Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/10/2020 |
Św. Felicjana
home iconStyl życia
line break icon

Fascynująca podróż w głąb siebie - podejmij wyzwanie!

Shutterstock

Magdalena Pajkowska - O. Tomasz Gaj OP - publikacja 01.08.17

W tej podróży przydaje się szkło powiększające. Dzięki niemu nie zatrzymujemy się na poziomie oczywistości, ale zaczynamy zauważać, wiązać ze sobą i rozumieć to, co do tej pory nie było odkryte.

Magdalena Pajkowska: Co oznacza słowo „asertywność”? Kojarzy mi się z kimś bardzo pewnym siebie…

O. Tomasz Gaj OP: Nie lubię tego słowa, bo to taka nowomowa. Opisuje kogoś, kto nauczył się mówić o swoich potrzebach, wszędzie wstawia swoje „ja” i wszędzie, wszystkim i na wszelkie sposoby odmawia. Ale to nie jest asertywność, tylko agresywny egoizm. Nie bierze pod uwagę rozmówcy, nie ma zamiaru prowadzić dialogu. Nie tylko broni swoich granic, ale jeszcze atakuje innych. Zdrowa asertywność zakłada natomiast szacunek do siebie i innych.

Czy chrześcijanin ma się wystawiać na cierpienie, krzywdę? Taka święta ciapa…

Oczywiście, że nie! Źle rozumiemy fragment Ewangelii, gdzie Jezus mówi, by nadstawiać drugi policzek. Tu nie chodzi o to, by dać się bić. Gdy żołnierz uderzył Jezusa, to On zapytał: „Dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,24). Uderzenie w twarz to odarcie z godności. Jezus mówi: „Nadstaw drugi policzek, bo twoja godność leży o wiele głębiej i jest zakorzeniona w Bogu. Nikt nie jest ci w stanie jej zabrać”. To jest zdrowa asertywność. Postawa szacunku do siebie i do drugiego. Wiem, gdzie są moje granice. Mam bramy, które mogę otworzyć, ale i zamknąć. Wiem też, gdzie leżą granice drugiej osoby. Jestem świadomy, że jeśli chcę kogoś spotkać, nie mogę wyważać drzwi, tylko muszę zapukać. Mówię, czego potrzebuję, i słucham, czego potrzebuje druga osoba. Czego ja nie chcę i czego ona nie chce.

Każdy chciałby mieć wysokie poczucie wartości. Czy da się na to wpływać?

Można, ale na śmiałków czyhają dwa niebezpieczeństwa. Jedno, cięższe – tak, że aż uginają się pod nim półki z poradnikami w księgarniach – nazywa się „tanio i szybko”. To są pozycje o tytułach brzmiących mniej więcej: „Jak skutecznie podnieść poczucie własnej wartości w miesiąc”. Drugie zagrożenie brzmi: „Nie da się”. Nawet niektóre przysłowia tego uczą: „Jak się pod ławą urodziłeś, to na ławę nie wyleziesz”. Jest to przekonanie, że poczucie własnej wartości ukształtowane zostało we wczesnym dzieciństwie i niewiele możemy z nim zrobić w życiu dorosłym.


Kobieta w niebieskiej sukience i kapeluszu

Czytaj także:
Masz niskie poczucie własnej wartości? Postaw na wrażliwość i autentyczność

Obydwa zagrożenia prowadzą wcześniej czy później do zniechęcenia.

Na poczucie wartości wpływamy w różny sposób. Jest to proces, w którym stopniowo poznajemy siebie. Odkrywamy, co jest prawdziwe, a co fałszywe, co nasze, a co przejęte w posagu. Decydujemy, co wzmocnić, a co wyeliminować, co zmienić, a co zaakceptować.

Co znaczy „bądź sobą”?

Nie lubię tego określenia, bo najczęściej są to życzenia w stylu: „Niczym się nie przejmuj, miej wszystko i wszystkich w nosie i wyrażaj siebie w niepohamowany sposób”. Ale jak się nad tym głębiej zastanowić, to może to oznaczać: bądź taki, jaki tylko ty potrafisz być. Nikt na świecie nie potrafi tego tak jak ty. To znaczy: lubię twoją indywidualność, to, kim jesteś. Nie chowaj tego, ale dziel się ze światem. Może to?

W filmie Forrest Gump jest taka scena, w której Jennie pyta Forresta, kim chciałby być, gdy dorośnie. Z prostą naiwnością Forrest odpowiada: „Jak to? Przecież zawsze będę sobą!”. W byciu sobą chodzi może o to, żeby mieć kontakt ze swoją indywidualnością, która się skrywa pod wszelkimi rolami, maskami… Choć bycie sobą polega również na tym, że tylko ja pełnię różne role w sobie właściwy, niepowtarzalny sposób. Ktoś może robić podobnie, ale nigdy tak samo.

Wybierzmy się w podroż, żeby odnaleźć poczucie wartości. Ani za wysokie, ani za niskie, ale takie w sam raz.

Podoba mi się określenie „odnaleźć”, bo mamy wartość już przez to, że istniejemy. Musimy ją tylko… poczuć. A ta wędrówka raz rozpoczęta, nigdy się nie kończy. Nasz cel zawsze jest przed nami.

Skąd wyruszyć na tę niecodzienną wyprawę?

Zacznij w miejscu, w którym realnie jesteś, a nie tam, gdzie chciałbyś być. Nawet jeśli nie lubisz swojego obecnego stanu i szybko chciałbyś uciec. Początkiem jest pragnienie poznania siebie. Sama decyzja o poszukiwaniu własnej wartości powinna nastroić wędrowca optymistycznie, ponieważ świadczy o tym, że wierzy już trochę w siebie.

Co jeszcze – poza iskierką wiary w siebie – przyda się nam na starcie?

Ciekawość. Żeby wyruszyć, musisz być siebie ciekaw. Każda podróż tak się zaczyna. Jeśli sam nie odkryjesz piękna w sobie, nikt nie zrobi tego za ciebie.

Zacznij patrzeć na „ja”. Jeśli będziesz robił to uważnie, to mimo że znasz siebie od dziecka, zaczniesz zauważać rzeczy, których do tej pory nie dostrzegałeś. Kiedyś spotkałem człowieka, który zmagał się z przymusem nieustannego mycia rąk. Zapytałem go, z czym łączy ten problem. Ku mojemu zaskoczeniu odpowiedział, że… nigdy się nad tym nie zastanawiał. Choć męczyło go to przez trzydzieści lat, nie przyglądał się sobie uważnie!




Czytaj także:
Poszłam na randkę z… samą sobą! To było wzruszające spotkanie

Jak mógł to zrobić?

Przede wszystkim dostrzegając nie tylko swoje zachowania, ale również to, co jest głębiej: myśli, uczucia, pragnienia, motywacje, na które nigdy nie zwracał uwagi. W tej podróży przydaje się szkło powiększające. Dzięki niemu nie zatrzymujemy się na poziomie oczywistości, ale zaczynamy zauważać, wiązać ze sobą i rozumieć to, co do tej pory nie było odkryte. Wiele może nam powiedzieć nasze ciało.

A co mówi ciało?

Ciało się nie myli. Umysł można oszukać. Ciała nie. Niezawodnie mówi nam, co czujemy. Zdarza się, że ktoś uparcie powtarza: „Nic nie czuję”, a jego ręce układają się w pięści. Podróż ku sobie polega także na tym, że zaczynasz doceniać własne uczucia i próbujesz rozumieć to, co ci mówią. Warto słuchać ciała, choć nie zawsze trzeba być mu posłusznym. Dobrze zdawać sobie sprawę z własnych odczuć, żeby świadomie reagować. Trzeba zacząć patrzeć na swoje ciało jak na przyjaciela, a nie na przeciwnika. Stara zasada życia duchowego mówi, że nic, co nie zostało przyjęte, nie może być zbawione.

Często umiemy odpowiedzieć na pytanie: „Co robię?”, ale nie zadajemy sobie pytań, które mogłyby zaprowadzić głębiej.

Choć czasami uważamy, że pytanie „Co robię?” jest najważniejsze, jednak są pytania, które w tej podróży są lepszymi drogowskazami: Czego unikam? Co czuję? Czego pragnę? Dlaczego jest tak, jak jest?


Kobieta leży na molo

Czytaj także:
W pułapce perfekcjonizmu. Jak przestać się wpędzać w ciągłe poczucie winy

Czy w wędrówkę ku sobie możemy wyruszyć sami, czy potrzebujemy towarzyszy?

W tę podróż nie tylko nie wyruszamy sami, ale wręcz potrzebujemy przewodnika. Sytuacje, w których jesteśmy z innymi, mówią nam bardzo wiele o nas samych. Moje relacje z ludźmi są odbiciem mojej relacji z samym sobą. Poza tym sposób wchodzenia w relacje to okno do naszego wewnętrznego świata. Warto poprosić kogoś, żeby nam życzliwie towarzyszył. Życzliwość nie oznacza pobłażliwości. W patrzeniu i poznaniu samych siebie zawsze mamy martwy punkt – jak w bocznym lusterku samochodowym. Dlatego potrzebujemy innych, by przejrzeć się w ich oczach…

…jak w lustrze.

Nie chodzi o ciągłe szukanie potwierdzania własnej wartości w oczach innych. Raczej o pewną obiektywizację. Sam przecież nie wszystko w sobie dostrzegam, mogę czegoś nie zauważać. Jeśli kilka osób zwraca mi uwagę na podobną rzecz, to może warto to wziąć pod uwagę i przemyśleć?

Wędrowanie często zaskakuje…

…bo przyzwyczajamy się łatwo do pewnego sposobu patrzenia na siebie.

Słyszałem kiedyś historię z życia znanego terapeuty, która pokazuje, jak wiele potrafimy zrobić, żeby nie dać się wyrwać z własnego przekonania. Otóż ów terapeuta leczył człowieka, który twierdził, że jest trupem. Tłumaczenia i dowody logiczne, że żyje, nie przynosiły żadnego efektu. Pacjent niezmiennie uważał, że nie żyje. W końcu zrozpaczony terapeuta zapytał swojego pacjenta, czy trupy krwawią. Ten bez wahania odpowiedział, że nie. Wtedy terapeuta ukłuł go szpilką w rękę. Pojawiła się kropla krwi. Pacjent spojrzał i stwierdził: „Trupy jednak krwawią”. Łatwiej nam dopasować rzeczywistość do swoich przekonań, niż dostosować przekonania do rzeczywistości.

Dlatego w poznawaniu siebie warto doceniać zaskakujące sytuacje. One nie pozwalają na nadmierną kontrolę i wyrywają nas z rutyny. Reagujemy wtedy szybko i spontanicznie.

Wywiad pochodzi z książki „Sankofa. Nie zmarnuj życia”, Wydawnictwo W drodze, 2017, nad którą Aleteia objęła patronat medialny

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
poczucie wartościpsychologiarozwój
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail