Aleteia

Jak i po co prowadzić dziennik duchowy?

Udostępnij
Komentuj

Pisanie dziennika duchowego jest przede wszystkim modlitwą. Pisząc, robimy zapiski z wewnętrznej podróży w poszukiwaniu Boga.

Pisanie dziennika duchowego ma na celu przede wszystkim lepsze poznanie siebie, możliwość ekspresji tego, co w nas najgłębsze. Dziennik jest też swoistym archiwum, dzięki któremu możemy się przyjrzeć sobie z perspektywy miesiąca, roku czy lat.

Z pewnością uprzywilejowaną porą dla pisania dziennika duchowego jest wieczór. Tradycja chrześcijańska przewiduje na ten czas  pewien „rachunek” z tym, co wydarzyło się w ciągu dnia. Dziennik pozwala na przyjrzenie się wydarzeniom z pewnego dystansu, mimo że słońce zaszło całkiem niedawno.

 

Ważna jest szczerość

W pisaniu dziennika ważna jest szczerość – pod tym względem pisanie jest rodzajem autopsychoanalizy. Przelewamy na papier to, co nam przychodzi do głowy. Aby mogło tak się stać, warto stworzyć sobie warunki dyskrecji. Podpisywanie zeszytu „DZIENNIK” i położenie go na widocznym miejscu w domu może sprawić, że któryś z domowników nie oprze się pokusie poznania sekretów naszego życia wewnętrznego.

Dyskrecja polega również na założeniu, że będziemy jedynymi czytelnikami tego, co napiszemy. Nie bez przyczyny Jan Paweł II polecił zniszczyć swoje osobiste notatki. Ego jest dosyć subtelne i może podskórnie liczyć na to, że nasze wewnętrzne zmagania kiedyś – być może po naszej śmierci – zyskają szeroką i entuzjastyczną publiczność i ewentualnie pomogą beatyfikacji.

Od czego zatem zacząć? Najlepiej od zakupu zeszytu lub większego kalendarza książkowego. Zeszyt pozwala na nieskrępowane pisanie, nieograniczone zbytnio objętością. Kalendarz pozostawia nam jedną stronę na jeden dzień, co wymusza pewną dyscyplinę. Wybór należy do nas.

Dwie strategie pisania dziennika

W pisaniu dziennika duchowego dajmy się bardziej prowadzić ręce niż głowie. Czasem mogą wystarczyć równoważniki zdań. Nieco upraszczając, można przyjąć dwie strategie opisywania danego dnia. Według pierwszej, zapisujemy wszelkie drobiazgi codzienności, które pieczołowicie odmalowujemy. Zjedzony sernik w kawiarni czy herbata wypita na rynku urastają wówczas do epokowych wydarzeń.

Pisząc w ten sposób pracujemy przede wszystkim strumieniem świadomości, który przelewamy na papier. Stosując drugą strategię, skupiamy się wyłącznie na tym, co istotne. Wówczas pisanie przychodzi wolniej, podejmujemy głębszą refleksję nad tym, co się tego dnia wydarzyło. Co było najważniejsze? Z czym najbardziej się zmagaliśmy? Czego nauczył nas ten dzień?

Pisanie dziennika jak modlitwa

Pisanie dziennika duchowego, niezależnie od tego, w jakim stopniu stosujemy powyższe strategie, jest przede wszystkim modlitwą. Pisząc, robimy zapiski z wewnętrznej podróży w poszukiwaniu Boga. Możemy przyjąć tutaj drogę św. Augustyna, który w „Wyznaniach” zwracał się wprost do Boga. Z pewnością pomocna jest chwila ciszy przed pisaniem. Podczas pisania warto bowiem wracać do swojego wnętrza, do miejsca, gdzie mieszka w nas Bóg.

Pisanie kieruje nas w stronę serca, dlatego tak ważne jest przypomnienie sobie emocji, które były obecne w ciągu dnia. Dla chrześcijanina miłość jest podstawowym punktem odniesienia przy pisaniu dziennika. Co tego dnia było wyrazem mojej miłości do Boga, do ludzi, do zwierząt i przyrody? Co mnie zachwyciło? Jakich momentów dnia się wstydzę?

Warto, aby pisanie było takim momentem w ciągu dnia, w którym przyjmuję i akceptuję wszystko, co się wydarzyło. Gdy skończymy pisanie, warto powierzyć Bogu wszystko, co zostało zapisane, aby było materiałem dla działania Jego łaski.

Robienie zapisków jest z pewnością świetnym narzędziem rozwoju duchowego. „Podstawową korzyścią dziennika, tygodnika, miesięcznika czy kwartalnika duchowego jest obiektywizacja moich własnych przeżyć” – mówi brat Dariusz. „Postrzeganie siebie jako istoty historycznej, uchwycenie swojej własnej ciągłości jest bardzo ważne w świadomym przeżywaniu życia duchowego. Punktowe zaznaczanie GPS-u duchowej drogi pozwala łatwiej obliczyć trasę i co najważniejsze – ustalić cel podróży”.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail