Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Projekt Lady” dał mi sporo do myślenia

Prowadząca program Małgorzata Rozenek, fot. REPORTER
Udostępnij

Wielki dekolt i obcisła mini nie zawsze oznacza: „niech mnie ktoś przeleci...”, często to krzyk: „niech mnie ktoś zauważy i pokocha!”.

Wstydziłam się i to bardzo. Bo jak mężowi wytłumaczyć, że wciągnął mnie „obciachowy reality show”? Dziwnie się czułam, kiedy opowiadałam, że to całkiem mądry program, a w odpowiedzi słyszałam, że wszystko jest wyreżyserowane, chodzi tylko o kasę i sławę.

Faktycznie „Projekt lady” (ojej, przyznałam się do tego publicznie…) zawiera w sobie wszystkie elementy dobrego telewizyjnego show – jaskrawi bohaterowie, pełne emocji zwroty akcji i wyciskające łzy z oczu human story. Mi jednak ten z pozoru naiwny program dał sporo do myślenia.

Dla niewtajemniczonych: w urokliwym dworku 13 zbuntowanych dziewczyn toczy walkę o tytuł pierwszej damy. Bez komórek, z dala od swoich środowisk, zamknięte w jednym domu i ubrane w eleganckie mundurki przechodzą swoją życiową przemianę. W tym czasie uczą się dobrych manier pod okiem Ireny Kamińskiej, trenerki etykiety biznesu, tańczą z Agustinem Egurolą, chodzą do teatru, mają praktyki w znanych korporacjach, odbywają warsztaty z coachem – jednym słowem robią wszystko, z czym do tej pory nie miały do czynienia.

 

Każdy ma swoją historię

Naukowcy od lat spierają się o to, ile z tego kim jesteśmy to kwestia genów, a ile to wypadkowa tego, co nas spotkało w życiu. Przyjmuje się, że nawet 40% nas zależy od tego, co przekazali nam nasi przodkowie, ale ciągle pozostaje te większe 60%.

A na nie składa się wychowanie i środowisko, w jakim dorastaliśmy. Jak pisze Dorothy Law Nolte, znana amerykanka psychoterapeutka zajmująca się terapią rodzinną, „dziecko akceptowane uczy się kochać. Dziecko otaczane aprobatą uczy się lubić siebie. Dziecko traktowane uczciwie uczy się prawdy i sprawiedliwości”. A co jeśli w procesie naszego wychowania zabrakło wielu tych elementów?

Na początku programu oglądamy pełne agresji, nieumiejące się zachować bohaterki. Śledząc kolejne odcinki okazuje się, że jedna dorastała w bidulu, inna jako nastolatka trafiła z młodszą siostrą do ośrodka wychowawczego, gdzie przez złe towarzystwo uzależniła się od dopalaczy, a kolejna ciągle wspomina brak mamy w swoim życiu – ile dziewczyn, tyle historii, a w każdej z niej przeplata się jeden wspólny mianownik: brak kochającej się rodziny.

Nikt z nas nie rodzi się zły. Coś nas tylko bardziej lub mniej pcha na tę gorszą drogę. Może warto poczekać do kolejnego odcinka, zanim się kogoś zupełnie przekreśli?

 

„Nie oceniaj po okładce” kontra „jak cię widzą, tak cię piszą”

11 sekund. Tyle według psychologów potrzebujemy, żeby wyrobić sobie o kimś zdanie. Czy to dobrze? Nie! Czy to sprawiedliwe? Nie! Czy tak się dzieje? Niestety tak. W jednym z odcinków został przeprowadzony na dziewczynach pewien test. Przed programem ich zdjęcia pokazano grupie studentów, którzy mieli napisać, kogo przedstawia fotografia.

A ponieważ dziewczyny prezentowały się dość wulgarnie, tak też zostały ocenione. Świadomie kreowały swój krzykliwy wizerunek, ale kiedy usłyszały bardzo negatywną opinię na swój temat, większość z nich była zszokowana, że tak oceniają je inni. Wielki dekolt i obcisła mini nie zawsze oznacza: „niech mnie ktoś przeleci…”, często to krzyk: „niech mnie ktoś zauważy i pokocha!”.

Szkoda, że często źle odczytujemy te komunikaty…

 

Nauczyciel potrzebny… od urodzenia

Autorzy książki „Rewolucja w uczeniu” twierdzą, że 50% zdolności do nauki rozwija się w ciągu pierwszych czterech lat życia. Skoro tak, to w tym czasie potrzebujemy najlepszych na świecie nauczycieli: czyli mądrze kochających nas rodziców.

Co więcej, autorzy tej publikacji twierdzą nawet, że kraje mogłyby oszczędzić miliony złotych, które wydają na więzienia, ośrodki opiekuńcze i resocjalizacyjne, gdyby wcześniej przeznaczyły odpowiednie środki na edukację rodziców. Można z tym polemizować, ale bezdyskusyjny jest fakt, że aby mądrze żyć, potrzebujemy mądrych przewodników.

W programie „Projekt lady” taką rolę pełni głównie Tatiana Mindewicz-Puacz, zawodowy coach i trener. Prowadzone przez nią szkolenia mają na celu uczyć dziewczyn akceptacji siebie, uporania się z trudną przeszłością, radzenia sobie z emocjami, a przede wszystkim wiary w swoje możliwości. I to, co mnie najbardziej uderzyło, to że takie słowa, jak: dasz radę, jesteś piękna, masz swoją wartość – wypowiadane do kogoś szczerze i z empatią, mają niesamowitą moc sprawczą i bardzo zmieniają dziewczyny (przynajmniej tak to wygląda w telewizji;).

 

Ewolucja nie rewolucja!

Pomimo całej sympatii do programu, niestety nie wierzę w rewolucyjne metamorfozy. Żeby coś prawdziwie zmienić w życiu potrzeba ciężkiej pracy i nieustannych małych kroczków do przodu. Wierzę natomiast, że na drodze przemian dobrze jest mieć obok siebie Najlepszego Sojusznika.

Tak, jak to jest w programie 12 kroków wychodzenia z nałogów, gdzie bardzo silny akcent postawiony jest na Pana Boga jako Tego, który pomaga wyjść z każdego życiowego dołka. I tego dziewczynom życzę: aby na drodze do swojego szczęścia spotkały tego, który Sam jest Drogą i Szczęściem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail