Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Czy pielgrzymka to dobry czas na szukanie męża i żony?

Monika i Marcin Gomułkowie
@poczatekwiecznosci.pl/Instagram
Udostępnij
Komentuj

Hasło: pielgrzymka mija, a ja niczyja, które od kilku lat, szczególnie w okresie wakacyjnym, jest popularnym internetowym memem, znakomicie tłumaczy jedną z motywacji pątników. Czy złą? Niekoniecznie!

Od morza do Tatr

Rozpoczął się sezon pielgrzymkowy i choć kulminacja dopiero przed nami, to Polska od morza do Tatr zmierza ku Jasnej Górze. Również ci, którzy ze względów chorobowych, zawodowych czy innych pozostali w domach – każdy zna choć jedną osobę, która pielgrzymuje. To dla wielu Polaków sposób na spędzenie urlopu z Bogiem, przeżycie swoistych rekolekcji czy też podziękowanie za otrzymane łaski w ciągu minionego roku. Czy jednak tylko to motywuje nas do wyruszenia w drogę?

 

Ucieczka przed pielgrzymką

Tak się w moim życiu złożyło, że przez  wiele lat „udawało się” mieć inne, ważne zajęcia czy wyjeżdżać w terminie pielgrzymki po prostu gdzie indziej. Parę razy było blisko, ale ostatecznie uciekałem skutecznie. Uciekałem, bo najpierw „maryjność” była dla mnie mało męska, później grzeszny styl życia był zupełnie nie po drodze z Królową Polski.

Od kilku lat jest we mnie jednak ogromne pragnienie uczestnictwa w tym polskim „camino”. Mam nadzieję, że w końcu uda się przeżyć ten, z całą pewnością, niesamowity czas drogi wraz z moją rodziną, dziękując w ten sposób Matce Bożej za wyproszony dla mnie dar małżeństwa i ojcostwa.

 

Pielgrzymka mija, a ja niczyja

Wracając do intencji pielgrzymowiczów, hasło, które od kilku lat, szczególnie w okresie wakacyjnym, jest popularnym internetowym memem znakomicie tłumaczy jedną z motywacji pątników. Czy złą? Niekoniecznie! (Uwaga – to hasło nie dotyczy tylko kobiet, ale tylko w ich przypadku się rymuje).

Warto jednak zadać sobie w tym miejscu pytanie, czy nie jest czasem tak, że osoby religijne szukają „drugiej połówki” tylko tam, gdzie prawdopodobieństwo spotkania Tego Jedynego/Tej Jedynej potencjalnie jest najwyższe? Oczywiście, taka intencja nie jest zła, ale zbyt wygórowane oczekiwania co do jej wypełnienia mogą sprowadzić na manowce miłosnego zawodu.

W młodości miałem okazję brać udział w wakacyjnych rekolekcjach oazowych. Spotykałem osoby, które przyjechały na nie z nieskrywaną intencją znalezienia chłopaka/dziewczyny. Pamiętam, że rodziło to we mnie bunt, swego rodzaju niezgodę. Dziś już wiem, że po faryzejsku, ale wtedy myślałem sobie: „Jak to! Przecież oni są tutaj dla Boga! Jak mogą próbować wchodzić w tym czasie w inne relacje?!”.

Dopiero po latach doświadczyłem prawdziwej relacji z Bogiem, która zawsze otwiera serce na drugiego człowieka. Dodam, że z tych „rekolekcyjnych” znajomości prawie żadne małżeństwo nie wyszło. Założę się, że podobnie rzecz ma się z pielgrzymkami.

 

Nawróć się do Pana, zostaniesz wysłuchana

Jeśli zatem Twoją główną motywacją do wyruszenia w drogę do Częstochowy jest znalezienie męża lub żony – dobrze. Nie mnie oceniać Twoje intencje. Pamiętaj jednak, proszę, że nie jest to ostatecznym celem Twojej „podróży”.

Może bowiem okazać się, że przez to Twoje serce stwardnieje, słuch stępieje, zamkniesz oczy i nie nawrócisz się, a w konsekwencji nie dostąpisz „uzdrowienia” ze swojej samotności (por. Mt 13,15). Jezus mówi do nas dzisiaj: Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma (Mt 13,12). Jeśli masz w sobie Bożą miłość, masz wszystko co trzeba. Również do tego, by spotkać potencjalnego małżonka. Czy to na pielgrzymce, czy to na rekolekcjach, czy to na Woodstocku (ale o tym za tydzień). Błogosławionego pielgrzymowania do Matki!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail