Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nie ma jednego sposobu na przeżywanie wiary. Komentarz do Ewangelii

MĘŻCZYZNA NAD JEZIOREM
Udostępnij

Dzisiaj w marketingu jest trend, żeby produkt był spersonalizowany. Gdy kupuję kawę w Sturbucksie, to dostaję ją w kubku podpisanym moim imieniem. Bóg już dawno lansował ten trend. Gdy wchodzi w relację, to jest to relacja bardzo spersonalizowana. Bóg wie, że wchodzi w relację ze mną, a więc także z moją osobistą historią życia, wrażliwością, konstrukcją psychiczną, osobowością.

Kilka razy współprowadziłem katechezy dla dorosłych w różnych parafiach i jedna z nich miała temat: Kim jest dla Ciebie Jezus? Podchodziliśmy i zadawaliśmy to pytanie indywidualnie.

Odpowiedzi były różne, najczęściej ludzie szukali w głowie zdań wyuczonych na katechezie: jest Bogiem, jest Panem, jest Zbawicielem, itp. Ale wtedy pytaliśmy jeszcze raz: Dobrze, tak naucza Kościół, tak mówi katechizm, prawdy wiary, Pismo Święte, to jest prawda, ale kim On jest dla Ciebie?

Muszę przyznać, że wówczas wielu miało problem, żeby odpowiedzieć. Jezus pyta swoich uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. Oni odpowiadają: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. I wtedy Jezus zadaje drugie pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?”.

Można wiedzieć, co mówią ludzie na Jego temat, co mówi Kościół, Pismo Święte, katechizm, święci, najlepsi rekolekcjoniści na kazaniu, można przeczytać wiele książek religijnych i to daje nam odpowiedź na pierwsze pytanie Jezusa.

Tak naprawdę to nie to pytanie jest ważne i nie odpowiedź na nie jest kluczowa. Jezusa interesuje kim On jest dla swoich uczniów, osobiście. Można wiedzieć wiele o Jezusie, ale bycie Jego uczniem nie opiera się na wiedzy o Nim, tylko na relacji z Nim.

Znam kilku ludzi, którzy posiadają naprawdę dużą wiedzę religijną, znają Pismo Święte i wiedzą, co mówi Kościół, ale określają się jako agnostycy lub nawet jako ateiści. Nie mają żadnej relacji z Jezusem. Można być także w Kościele i też mieć problem z odpowiedzią na to pytanie: Kim On jest dla Ciebie?

Bóg nie jest prawdą wiary, dogmatem, ideą filozoficzną, moralizmem. Jest Osobą, żywą Osobą. To, co łączy osoby, to relacja. Gdyby ktoś mnie zapytał, kim jest dla mnie któryś z moich przyjaciół, to przecież nie sięgnąłbym do Wikipedii po definicję przyjaźni, tylko opowiedziałbym, jak się poznaliśmy, o różnych przygodach razem przeżytych, dlaczego uważam go za przyjaciela, dlaczego ta relacja jest dla mnie ważna. Mówiłbym o życiu, o doświadczeniu, nie o teorii.

Do tego właśnie chce nas zaprosić Jezus, do relacji. Wiara jest relacją. Naprawdę warto posiedzieć z tym pytaniem Jezusa w głowie: Kim jestem dla Ciebie? Nie, co o Mnie wiesz, co usłyszałeś, czego Cię nauczyli, co mówią o Mnie, ale kim jestem dla Ciebie w Twoim życiu, jaka nas łączy relacja.

To pytanie o moją osobistą więź z Jezusem mówi mi także, że wcale nie muszę jej przeżywać tak, jak inni. Jezus nie porównuje wcale odpowiedzi na obydwa zadane przez siebie pytania. To drugie, pytanie nie jest po to, żeby przeciwstawić je odpowiedzi na pierwsze.

Jestem przekonany, że mam inną relację z Jezusem niż wielu, którzy czytają ten tekst. Inną nie znaczy ani lepszą, ani gorszą. Ona jest moja, bardzo osobista, bo wchodzę w nią ja, a nie kto inny – ja różny od innych, z moją wrażliwością, historią, doświadczeniem Boga.

To jest pytanie o moją osobistą drogę. Dzisiaj w marketingu jest trend, żeby produkt był spersonalizowany. Gdy kupuję kawę w Sturbucksie, to dostaję ją w kubku podpisanym moim imieniem. To jest mój kubek i moja kawa. Bóg już dawno lansował ten trend. Gdy wchodzi w relację, to jest to relacja bardzo spersonalizowana. Bóg wie, że wchodzi w relację ze mną, a więc także z moją osobistą historią życia, wrażliwością, konstrukcją psychiczną, osobowością.

Nie ma jednego sposobu na przeżywanie wiary, relacji z Nim. Każda jest inna, indywidualna, mimo, że są w niej rzeczy, które nas łączą. Czasem mamy z tym problem, że ktoś przeżywa swoją wiarę inaczej niż my, albo inni mają problem, że my przeżywamy ją inaczej niż oni. Kościół ma w swoim skarbcu i duchowość franciszkańską, i jezuicką, i tych, którzy odnajdują się w Neokatechumenacie, i tych z Odnowy w Duchu Świętym, i tych którzy potrzebują tzw. Mszy Świętej „trydenckiej”.

Pytanie o to, kim On jest dla mnie to także pytanie o to, czy odkrywam swoją drogę bycia z Nim, bycia Jego uczniem. W tym pytaniu ukryte jest tak naprawdę pytanie o to, czy przeżywam swoją wiarę świadomie.

Byłem kiedyś na sztuce pt. „Lód” na podstawie powieści Jacka Dukaja pod tym samym tytułem. Główny bohater, Benedykt Gierosławski, udaje się na Syberię z misją odszukania swojego ojca. W tym czasie świat pokryty jest wieczną zmarzliną. Na początku spektaklu można zauważyć specyficznie formułowane zdania. Benedykt nie mówi, np. czytam książkę, tylko czyta się książkę. Tak jakby nie był podmiotem żadnej z wykonywanych przez siebie czynności. Podróż, którą odbywa jest tak naprawdę podróżą nie w głąb zmarzliny, ale w głąb siebie. I nie ojca ma odnaleźć, ale siebie, by móc znów powiedzieć nie „robi się”, ale „ja robię”.

Myślę, że to pytanie Jezusa o to, kim On jest dla nas pomaga nam odnaleźć także siebie jako podmiot, bo relacji nie da się nawiązać bez dwóch osób. On jest Osobą, ale także i my musimy odkryć siebie w tej relacji, jako świadome osoby. Nie wierzy się, ale ja wierzę.

I czytanie: Iz 22, 19-23
II czytanie: Rz 11, 33-36
Ewangelia: Mt 16, 13-20

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail