Aleteia

Agenci Watykanu

AP/FOTOLINK
Udostępnij
Komentuj

Dyplomacja watykańska jest skuteczniejsza niż James Bond. Bo czy ekranowemu agentowi udałoby się bez ofiar powstrzymać wojnę światową i zburzyć budowane przez pół wieku mury nienawiści?

14 marca 2013 r., dzień po wyborze Franciszka, na biurko wiceprezydenta USA Joe Bidena trafił raport. Ujawnił go jakiś czas temu „Vatican Insider”.

Mimo przepaści w wielkości terytorium, sposobie rządzenia i historii jesteśmy dwiema największymi siłami w skali globu. Utrzymując relacje z ponad 180 krajami świata [Watykan – red.] dorównuje jedynie nam – napisał o Stolicy Apostolskiej amerykański ambasador przy Watykanie.

Kilka miesięcy potem do Białego Domu dotarł list. Papież z Argentyny zapraszał w nim prezydenta USA Baracka Obamę i przywódcę Kuby Raula Castro do jednego stołu na niezależnym terytorium. Obama i Castro nie wahali się ani chwili. Po miesiącach negocjacji w cieniu Bazyliki Św. Piotra, 17 grudnia 2014 r. Castro i Obama ogłosili koniec 54 lat zimnej wojny. A w marcu 2016 r. po raz pierwszy po 88 latach amerykański prezydent wylądował w Hawanie.

Nie ma wątpliwości, że to Franciszek jest architektem największego przełomu w relacjach między USA a Kubą. Co nim powodowało? Nie ziemskie ambicje, a myśl m.in. o tysiącach politycznych więźniów na Kubie. Wyłącznie dobro człowieka kierowało także Janem XXIII, kiedy wstrzymał wybuch bomby jądrowej, czy Janem Pawłem II, który przyczynił się m.in. do zburzenia Muru Berlińskiego, a wraz z nim komunizmu w Europie Wschodniej.

 

Walka z biedą, budowanie mostów, pokój

Za pontyfikatu Franciszka działania dyplomacji watykańskiej nabrały tempa, głównie „ze względu na osobowość papieża, i to jest jasne dla wszystkich przywódców światowych, z którymi się spotyka!”- podkreślał na konferencji w Davos kard. Pietro Parolin.

Franciszka wspiera drużyna rasowych dyplomatów od sekretarza stanu kard. Parolina (mówi się, że jest uczniem szkoły wyśmienitych dyplomatów pontyfikatu Jana Pawła II – kard. Casarolego i Sodano; to on prowadził m.in. negocjacje Kuba – USA), zaangażowanego głównie na froncie azjatyckim, po sekretarza ds. relacji z państwami – kard. Paula Richarda Gallaghera oraz kard. Angelo Becciu odpowiedzialnego za tzw. front włoski i zachodni. Papież stawia im trzy cele: walka z biedą, budowanie mostów oraz pokój.

 

Dyplomacja drobnych kroków

Papież Bergoglio mówi o dyplomacji „drobnych kroków”. Są nimi na pewno jego międzykontynentalne telefony, nieformalne spotkania w Domu Św. Marty, które tkają nici zaufania. Ale i widoczna dla oczu świata tzw. „operacja syryjska” z przekazaniem listu do Bashar al-Assada. Grunt do dobrego przyjęcia przez syryjskiego prezydenta apelu, by „położył kres wojnie i nienawiści”, był przygotowywany skrupulatnie.

Strzałem w dziesiątkę okazało się tu przyznanie nuncjuszowi apostolskiemu w Syrii, jeszcze przed objęciem przez niego stanowiska, biretu kardynalskiego. „Papież przypisuje więc Syrii i jej narodowi wielką wagę” – skomentował ruch Franciszka, al-Assad. Kard. Mario Zenari osobiście wręczał w Damaszku list dyktatorowi. Dwa dni później chaldejski ordynariusz Aleppo, Antoine Audo, przekazał: „Ma miejsce odwilż po stronie sił rządowych”, „powoli wycofuje się wojsko».

„Drobnym” krokiem była też wspólna modlitwa prezydentów Shimona Peresa (Izrael), Mahmuda Abbasa (Autonomia Palestyńska) i ekumenicznego patriarchy Konstantynopola Bartłomieja w cieniu ogrodów watykańskich o pokój w Syrii.

12 lutego 2016 r. obiektywy mediów utrwaliły bezprecedensowy uścisk dłoni głowy Kościoła katolickiego i zwierzchnika Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Patriarcha Cyryl przyznał w rozmowie z Andreą Torniellim, że gest ten nie może być oceniany tylko w kontekście stosunków między katolikami a prawosławnymi, bo „najważniejszym punktem naszego spotkania była dramatyczna sytuacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie i w Północnej Afryce, temat o wiele szerszy niż nasze relacje”. Cyryl mówił o „przerwaniu wielkiej ciszy w skali świata w tej kwestii”. Spotkanie to może być też krokiem, który przygotuje wreszcie wizytę papieża w Moskwie.

 

Trzecia wojna światowa w kawałkach

W polityce „drobnych kroków” Franciszek działa tak skutecznie jak , i zburzył mur między Waszyngtonem a Kremlem. ZSRR rozmieszczało wtedy na Kubie wyrzutnie rakietowe skierowane ku Ameryce. Kiedy 29 października papież dowiedział się o zbliżających się do granic wyspy radzieckich okrętach, chwycił za telefon. Był późny wieczór w Rzymie. Za oceanem prezydent Kennedy nerwowo przechadzał się po bibliotece w Białym Domu – Chruszczow zlekceważył nawet nałożoną kwarantannę morską. Sztab kryzysowy był gotów do działania.

To, co Kennedy usłyszał od Jana XXIII, jest tajemnicą. Oficjalny papieski apel o pokój nadało Radio watykańskie i wydrukowała sowiecka „Prawda”. A Chruszczow… wycofał okręty. Półtora miesiąca później do Pałacu Apostolskiego goniec dostarczył depeszę z Moskwy:

Z okazji świąt Bożego Narodzenia proszę, by Ojciec Święty przyjął życzenia i gratulacje… za swoją upartą walkę o pokój, szczęście i dobrobyt. Nikita Chruszczow.

(Jan XXIII usiadł potem do encykliki „Pacem in terris” – „O pokój na świecie”. Za ten dokument, adresowany – po raz pierwszy – nie tylko do katolików, papież dostał prestiżową nagrodę Premio Balzan. Wówczas – także po raz pierwszy w historii – następca św. Piotra pojawił się w instytucji państwowej – na Kwirynale.)

Nad operacją na kubańsko-amerykańskiej linii napięcia pracowała sieć zaufanych ludzi. Sam Jan XXIII, jak dziś Franciszek, miał też wyjątkowy zmysł budowania mostów. Bo tym właśnie było nieoficjalne spotkanie z córką Chruszczowa i jej mężem w Watykanie. Kto wie, czy ubóstwiana przez radzieckiego wodza córka nie wydrążyła w sercu taty dobrej szczeliny.

Papież Franciszek mówi dziś o „trzeciej wojnie światowej w kawałkach”, odnosząc się do rzezi chrześcijan i zamachów terrorystycznych. Tu w działania sieci dyplomacji Watykanu możemy w pewnym sensie zaangażować się wszyscy i – jak prosi papież – wołać: „Panie, przemień serca terrorystów!”. Tylko albo aż tyle. Bo jak mówił w 1998 r., stojąc obok umundurowanego Fidela Castro na Kubie Jan Paweł II, „musimy pamiętać, że losami świata rządzi nie tylko człowiek, a przede wszystkim Opatrzność”.

 

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail