem Twojej dojrzałości – jako kobiety, piosenkarki?

W pewnym sensie jest to właśnie wyraz dorosłości. Nie jestem debiutantką. Doświadczenie śpiewania w wielu zespołach – kilkaset koncertów, kilkanaście płyt – dużo mnie nauczyło. Moja artystyczna dojrzałość budowała się na tych projektach, a teraz ujawnia się w pełen sposób, kiedy wypowiadam się autorskimi utworami.

 

Archiwum prywatne

Praca nad solową płytą była dla Ciebie trudniejsza? To inny rodzaj odpowiedzialności.

Tak, ale również inny rodzaj wolności wyrazu, wolności artystycznej. Było to jednak łatwiejsze, bo nie musiałam iść na kompromisy, a praca zespołowa zawsze się z nimi wiąże. Kiedy pracuję nad swoim materiałem, robię to, co czuję.

Twoja płyta jest dla mnie kwintesencją kobiecości. Co jest dla Ciebie najważniejsze w byciu kobietą?

Na kobiecość składa się wiele czynników. Dla mnie najważniejsze są delikatność, subtelność, ale jednocześnie siła. Myślę, że prawdziwa kobiecość jest odbiciem Bożego piękna.

 

Zwolnij tempo!

W utworze „Wolnym tempem” śpiewasz o tym, by otworzyć się na samą siebie, nie realizować czyichś wyobrażeń. Czy to klucz do bycia wolną, spełnioną kobietą?

Nie wiem, czy to jedyny klucz, ale rzeczywiście głos serca, który dla mnie jest równoznaczny z głosem Boga (czyli głosem prawdy o nas samych), jest kluczem do bycia spełnionym człowiekiem. Prawda uwalnia. Kiedy czujemy się prawdziwie wolni, życie zyskuje na smaku.

My, kobiety łatwo wchodzimy w mechanizm realizowania czyichś oczekiwań. Dążymy do ideału, perfekcji. Mierzę się z tym jako młoda mama, która wciąż słyszy, że powinna coś robić tak albo inaczej. Dlatego poruszyłaś mnie śpiewając, że „być sobą to rzecz święta”.

Ten tekst wypłynął z mojego serca i do mnie też przemawia. Ideał tworzony przez media, gazety, reklamy, opinię publiczną nie jest najlepszy dla nas i naszych serc. Ale uniknięcie tej pułapki to nieustanna praca i uświadamianie sobie, że nie muszę spełniać oczekiwań innych. Skąd się biorą w nas ograniczenia, poczucie bycia nieatrakcyjnymi? Ktoś nam wmówił, że brak makijażu i niezrobiona fryzura świadczy o naszej wartości. Ale przecież fakt, że zakładasz dziecku niewyprasowane śpiochy nie oznacza, że jesteś złą mamą! Łatwo wpaść w schemat, dlatego mam nadzieję, że „Wolnym tempem” będzie miał taką funkcję otrzeźwiającą. Kiedy go słucham, mówię sobie: „Aga, wyluzuj”.

 

Archiwum prywatne

Czy to też pewien manifest dla pędzącego świata? Apel, by zwolnić?

Funkcję utworu uświadomiłam sobie zmieniając tytuł. Pierwotny brzmiał „Wyzwolenie”, ale wydawał mi się zbyt agresywny, nie utożsamiałam się z nim. Szczęśliwie, okazało się, że taki tytuł został już zarejestrowany w ZAIKS, więc musiałam go zmienić. Wpadło mi do głowy „Wolnym tempem”, bo jestem wolna, ale też nie spieszę się, nie pędzę. Pośpiech jest nieodłączną częścią świata, ale żeby usłyszeć prawdę, która prowadzi do wolności, muszę się na chwilę zatrzymać.

Skąd pomysł na teledysk lip sync? Chyba w żadnym klipie nie widziałam tylu „zwykłych”, ale przez to pięknych, kobiet naraz!

To pomysł Agnieszki Chmielowiec, która pomaga w promocji albumu. Pewnego dnia słuchała kawałka i zapragnęła tańczyć. Chciała też, żeby jej mąż to nagrał. Filmik sprawił jej tak wiele radości, że pomyślała o teledysku. Na początku nie pałałam entuzjazmem. Bałam się, że nikt nie zgłosi się do projektu. Ale im bardziej się obawiałam, tym bardziej chciałam spróbować. Zaryzykowałam, a propozycja spotkała się z ciepłym odzewem. Powiem więcej – zakochałam się w tych wszystkich kobietach. One są cudowne! Za nadesłanymi przeze nie filmami kryją się dziesiątki wiadomości, które wymieniłyśmy. To dla mnie niezwykłe doświadczenie, bo zyskałam wiele wspaniałych koleżanek, które są piękne i wolne.

 

Piękno małych rzeczy

Na płycie nie śpiewasz wprost o Bogu, wierze. Chciałaś odkleić łatkę „piosenkarki chrześcijańskiej”, wyjść do szerszego grona?

To był jeden z powodów, ale dla mnie to było naturalne działanie. Pisząc teksty zawsze opierałam je na Ewangelii, bo staram się nią kierować w życiu. Uważam, że płyta jest uwielbieniowa, bo każdym dźwiękiem, na ile moje serce potrafi, uwielbiam na niej Boga. Nie daję jednak temu bezpośredniego wyrazu w tekstach – może dlatego, że śpiewam w dwóch zespołach, w których uwielbiamy Boga wprost. Na „błogo” chciałam to zrobić w innej formie.

A propos zespołów – będziesz kontynuować działalność na tym polu czy debiutancki krążek wyznacza nową ścieżkę w Twojej karierze?

Z pewnością będę kontynuować współpracę z New Life’m czy owcą, bo to moje małe wspólnoty, z którymi czuję się dobrze, w których się spełniam. W każdym gramy nieco inną muzykę, a ja jestem głodna takich doświadczeń, kocham śpiewać. Teraz większą część czasu zajmie mój solowy projekt, ale nie rezygnuję z zespołowych aktywności.

Współpracujesz też z Gosią Hutek? Przyjaźń między kobietami w show biznesie jest możliwa?

Nie czuję się częścią show biznesu, a przyjaźń, jeśli jest oparta na szczerości, możliwa jest w każdej branży. Kiedy przestajemy mówić sobie prawdę, niezależnie w jakiej relacji, zaczyna się psuć, pojawia się zazdrość, inne złe emocje. Kiedy stajemy w prawdzie, przyjaźń ma szansę się rozwinąć. Z Gosią znamy się od wielu lat, wiele razem przeszłyśmy, co bardzo wzmocniło naszą relację. Ale jednocześnie przyznajemy, że wspólne śpiewanie nie jest dla nas (śmiech).

Co Cię zachwyca w świecie?

Przede wszystkim ludzie i to, kogo Bóg stawia na mojej drodze. Zachwyca mnie piękno świata, przyroda – jestem wielką fanką drzew, kwiatów, nieba. Zachwyca mnie to, jak Bóg mnie prowadzi i uczy wdzięczności za małe rzeczy. W nich jest najwięcej piękna, tylko musimy się nauczyć je dostrzegać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.