Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?

Udostępnij

Masz kilkuletnie dziecko i spodziewasz się kolejnego potomka? Nie bardzo wiesz, jak przygotować je na przyjęcie rodzeństwa? Bajka „Baby Boss” może w tym pomóc!

Zacznijmy od tego, że zwykle nie oglądam kreskówek. Ale w piątkowy wieczór, po całym tygodniu pracy po kilkanaście godzin na dobę, mój mózg był w takiej kondycji, że mogłam zaserwować sobie jedynie coś, co nie wymagało wielkiego wysiłku umysłowego. A że ostatnio uczę się intensywnie angielskiego, to wybrałam wersję bez lektora czy napisów – tak, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym.

 

Baby Boss przybywa

Ten akapit jest nie tyle po to, żeby się wytłumaczyć (w końcu poważni ludzie z widniejącą niczym światełko w tunelu „trzydziestką” nie oglądają kreskówek), ale pokazać moje nastawienie i to, jak bardzo (pozytywnie!) zaskoczył mnie bajkowy seans.

Ale zanim o tym, czego nauczyłam się z kreskówki, kilka słów o fabule „Baby Boss” (polski tytuł – „Dzieciak rządzi”). Tim to uroczy siedmiolatek z olbrzymią wyobraźnią. Każda, nawet najzwyklejsza, codzienna czynność jest dla niego okazją do przeżycia niesamowitej przygody. Oczywiście, morskie wojaże na pirackim statku czy przemierzanie przez dziką dżunglę „widzi” on w swojej głowie.

Wytworem wyobraźni nie jest natomiast jego znakomita relacja z rodzicami, którzy kochają swojego jedynego synka nad życie. Wzruszające są ich wieczorne rytuały – trzy bajki, jedna piosenka i uściski. Nagle sielankowe życie tego idealnego trójkąta burzy pojawienie się nowego dziecka. Już nic nie jest takie, jak było.

 

Nowa sytuacja dla starszego rodzeństwa

Niby wszyscy to wiemy, rozumowo jesteśmy w stanie uznać, że pojawienie się kolejnego dziecka w rodzinie to wyzwanie dla starszego rodzeństwa. Ale „Baby Boss” pozwala dorosłemu widzowi wczuć się w taką sytuację. Tim ogromnie przeżywa pojawienie się bobasa. Widzi, że braciszek całkowicie angażuje jego rodziców, tym samym „kradnąc” całą ich uwagę. Życie sympatycznej rodzinki z bajki zostaje wywrócone do góry nogami, ale o ile dorośli potrafią to wszystko sobie wytłumaczyć, o tyle siedmiolatek już niekoniecznie. Miarka przebiera się, kiedy Tim musi zasypiać sam, bo zmęczeni rodzice chrapią na kanapie, zapominając o wieczornych rytuałach.

Starsze dziecko w momencie pojawienia się w domu bobasa może poczuć się niekochane, odrzucone, zapomniane. Tym bardziej, jeśli zmęczeni rodzice nie mają siły ani czasu, by poświęcić mu tyle uwagi, ile wymaga. Dlatego…

 

Wszystko w rękach rodziców!

To, jak starsze dziecko przyjmie rodzeństwo, w dużej mierze zależy od rodziców. Nie chodzi tylko o to, by potrafili, mimo wszystkich nowych obowiązków, poświęcić wystarczająco wiele uwagi starszemu dziecku, ale przede wszystkim, by umieli właściwie przygotować je na pojawienie się rodzeństwa. Odpowiednio wcześniej warto o tym rozmawiać, może wybrać się z wizytą do przyjaciół, u których jest więcej niż jedno dziecko. Starszemu dziecku można pokazać taką kreskówkę, jak „Baby Boss” – to na pewno fajny punkt wyjścia do rozmowy.

Wiadomo, że nie da się spędzać z dzieckiem tyle samo czasu, co przed urodzinami bobasa, ale z pewnością można go zapewnić o swojej miłości.

 

Dzieciak rządzi

Braciszek Tima przybywa na ziemię jako wysłannik tajemniczej Baby Corp. ze specjalną misją. Bez względu na to, czy ten fakt jest wyłącznie wytworem wyobraźni głównego bohatera, czy taka jest fabuła bajki, bobas w garniturku, zegarkiem i teczką w ręku to… świetna metafora rzeczywistości. W końcu pojawienie się malucha dezorganizuje życie rodziny (przynajmniej na początku!), całkowicie podporządkowując wszystko – począwszy od rozkładu dnia i nocy, pracy rodziców, aż po menu – nowemu człowiekowi. Wiem coś o tym, w końcu niedawno przerobiłam to na własnej skórze.

 

 

Szczenięta nie rosną!

Tajemnicza misja, z którą na ziemię przybywa Baby Boss, jest wprawdzie tylko kreskówkową fabułą, ale czyż nie ma w niej ziarnka prawdy? Otóż zadaniem bobasa jest ustalenie, dlaczego w zatrważającym tempie maleje liczba rodzin, które decydują się na dziecko i dlaczego tak chętnie wybierają oni… zwierzątka domowe. Nie, nie, spokojnie – nie zamierzam tu zżymać się na kulturę singli z pieskami, ale… czyż nie ma w tym ziarnka prawdy, że… szczenięta w końcu zawsze pozostają szczeniętami, a co więcej – są znacznie łatwiejsze w „obsłudze”?

 

Kochany braciszek

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z zakończenia bajki, dlatego nie napiszę Wam, co się dzieje, kiedy Baby Boss realizuje swoją misję. Napiszę jedynie, że główne przesłanie kreskówki jest proste, ale zarazem piękne i urzekające. Tom McGrath (reżyser) pokazuje bowiem, że niezależnie od tego, jak układa się relacja pomiędzy braćmi, to jednak… rodzeństwo łączy piękna więź. I chociaż Tim na początku wręcz nie cierpiał braciszka i pewnie zrobiłby wszystko, by się go pozbyć, to później… Zresztą, zobaczcie sami – gwarantuję, że nie zawiedziecie się. Ja na „Baby Boss”, mimo tej zbliżającej się trzydziestki, płakałam kilka razy – ze śmiechu i ze wzruszenia.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail