Czy antykoncepcja hormonalna zawsze jest zła? Ks. Jan Kaczkowski w jednej z rozmów podkreślał, że są sytuacje, w których unikanie ciąży nie ma na celu walki z Bożą wolą. Ale, czy chodziło mu o antykoncepcję? Przyjrzyjmy się problemowi.
Pozorna zgoda?
Warto zatrzymać się na chwilę przy cytowanych wyżej słowach ks. Jana Kaczkowskiego. W swoich refleksjach bioetycznych kapłan ten mocno zwracał uwagę, że czym innym jest antykoncepcja hormonalna a czym innym środki hormonalne przyjmowane nie w celach antykoncepcyjnych.
Ks. Kaczkowski odpowiadając na pytania Joanny Podsadeckiej jednoznacznie podkreślał, że nie ma możliwości zmiany nauczania Kościoła katolickiego w kwestii antykoncepcji. Przypomniał, że stanowisko w tej kwestii ukształtowała encyklika Humanae Vitae. Jej autor, papież Paweł VI wyraził stanowisko dotyczące ludzkiej płodności. Było ono inspirowane uwagami, jakie zgłaszali bp Karol Wojtyła oraz dr Wanda Półtawska. Wnikając w ten temat natrafić możemy na dokument „Odpowiedzialność rodzicielska” z 1966 roku, opublikowany przez watykańską komisję, która – jeszcze na polecenie Jana XXIII – miała ocenić, czy antykoncepcję da się pogodzić z nauczaniem moralnym Kościoła katolickiego. Komisja uznała, że jest to absolutnie możliwe.
Koniecznie przeczytaj! Szkodliwość doustnej antykoncepcji hormonalnej. red. Ł. Jarczewska

Antykoncepcja? Bez zmian w nauczaniu
Chcąc odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie o zło antykoncepcji warto zacząć od perspektywy Papieża Montoniego. Jak zwraca uwagę, promowanie sztucznej regulacji poczęć niszczy godność człowieka. Powoduje, że relacja między kobietą i mężczyzną zaczyna nabierać charakteru przedmiotowego. Przedmiotowość dostrzec można w niewłaściwym traktowaniu kobiety przez mężczyznę. Paweł VI dodawał, że antykoncepcja stać się może narzędziem w rękach mocarstw chcących regulować kwestię poczęć w konkretnych regionach globu. Więcej, przyczynić się ona może do zwiększenia liczby rozwodów. Jak pokazuje historia, miał całkowitą rację.
Bliżej realiów
Przechodząc z perspektywy duszpasterskiej na płaszczyznę medyczną oraz społeczną, trzeba wspomnieć, że mowa jest o działaniu hormonalnym. Pięćdziesiąt lat temu antykoncepcja w znacznej mierze składała się z substancji hormonalnych. W czasach dzisiejszych Charakterystyki Produktów Leczniczych wskazują, że tego typu preparaty mają w sobie śladowe ilości hormonów. Niepożądane efekty uboczne antykoncepcji to nie wymysł środowisk pro life, ale fakt naukowy. Dostrzegamy niebezpieczeństwo pojawienia się zakrzepicy żył, zwiększone ryzyko wystąpienia nowotworu, pojawienie się dynamicznych wahań nastroju oraz (paradoksalnie) zmniejszenie poziomu libido (osoba ma mniejsze zapotrzebowanie na aktywność seksualną, a w przyszłości może mieć problemy z poczęciem dziecka).
Koniecznie przeczytaj! Szkodliwość doustnej antykoncepcji hormonalnej. red. Ł. Jarczewska
Kolejnym aspektem jest działanie nie tylko antykoncepcyjne, ale również wczesnoporonne. Dr Małgorzata Prusak stwierdziła, że liczne preparaty zarejestrowane jako środki zapobiegające ciąży zmniejszają możliwość zagnieżdżenia się zarodka w jamie kobiecej macicy. Nie można poza tym pominąć problemów psychologicznych. Korzystanie przez kobietę ze środków antykoncepcyjnych ma negatywny wpływ na relacje w związku. W podobnym układzie kobieta przejmuje odpowiedzialność za kwestie prokreacyjne. Ona ma się „zabezpieczyć”. To słowo ma istotne znaczenie. Pojawia się pytanie: „Przed czym?”. Ciąża oraz dziecko traktowane są jako zagrożenie oraz choroba. Seksualność staje się wprost związana z lękiem. Mężczyzna znajduje się w komfortowym położeniu, bo to kobieta przyjmuje negatywnie wpływające na jej organizm środki.
Niby tak…
Krytyka hormonalnej antykoncepcji może zawierać się w refleksji etycznej i prawnej. Pigułki mają powstrzymać naturalny stan ciąży, która nie jest chorobą. Nie są to więc lekarstwa. Pojawia się pytanie: Czy zawsze tak jest? Czy na pewno nie mogą być lekarstwami? Co jeśli nie leczą, ale przed czymś chronią? Pytania te są istotne dla farmaceutów. Pojawia się postulat skonstruowania przepisów pozwalających specjalistom na skorzystanie z klauzuli sumienia.
Jak się jednak okazuje, środki hormonalne mogą być wykorzystywane nie tylko w celach antykoncepcyjnych. Np stosuje się je jako pomoc w ustabilizowaniu cyklu miesiączkowego. W tej sytuacji środki będą miały charakter leczniczy. Nie ma więc mowy o antykoncepcji. Sprawa jednak nadal nie jest prosta.
Koniecznie przeczytaj! Szkodliwość doustnej antykoncepcji hormonalnej. red. Ł. Jarczewska
Antykoncepcja – (nie)zła ochrona
Antykoncepcja jest krytykowana za tworzenie klimatu, w którym ciąża i dziecko jest zagrożeniem. W ostatnim książkowym wywiadzie ks. Kaczkowskiego pojawiają się wypowiedzi kobiet, wskazujące, że jak bardzo skomplikowane są dylematy kobiet stosujących antykoncepcję. W książce „Dasz radę” kapłan odpowiada na pytania czytelników. Są wśród nich kobiety, które obawiają się kolejnej ciąży oraz cesarskiego cięcia. Można powiedzieć, że to dość częste zjawisko. Poród do łatwych sytuacji nie należy.
Wyobraźmy jednak sobie następującą sytuację – kobieta ma trójkę dzieci. Lekarze po porodzie informują ją, że ściany macicy są tak cienkie, że przy kolejnej ciąży istnieje ryzyko pęknięcia. Popatrzmy także na inny przykład. Kobieta zostaje powiadomiona, że kolejna ciąża może ją doprowadzić do utraty wzroku (lub jego istotnego pogorszenia). Oba przykłady odnoszą się do pojawiających się w medialnych dyskusjach sytuacji granicznych.
Kaczkowski podkreśla, że są takie sytuacje, w których unikanie ciąży jest uzasadnione. Mowa o przypadku, w którym kolejna ciąża zagraża życiu kobiety. Nie ma w tym miejscu mowy o lękliwej obawie „przed pieluchami”. Jest natomiast strach przed potencjalnym, ale możliwym zagrożeniem życia. Ks. Kaczkowski pokazuje jednak, że w takich sytuacjach rozwiązaniem nie jest antykoncepcja, zwłaszcza zagrażająca zdrowiu antykoncepcja hormonalna. To przypadki skrajne, rzadkie, wymagające po pierwsze konsultacji z naprawdę dobrymi specjalistami ginekologami (zawsze warto o drugą opinię), po drugie - ze spowiednikiem.








