Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconStyl życia
line break icon

Dzieci w podróży - 7 życiowych lekcji dla małych i dużych

Shutterstock

Katarzyna Wyszyńska - publikacja 16.08.17

Wspólne podróżowanie oferuje jednak tak wiele, że nie zamieniłabym go nawet na tydzień leżenia brzuchem do góry.

Czas wakacji kojarzy się z totalnym luzem i nabraniem sił. Wszyscy wiemy, że mali ludzie są szalenie absorbujący i hałaśliwi, co niezbyt współgra z wizją odpoczynku pełnego ciszy i beztroski.

Gdy więc myślimy o relaksujących wakacjach, bez planowania specjalnych atrakcji i troski o to, co będziemy jeść, perspektywa wyjazdu bez swojej progenitury wydaje się ogromnie kusząca. Ja jednak nie mogę się doczekać kolejnej podróży z dziećmi. Wyprawy z nimi, te bliskie i te dalsze, są zawsze niesamowitą przygodą, a już nie raz przekonaliśmy się także, jak prawdziwe jest powiedzenie, że podróże kształcą, i tych małych i większych podróżników. Nie chodzi tu tylko o geografię czy języki obce!

Oto 7 wartościowych i życiowych lekcji, których uczymy się, podróżując całą rodziną. 

Znosić dyskomfort

Na małą skalę podczas nawet jednej podróży można odczuć na własnej skórze słowa św. Pawła „umiem obfitować i doznawać niedostatku”. Czy trzeba przespać się na twardej podłodze akademika, czy czekać do południa na śniadanie, a może wstać w środku nocy, by zdążyć na lotnisko lub wytrzymać kilka godzin nudnej jazdy w samochodzie.

To może być dla dzieci dużym wyzwaniem (tak wielkim, jak dla nas zniesienie ich marudzenia!), ale to uczy je, że jeśli ktoś chce próbować czegoś więcej, doświadczyć nowego, przeżyć przygodę  musi być cierpliwy, wytrwały i umieć znosić niewygody. Nie ma innej drogi. A to łączy się z kolejnym punktem.




Czytaj także:
Wakacje we własnym salonie? Tak!

Gdy Ci na czymś naprawdę zależy, możesz więcej

Gdy wracamy czasem późnym wieczorem od dziadków, w garażu pod naszym blokiem okazuje się, że oprócz bagażu, mamy jeszcze co najmniej dwoje śpiących dzieci do wniesienia na górę. Zdarza się, że ta, zdawało by się krótka jazda windą, ciągnie się niemiłosiernie, gdy zbudzone wynoszeniem z fotelika dzieci płaczem i krzykiem domagają się dalszego snu.

Spodziewałam się więc scen dantejskich, gdy zakupiliśmy bilety na samolot lądujący o godzinie 23:35. A jednak atmosfera przygody udzieliła się nam wszystkim i obyło się bez płaczu nie tylko na lotnisku, ale również przez wynikłe z nieporozumienia kolejne dwie godziny oczekiwania na transport do hostelu.

Tak samo pełna mobilizacja nastąpiła, gdy trzeba było biec, by się nie spóźnić na kolejny odlot. Mimo nieśmiałego „mamusiu, bolą mnie nóżki” dziewczynki dzielnie biegły dalej i naprawdę długo przedtem i długo potem nie byłam z nich tam dumna i pełna podziwu, że dały radę. Co ważniejsze, one same też pękały z dumy i zadowolenia, że poradziły sobie, mimo tak trudnego zadania.

Świat nie jest taki zły

Nasz bobas kopnął parę razy w siedzenie przed nami, więc natychmiast przepraszamy – spotykamy się z pełnym zrozumieniem i życzliwym uśmiechem. Gdy z maluchem w nosidle jeździliśmy londyńskim metrem, prawie za każdym razem ktoś ustępował nam miejsce siedzące. W sklepie nasze dziewczynki dostały dodatkowo żelki „spod lady”, innym razem mogły pogłaskać pieska, pożyczyć łopatkę, a podczas zwiedzania ojciec czwórki dorosłych już córek zagadnął nas dzieląc się swoim ojcowskim doświadczeniem.

Właściwie, gdzie byśmy nie weszli z trzema małymi dziewczynkami, wzbudzamy sympatię i zaufanie, a czasem i podziw, że nie straszne nam wojaże w pięcioro. Jasne, wszędzie można natrafić na okaz gbura lub kieszonkowców i spotkania te pewnie długo zostaną w pamięci, jednak to pojedyncze epizody wśród całej masy zwykłych sytuacji, w których ujmuje nas niezwykła życzliwość. Cieszę się, że moje dzieci mogą doświadczyć, że wszędzie można spotkać dobrych, pomocnych ludzi. Mam nadzieję, że wielki świat nie będzie im straszny, bo…


Dziewczyna z laptopem przy pracy w oknie

Czytaj także:
Dlaczego nie warto doradzać pracoholikowi, jak ma spędzić urlop?

Otwartość i życzliwość nie ma granic

Nie trzeba wyjeżdżać za granicę, by doświadczyć odmienności stroju, języka czy kulinariów regionu, choć pewnie im dalej, tym bardziej różnice międzykulturowe rzucają się w oczy. Co stwarza wyjątkową okazję na lekcję otwartości na inność, naukę, że może być inaczej i to nie znaczy, że gorzej.

My uczymy dzieci, a one w niesamowity sposób uczą tego nas, gdy do wspólnej zabawy z rówieśnikami nie jest im potrzebne nic, oprócz uśmiechu i kilku gestów. Nie przeszkadza odmienny kolor skóry ani nawet to, że nie mówią ani słowa w swoim języku, by bawić się razem na plaży czy tańczyć do muzyki z radio. Co z kolei przełamuje lody między nami rodzicami, skutkując mile spędzonymi wieczorami w nowo poznanym towarzystwie.

Zasady są elastyczne i nikomu to nie szkodzi

Wyjazd rządzi się swoimi prawami – jemy lody codziennie, pizzę dwa dni z rzędu, a na śniadanie, o zgrozo, słodkie drożdżówki kupione poprzedniego dnia. Jakby tego było mało, kąpiemy się w chłodnym basenie, mimo że nie jest gorąco i chodzimy spać później niż zwykle.

Łamiemy więc wiele z reguł „normalnego życia” i… nikomu nie dzieje się krzywda. Zasady są dobre, gdy nam służą, ale nie jesteśmy ich niewolnikami – w odmiennych warunkach dopasowujemy je do naszych potrzeb.




Czytaj także:
Weź urlop. Od egoizmu, zatwardziałości serca, niezgody i zgorzknienia

Nieważne gdzie, ważne z kim

W podróżach z dziećmi, szczególnie tymi małymi, urzeka mnie, jak wiele spraw jest im obojętne. Zasypiają w jednym miejscu, by obudzić się w innym. Jeśli mają kawałek podwórka do biegania, są już zadowolone. Jeśli nie, wystarczy im hotelowa filiżanka i saszetka herbaty, by zorganizować mini przyjęcie dla ulubionej maskotki.

Moje dziewczynki są w takim wieku, że nie jestem pewna, czy zapamiętają piękną Sagradę Familię, z tego co widziałam większe wrażenie wywarł na nich plac zabaw w parku na przeciwko tej katedry. W gruncie rzeczy jest im obojętne, gdzie się znajdują, póki są tam z nami. Jeśli mama i tata są obok, wszędzie czują się bezpiecznie jak…

W domu najlepiej!

Chyba najprzyjemniejszą częścią podróży jest powrót do domu. Tęsknota za własnym łóżkiem, które nagle, choć wciąż tak samo skrzypi, okazuje się iście królewskim łożem. Jedzenie doprawione tak, jak lubimy, świeże i domowe. I zabawki, książki, klocki, wszystko jak nowe! Tak ciekawe, że dzień zdaje się za krótki – tyle jest do nadrobienia zabaw we własnym pokoju. 

Dla nas rodziców odpoczynek typu nic-nie-robienie oczywiście jest atrakcyjny, nawet spędzony choćby we własnym domu, gdy dzieci są na weekend u dziadków. Wspólne podróżowanie oferuje jednak tak wiele, że nie zamieniłabym go nawet na tydzień leżenia brzuchem do góry.

Ma ten niepowtarzalny smak, gdy możesz pokazać coś dziecku po raz pierwszy, gdy razem przechodzimy zwycięsko jakąś trudność lub gdy po prostu chlapiemy się w basenie śmiejąc się w głos, nigdzie się nie spiesząc. Nawet jeśli dzieci niewiele z nich zapamiętają, myślę, że zostanie im wspomnienie wspólnej wesołej przygody, a moim zdaniem to już ogromnie dużo.




Czytaj także:
8 zdań, które powinnaś jak najczęściej powtarzać dziecku. Nie tylko w czasie wakacji

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
dziecipodróż
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail