Aleteia

Wstyd to paraliżujące i destrukcyjne uczucie. Jak sobie z nim poradzić?

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Wstyd, obok strachu, jest też jedną z pierwszych emocji opisanych w Biblii – wszyscy znamy historię Adama i Ewy, którzy zawstydzeni okryli się listkami figowymi, by Bóg nie dostrzegł ich nagości.

Kobiety i mężczyźni, młodsi i starsi, małżeństwa i single, mniej i bardziej otwarci, tak czy inaczej zranieni. Pewnego ciepłego sierpniowego wieczoru gromadzimy się na tarasie górskiej chaty, by porozmawiać o wstydzie. Choć te wakacyjne warunki skłaniałyby raczej do lekkich rozmów, z jakiegoś powodu decydujemy się otworzyć przed sobą serca i opowiedzieć swoje niełatwe historie.

 

Wstyd powoduje, że się wycofujemy z relacji

Problemy rodzinne, przemoc, choroby, uzależnienia, złe nawyki czy utrwalone grzechy. Wszystko to, co zazwyczaj kryje się za zamkniętymi drzwiami naszych mieszkań, ust i serc. Wyizolowane, zakryte przed światem sprawy, o których wolelibyśmy nigdy nikomu nie mówić. A na czele tych spraw, jak gorzka i wyjątkowo trudna do przełknięcia wisienka na torcie, uczucie wstydu.

To właśnie ono potrafi sprawić, że wycofujemy się z relacji, skazujemy się na osamotnienie, przeżywamy siebie jako niegodnych akceptacji.

Brene Brown, popularna badaczka wstydu, w swojej książce pt. „Z wielką odwagą” pisze:

Wstyd to bolesne uczucie, że posiadamy skazę, która sprawia, że nie zasługujemy na miłość lub przynależność; to przekonanie, że robocza wersja mnie jest zbyt niedoskonała, by pokazać ją światu.

Nieprzyjemne doświadczenie wstydu jest uniwersalne  – kto z nas nie zna uczucia zimnego potu oblewającego nas wtedy, gdy zrobimy coś wstydliwego? Wstyd, obok strachu, jest też jedną z pierwszych emocji opisanych w Biblii – wszyscy znamy historię Adama i Ewy, którzy zawstydzeni okryli się listkami figowymi, by Bóg nie dostrzegł ich nagości.

Lęk przed brakiem akceptacji

Wstyd to paraliżujące i destrukcyjne uczucie. Wystarczy spojrzeć na liczne ludzkie historie: atrakcyjna kobieta wstydzi się swojej kobiecości, więc nigdy nie zakłada sukienek i nie maluje się. Od lat nie może znaleźć męża, choć tego najbardziej pragnie. Jest przekonana, że coś z nią nie tak.

Mężczyzna, który od swojego ojca usłyszał: „Facet musi być silny”. Kiedy tylko zaczyna odczuwać smutek, chowa się w swoim pokoju i zaczyna płakać. Dla ludzi zakłada maskę superbohatera, ale tak naprawdę czuje się słaby.

Osobiste historie wstydu ma każdy z nas – są one zazwyczaj zamknięte na klucz i pilnie strzeżone. Czasem ujawniamy je przed spowiednikiem czy przed psychoterapeutą, czasem przed najbliższą osobą. Zazwyczaj jednak z tym przejmującym ciężarem żyjemy sami pokładając iluzoryczną nadzieję w tym, że możemy się ze wstydem uporać samodzielnie.

Tymczasem wstyd to emocja społeczna – oznacza to, że odczuwamy ją zawsze w kontekście drugiej osoby. Wstydzimy się przed kimś, kto może nas odrzucić, ocenić, nie zaakceptować. To komuś może na tyle nie spodobać się nasz świat, że go po prostu nie przyjmie. Ten lęk przed brakiem akceptacji skutecznie skłania nas do chowania się przed drugim człowiekiem.

 

Skuteczne lekarstwo. Ujawnienie

Niestety, im bardziej ukrywamy nasze wstydliwe sprawy, tym bardziej umacniamy wstyd (jak mówi Brown: „Wstyd żywi się sekretami”). To, co ma moc uwolnić nas od wstydu, to jego ujawnienie. Opowiedzenie zaufanej osobie historii swojego życia, wylanie swoich trudnych emocji, powierzenie sekretów – tylko to, choć jest niezwykle trudne i wymaga radykalnego kroku poza strefę komfortu, może uzdrowić nas z przekonania, że coś z nami nie tak.

Bo kiedy odsłaniamy prawdę o sobie często okazuje się, że większość z nas niesie podobne historie i przeżywa podobne doświadczenia. Ujawnienie siebie przekonuje nas, że naprawdę nie mamy się czego wstydzić – wszyscy bowiem jesteśmy niedoskonali, „wadliwi”, na swój sposób nieuporządkowani.

I, wbrew pierwszym odruchom, wcale nie jest to stan, który trzeba ukrywać lub odrzucać. Ten specyficzny rodzaj braku w nas musimy po prostu pokochać i zaakceptować – dopiero wtedy będziemy mogli czuć się wolni w byciu naprawdę sobą.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail