Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zejść z kanapy? Edmund Bojanowski nawet na niej nie siadał. Przechodził obok

Udostępnij

Są świeccy tacy jak Helenka Kmieć. W mediach ich nie widać. Dziś wszyscy łatwo oceniają jeden drugiego. Są świeccy, którzy nie mają czasu oceniać. Po prostu kochają i działają. W filmie „Pewność” pokazujemy współczesnych Bojanowskich. Żyją podobnie, choć nigdy o Edmundzie nie słyszeli.

Z Maciejem Syką z Grassroots Films – producentem m. in. filmów „The Human Experience” i „Outcasts – Szare Anioły”, a także pracownikiem Centrum Dzieł Społecznych Edmunda Bojanowskiego w Warszawie oraz reżyserem filmu „Pewność” – rozmawia Małgorzata Bilska.

Małgorzata Bilska: W jaki sposób „poznałeś” bł. Edmunda Bojanowskiego?

Maciej Syka: Słyszałem o nim już w szkole, w rodzinnej Bydgoszczy. W parafii Matki Bożej Kościoła na Błoniu znajduje się jego mała kapliczka. Potem zapadł mi w pamięć obraz relikwii, które widziałem w pokoju o. Jana Góry OP na Jamnej. Ojciec mówił, że Edmund jest z Wielkopolski, a akcenty z nim związane pojawiły się na jednym ze Spotkań Lednickich.

3 lata później, po tułaczce życiowej – dużo jeździłem po świecie, pomieszkiwałem w Australii i Stanach Zjednoczonych – trafiłem do parafii pw. Edmunda Bojanowskiego w Warszawie. Nie przypuszczałem wtedy, że będę pracował w Centrum Dzieł Społecznych jego imienia.

Czym zajmuje się Centrum? Wiele osób kojarzy Cię z wytwórnią Grassroots Films, organizowaniem pokazów filmów, ale nie z Bojanowskim.

W nazwie Centrum nie ma słowa „błogosławiony” – celowo, żeby od razu nie odsłaniać jego świętości. Był zwyczajnym świeckim, jak my. W 2012 roku przyleciałem ze Stanów Zjednoczonych z dwójką amerykańskich kolegów z wytwórni Grassroots Films na pokaz filmu „The Human Experience”. W Szkole Wyższej Przymierza Rodzin na Ursynowie zjawiło się mnóstwo ludzi, sala była pełna. Ta szkoła znajduje się… na terenie parafii pw. Bojanowskiego.

Po pokazie podszedł do mnie jakiś człowiek i zaczął opowiadać, że tworzy systemy informatyczne i zabezpiecza budynki powstające na miejscu wież World Trade Center w Nowym Jorku, zniszczonych w czasie ataku terrorystycznego. Film bardzo go poruszył. I dodał, że gdybyśmy chcieli coś ciekawego robić w Polsce, to w tej parafii jest dobre miejsce do działania dla świeckich.

Przeżywałem akurat dylemat, czy wyjechać na stałe do Stanów, czy zostać. Różne znaki i przypadki, jak ten, pomogły mi w podjęciu decyzji. Dwa lata później dołączyłem do grona pracowników Centrum. Popularyzujemy Bojanowskiego głównie wśród młodzieży, w szkołach.

W 2014 roku (ogłoszonym przez KEP Rokiem Edmunda Bojanowskiego) zrobiliśmy na Malcie k. Poznania widowisko muzyczne o nim. Zagrał go Jerzy Zelnik. Robert Janson napisał muzykę, śpiewali Kuba Badach, Marek Kaliszczuk, Viola Brzezińska i Agnieszka Gertner-Polak. Przyszło 7 tysięcy ludzi!  Całość poprowadził Szymon Hołownia.

Bojanowski, świecki mężczyzna, założył żeński zakon – Zgromadzenie Sióstr Służebniczek NMP. Nie znam drugiego takiego przypadku…

Był społecznikiem, pomagał dzieciom. Siostry służebniczki pracują na całym świecie. Żył w XIX wieku, kiedy nie było państwa polskiego. Panowała tu wielka bieda i głód. Dostarczał dzieciom pożywienie, edukował, wychowywał. Tworzył ochronki dla sierot.

Beatyfikował go Jan Paweł II w 1999 roku. Szerzymy jego kult i liczymy na to, że wkrótce będziemy mieć świeckiego świętego.

Sobór Watykański II pokazał nowe drogi dla osób świeckich i docenił powołania „pośród świata”. Bojanowski był więc prekursorem zmian soborowych?

Tak. Celem Centrum jest promowanie postaci Bojanowskiego, ale i pokazywanie wzorców aktywnej świętości dla świeckich. Naszym najnowszym projektem jest film o nim. Zadaliśmy sobie pytanie, co mogą robić świeccy dzisiaj? Czy są gdzieś jeszcze Edmundowie, skromni, pokorni, pomagającym innym?

Byliśmy z kamerą u sióstr służebniczek na Jamajce, w Stanach Zjednoczonych, w Afryce. Spotkaliśmy świeckich, którzy „znają” Edmunda. Czytają jego dzienniki, modlą się do niego, pomagają biednym.

Jednym z bohaterów filmu jest Radek Malinowski. Mieszka w Kenii, ma żonę i 5 dzieci. Pomaga ofiarom handlu ludźmi. 15-to i 16-to letnie dziewczynki są tam sprzedawane do burdeli, jak coca cola w sklepie. Jak bydło. Handel ludźmi w Afryce kwitnie. To, co Radek robi w Afryce, tego nie przerobi 100 księży w Polsce…

Postawa Bojanowskiego nadal inspiruje? Problemy społeczne są inne niż za jego czasów, ale znaleźliście chyba jego wymiar uniwersalny.

Był ziemianinem, szlachcicem. Pochodził z dobrej rodziny. Koledzy, rówieśnicy, balowali i chodzili na imprezy. A on? Zajął się „pracą u podstaw”. Gdyby żył dzisiaj, najprawdopodobniej byłby równie dobrze wykształcony i pomagałby tam, gdzie potrzeba.

W Polsce nie ma już takiego głodu, są za to inne problemy. Alkoholizm, pornografia, z którą wielu młodych nie daje sobie rady. A może wsiadłby w samolot i poleciał pomagać komuś na drugi koniec świata?

Byłeś na sześciu Światowych Dniach Młodzieży, z Toronto i Sydney włącznie. Papież Franciszek namawiał na ŚDM w Krakowie do zejścia z kanapy. Bojanowski dał przykład, jak to zrobić?

200 lat temu nie było telewizji czy internetu. Natomiast hulanki i swawole – tak. Bojanowski nawet na kanapie nie siadał! Przechodził obok niej.

Kręcąc film, cały czas dostajemy znaki – co nas umacnia. Podam przykład. Kilka miesięcy temu, wracając ze zdjęć, wylądowaliśmy na lotnisku Okęcie w Warszawie. O 8.15 rano odpaliliśmy w samochodzie radio, żeby się dowiedzieć, co słuchać w kraju. I dziennikarz mówi: „A teraz doniesienia z Boliwii. Młoda Polka, wolontariuszka Helena Kmieć, została zamordowana w szkole im. Bojanowskiego…

Mieliśmy łzy w oczach. Od 14 miesięcy jeździliśmy po świecie i jedynym miejscem, gdzie nie dojechaliśmy do sióstr służebniczek, była Boliwia.

Pojechaliście tam później?

Jeszcze nie. Ale Boliwię poczuliśmy wtedy całym sercem. Są świeccy tacy jak Helenka Kmieć. W mediach ich nie widać. Dziś wszyscy łatwo oceniają jeden drugiego. Są świeccy, którzy nie mają czasu oceniać. Po prostu kochają i działają. W filmie „Pewność” pokazujemy współczesnych Bojanowskich. Żyją podobnie, choć nigdy o Edmundzie nie słyszeli.

Główną rolę w filmie „Pewność” gra twój brat Tadek, znany widzom TVP, bo prowadził katolicki program dla młodzieży „Raj”.        

Brat miał bardzo dobrą pracę w dyplomacji wojskowej. Ale brakowało mu pokoju serca. Zostawił ją i wyruszył z nami w podróż – w poszukiwaniu podobnych do Edmunda świeckich. Większość materiałów mamy nakręconych, zwiastun filmu jest na kanale Youtube.

Film „Pewność” jest o ludziach świeckich, którzy mają pewność, że to co robią – codziennie rano mówiąc „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen” – ma sens. Nie tylko o Polakach. Będzie gotowy na początku 2018 roku.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail