Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Grają w filmie, którego nigdy nie zobaczą. Niewidomi aktorzy na planie

fot. Katarzyna Kojzar
Udostępnij

„Nie robimy żadnej chały” - mówi Artur Dziurman, szef teatru ITAN i reżyser filmu „Wykluczeni”. To opowieść o pasji i profesjonalizmie, czyli o niezwykłych ludziach, którzy nie widzą przeszkód.

Artur Dziurman (jak mówi o sobie: aktor-traktor) mógłby w wolnym czasie jeździć na rowerze, grać w tenisa albo opalać się w Grecji. On jednak woli poświęcać się Integracyjnemu Teatrowi Aktora Niewidomego (ITAN), którym opiekuje się od 15 lat.

Pisze scenariusze, reżyseruje, towarzyszy aktorom podczas wyjazdów, zajmuje się postprodukcją, walczy o wsparcie w ministerstwach… Niedawno wraz z ekipą skończył zdjęcia do nowego filmu „Wykluczeni”. Kiedy rozmawiamy, przyznaje: „Skończyliśmy wczoraj o 23, na Kalatówkach, w pustelni św. Brata Alberta”.

 

Bezdomni. Wykluczeni

Kiedyś niewidomi aktorzy grali w samym sercu Krakowa. Dzisiaj spotykają się na próbach w podziemiach kościoła św. Stanisława Kostki. Zagrali już 1300 spektakli w całej Polsce i poruszyli niejednego widza. Mimo to wciąż nie mogą otrzymać statusu instytucji kultury, a co za tym idzie – własnej siedziby, etatów, sceny, garderoby, kasy biletowej… Choć wciąż ktoś klepie Artura Dziurmana po plecach i mówi: „Świetna idea, róbcie tak dalej”, nic się nie zmienia. Teatr nadal jest bezdomny.

Dwa lata temu stworzyli film „Marzenie”. Na planie towarzyszyli im m.in. Anna Korcz, Krzysztof Globisz czy Dorota Pomykała. Niestety, produkcja nie poprawiła ich sytuacji. Może pomogą „Wykluczeni”, których zobaczymy jesienią w TVP?

„Wybraliśmy 7 osób, które przedstawiają kawałek swojego życia prywatnego i opowiadają o teatrze. Jesteśmy u nich w domu, pokazujemy ich tryb pracy” – mówi Aletei Artur Dziurman.

 

Niewidomi profesjonaliści

Członkowie teatru ITAN to aktorzy z prawdziwego zdarzenia. Kilka lat temu skończyli 26-miesięczny kurs prowadzony przez pracowników akademii teatralnej w Krakowie. 40 godzin tygodniowo, ciężka praca, dokładnie takie same zajęcia, jakie zaliczają studenci aktorstwa. Żadnej taryfy ulgowej. „Nie robimy żadnej chały” – podkreśla Artur Dziurman. Aktorzy muszą zasuwać podwójnie, nierzadko pot leje im się po plecach. Ćwiczą choreografię, uczą się tekstów, pracują z reżyserem. Mają dopracowane kostiumy i makijaże. Musi być przecież perfekcyjnie!

Niektórzy nie widzą od urodzenia, inni stracili wzrok (albo jego część) trochę później. Jedni dostrzegają światło, drudzy mgłę, inni są w swojej ciemności zupełnie sami. Wszystkich łączy prawdziwa pasja i poczucie, że mogą liczyć na siebie nawzajem.

Teatr dodaje im pewności siebie i pozwala czerpać radość z życia. Uczy, rozwija. Czasem jest źródłem zabawy, a czasem działa terapeutycznie. Niewidomi aktorzy mają do siebie dystans. Dowód? Hasło na ich stronie internetowej: „Koniec i bomba! Kto nie widział ten trąba!”. „To już 15 lat roboty z ludźmi, z którymi związałem się kumpelsko. Nie tylko zawodowo, ale i przyjacielsko” – przyznaje Artur Dziurman.

W ich repertuarze znalazły się m.in. spektakle „Brat naszego Boga”, „Kot w butach w Hollywood”, „Cyganeria”, „Czarna dama na wesoło” czy „Promienie ojcostwa”. Wypatrujcie! Może oprócz filmu w TVP będziecie mieli okazję spotkać ich na żywo na pobliskiej scenie?

*Teatr ITAN działa przy fundacji o tej samej nazwie i kontynuuje dorobek Stowarzyszenia Scena Moliere w Krakowie. Istnieje od 15 lat, gromadzi stałą ekipę 25 niewidomych lub niedowidzących aktorów, zagrał już 1300 spektakli w całej Polsce. Aktorzy spotykają się na krakowskich Dębnikach, w podziemiach kościoła św. Stanisława Kostki

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail