Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Święty Charbel – orędownik chrześcijan i muzułmanów

ŚWIETY SZARBEL
Shutterstock
Udostępnij

Kilka dni po pogrzebie Charbela kilku muzułmanów z pobliskiej wsi przyszło z wizytą do przeora klasztoru w Annaya. Twierdzili, że nocą od strony grobu mnicha promienieje dziwne światło. Gdyby nie oni, moglibyśmy się nigdy nie dowiedzieć o Charbelu.

W Polsce kalendarz liturgiczny wymienia Charbela, mnicha i pustelnika, 28 lipca, choć w innych krajach – 24 lipca. Zapewne dlatego, że „naszą świętą” z 24 lipca jest św. Kinga. Charbelowi czasem stawia się „zarzut”, że jest zbyt egzotyczny, no bo po cóż nam kolejny święty z dalekiego kraju? A przecież Kinga była żoną polskiego króla, która przyjechała do Polski z Węgier. Poza tym Kościół jest jeden, powszechny i różnorodny (czego portal Aleteia jest najlepszym dowodem!), a św. Charbel apostołuje ponad wszelkimi różnicami. Uzdrawia i wysłuchuje chrześcijan wszystkich wyznań, ale też muzułmanów, buddystów, hinduistów…

Należał do Kościoła Maronickiego, który jest jednym z 23 katolickich Kościołów Wschodnich – uznających prymat Biskupa Rzymu. Kiedy Charbel Makhlouf żył (1828-1898), nie było jeszcze państwa Liban, ziemie te znajdowały się pod władzą Imperium Osmańskiego. Maronici wywodzą się z Syrii. Zafascynowany był nim słynny amerykański trapista, Thomas Merton, który ostatnie 3 lata życia spędził w… pustelni. Warto o tym pamiętać, bo to intelektualista i autor wielu bestsellerów. Rozum nie stoi w kontrze do cudów. One umacniają wiarę i są żywym świadectwem mocy Stwórcy, Jego panowania nad światem stworzonym.

 

Początki kultu Charbela

Dziś do klasztoru w Annaya w Libanie pielgrzymuje co roku około 4 mln ludzi. Jak zaczął się kult i sława skromnego, pokornego, milczącego pustelnika? Bardzo dziwnie. Bóg ma swoje sposoby, aby wynieść do chwały tych, którzy nigdy o to nie zabiegali. Nie ma dla Niego nic niemożliwego.

Charbel zmarł (po dziewięciodniowej agonii) w Wigilię, 24 grudnia 1898 roku. W tym samym dniu, co patriarcha Kościoła Maronickiego. Przełożeni pojechali na uroczystości pogrzebowe patriarchy; współbrata złożyli do grobu dopiero po ich powrocie. Ale co to był za grób! Dziś powiedzielibyśmy – zbiorowy, w dodatku ziemny. Spoczywali w nim mnisi z klasztoru. Nie był to cmentarz, jaki znamy z naszej tradycji. Ciało złożono bez trumny, na deskach. Zima w libańskich górach jest bardzo mroźna na tej wysokości. Wiosną okazało się, że grób został zalany w wyniku roztopów, a ciało znajduje się… w błocie. Grób otworzono po interwencji bogobojnych wyznawców Allaha, bo oni jako jedni z pierwszych uwierzyli w cuda.

Kilka dni po pogrzebie Charbela kilka osób z pobliskiej wsi przyszło z wizytą do przeora. Twierdzili, że nocą, kiedy bracia śpią, od strony grobu promienieje dziwne światło. Przeor, ojciec Anthony Mishmishani, nie chciał uwierzyć. Umówił się jednak z nimi, że następnym razem, gdy zobaczą tajemnicze zjawisko, dadzą mu znać wystrzałem ze strzelby (posiadali broń dla obrony przed napadami).

Już tej samej nocy obudziły go krzyki i walenie do bramy. Okazało się, że rozmowy z przeorem żąda prefekt policji z Hjoula. Razem z trzema żandarmami szukali zbiegłego przestępcy. Byli muzułmanami. Chcieli wejść, bo… zobaczyli światło padające od strony klasztoru. O tej porze używanie lamp było zakazane, więc przeor bardzo się zdziwił. Światło wcale nie padało z okien! To znad grobu promieniowała tajemnicza poświata. Wyglądała tak, jakby przywalony ziemią i śniegiem promień światła próbował z wielkim wysiłkiem wydobyć się na powierzchnię.

Żandarmi oniemieli. Nigdy nie widzieli czegoś takiego! Prefekt nakazał otworzyć grób. Spotkał się z odmową – przeor potrzebował zgody generała zakonu. Policjant postanowił zgłosić sprawę nowemu patriarsze.

Światło pojawiało się regularnie przez 45 nocy od dnia pogrzebu. Po czterech miesiącach, za zgodą patriarchy i generała zgromadzenia, ciało Charbela ekshumowano. Oczyszczono je z błota i mułu. Nie było spodziewanych śladów rozkładu. Ciało pozostało giętkie i elastyczne – pomimo warunków, w jakich się znajdowało. Wydzielało też dziwną substancję. Oleisty płyn, który zawierał surowicę i cząstki krwi. Płynął przez kilkadziesiąt lat, aż do beatyfikacji.

 

Olej św. Charbela

Od tego czasu ciało zmarłego stopniowo traciło elastyczność, zaczęło ulegać  mumifikacji. Może cud „oleju” spełnił swą rolę i przestał być potrzebny Duchowi Świętemu? Zniknął, jak Gwiazda Betlejemska po doprowadzeniu do stajenki trzech Mędrców. To tylko hipoteza, ale zbieżność dat jest intrygująca. Charbela beatyfikował (potem – kanonizował) bł. Paweł VI – na ostatniej sesji Soboru Watykańskiego II, 5 grudnia 1965 roku w Rzymie.

Znany dziś czcicielom „olej św. Charbela” (podobno ma właściwości uzdrawiające) to… pobłogosławiony olej, znak i symbol. Być może do dziś Charbel byłby zapomniany, jak tylu innych mnichów i pustelników z Annaya, którzy odeszli przed nim i po nim, gdyby nie kilku wierzących muzułmanów. Wiary zabrakło nieco przeorowi…

Wielu wyznawców islamu prosi św. Charbela o wstawiennictwo i doznaje łask. Czy powinno nas to dziwić, skoro Jezus poszedł do pogan, wyznawców innych bogów niż Jahwe? My też możemy się czegoś nauczyć od wyznawców innych religii. Nie są aż tak odlegli i obcy, jak się nam wydaje. Po prostu w kraju nad Wisłą nigdy nie mieliśmy okazji poznać ich osobiście, tworząc wyobrażenia oparte głównie na strachu przed fanatykami i terrorystami. Na relacjach medialnych o strasznych tragediach. To tylko drobna część prawdy. Poznanie znosi lęk, a św. Charbel pomaga nam nie tylko w kłopotach i chorobach. Dzięki niemu lepiej poznajemy mieszkańców Bliskiego Wschodu.

W Libanie mieszka około 4 mln ludzi należących aż do 18 wyznań. Pomódlmy się dziś szczególnie za tych, którzy doświadczają dramatu wojny w sąsiedniej Syrii, za uchodźców przebywających w Libanie i innych krajach. O pokój i wzajemne przebaczenie – za wstawiennictwem św. Charbela (tekst modlitwy poniżej).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail