Aleteia
poniedziałek 26/10/2020 |
Bł. Celiny Borzęckiej
Duchowość

Był uzależniony od opium, nie przyjmował sakramentów. A i tak został świętym

Wikipedia | CC

Meg Hunter-Kilmer - publikacja 25.07.17

Św. Marek Ji Tianxiang nie mógł zachować trzeźwości, ale nie przestawał dawać świadectwa swojej wiary.

Św. Marek Ji Tianxiang był uzależniony od opium. Nie przez jakiś okres swojego życia. Trwał w nałogu aż do śmierci!

Przez lata Ji był przykładnym chrześcijaninem. Wychowywał się w chrześcijańskiej rodzinie w XIX-wiecznych Chinach. Był liderem w społeczności chrześcijańskiej, zamożnym lekarzem, który służył biednym za darmo. Zachorował na ciężką przypadłość związaną z brzuchem i leczył się opium. To rozwiązanie było całkowicie uzasadnione i rozsądne, jednak Ji wkrótce uzależnił się od narkotyku, a ten nałóg był postrzegany jako wstydliwy i niezwykle skandaliczny.

30 lat bez sakramentów

Ji nie przestawał walczyć ze swoim uzależnieniem. Uczęszczał często to spowiedzi, nie chcąc, by nałóg przejął nad nim kontrolę. Niestety, ksiądz, który udzielał mu sakramentu pokuty (podobnie jak niemal każdy w XIX wieku), wcale nie postrzegał nałogu jako choroby. Jako że Ji wciąż spowiadał się z tego samego grzechu, duchowny uznał to za dowód, że mężczyzna nie przejawia postanowienia poprawy, ani nie ma pragnienia bycia lepszym.




Czytaj także:
Św. Antoni Zaccaria: Pierwszy kanonizowany lekarz i jego recepta na świętość

Bez skruchy i porzucenia grzechów spowiedź jest nieważna. Po kilku latach spowiednik Ji powiedział mu, żeby nie wracał do niego do czasu, aż będzie mógł całkowicie wypełnić warunki spowiedzi. Dla niektórych mogłoby to być zaproszenie do opuszczenia Kościoła w gniewie czy poczuciu wstydu, ale Ji – mimo wszystkich swoich upadków – czuł, że jest kochany przez Boga i Kościół. Był przekonany o tym, że Pan pragnął jego serca, nawet jeśli Ji nie mógł poświęcić swojego życia. Nie mógł być trzeźwy, ale mógł świadczyć.

Tak też czynił, przez 30 lat. Przez 30 lat nie mógł przyjmować sakramentów. Ale przez 30 lat także modlił się, by umrzeć jako męczennik. Wydawało mu się, że jedyny sposób, w jaki jego dusza mogła być ocalona to męczeńskie ukoronowanie jego życia.

Idziemy do domu

W 1900 roku rozpoczęło się tzw. chińskie powstanie bokserów skierowane przeciwko cudzoziemcom i chrześcijanom. Ji dostał swoją szansę. Został aresztowany z kilkudziesięcioma innymi chrześcijanami, w tym jego synem, sześcioma wnukami oraz dwiema synowymi. Wielu z uwięzionych było zniesmaczonych obecnością Ji wśród nich. Był w końcu tym, który nie mógł przeżyć ani jednego dnia bez działki. Z pewnością byłby pierwszym, który odrzuci Boga.

Ale choć Ji nigdy nie był w stanie zwalczyć swojego uzależnienia, ostatecznie został wręcz oblany łaską wytrwałości. Nic nie mogło nim wstrząsnąć, żadne tortury go nie zmogły. Był zdeterminowany, by kroczyć za Bogiem, który nigdy go nie opuścił.




Czytaj także:
Polski kleryk w Afryce oddał życie za współbraci – czy zostanie błogosławionym?

Gdy Ji i jego rodzina zostali wtrąceni do więzienia i czekali na egzekucję, jego przerażony wnuk spojrzał na niego i zaczął rozmowę.

– Dziadku, dokąd my idziemy? – zapytał.

– Idziemy do domu – padła odpowiedź.

Świętość dla każdego

Ji wybłagał u oprawców, by zabili go jako ostatniego. Tak, by nikt z jego rodziny nie musiał umierać w samotności. Stał przy każdej z dziewięciu osób, gdy ich głowy były ścinane. Na końcu sam poszedł na śmierć, śpiewając Litanię do Błogosławionej Dziewicy Maryi. Choć nie przyjmował sakramentów przez dekady, został kanonizowany.

Św. Marek Ji Tianxiang w swojej pracy był pięknym świadkiem Bożej łaski – na wiele najbardziej ukrytych sposobów. Jego życie jest także dowodem na to, że Bóg jest w stanie uczynić wielkich świętych z tych, którzy są najmniej prawdopodobnymi kandydatami z nas wszystkich. Jest w stanie wylać swoją łaskę na tych, którzy pozostają wierni Kościołowi i zawsze w niej wzrastać, dzięki swojej miłości do Boga i zaufaniu, jakie w Nim pokładają. Św. Marku Ji Tianxiang, módl się za nami!

Artykuł został opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
męczennicyświęciuzależnienie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail