Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

12 sposobów, jak bez słów powiedzieć: kocham cię

STÓŁ W KUCHNI
Miquel Llonch/Stocksy
Udostępnij

Troska, uwaga, serdeczność na co dzień mogą więcej znaczyć niż wielkie słowa.

Nie w każdym małżeństwie często słyszy się słowa: „Kocham cię”. Jeśli jednak słyszy się je nieustannie, wyznanie może niewiele znaczyć. Podobnie do rzuconego niedbale: „Na zdrowie”, gdy zdarza się nam kichnąć.

 

Nie tylko słowa

Co gorsza, według badań przeprowadzonych w Anglii przez międzynarodową internetową pracownię sondażową YouGov nawyk mówienia „kocham cię” w ostatnich latach drastycznie zmalał.

O swoich uczuciach najczęściej mówią osoby, które w związkach są od niedawna, od dwóch do pięciu lat. Spośród nich nawet połowa potrafi powiedzieć „kocham cię” każdego dnia.

W związkach trwających ponad dziesięć lat i dłużej liczba takich osób spada o dwie trzecie.

Wśród par, które przeżyły razem pięćdziesiąt lat, już tylko niespełna jedna piąta z nich często obdarza się tym wyznaniem.

I choć po trzydziestu latach małżeństwa zaliczamy się do niechlubnej grupy osób, które przestały wyrażać swoje uczucia słowami, postanowiłam nie pogrążać się w rozpaczy, tylko przyjrzeć się trochę bliżej znakom, które mój mąż wysyła codziennie, a które – jak sądzę – oznaczają, że mnie kocha.

Z niewypowiedzianą ulgą odkryłam, że istnieją setki sposobów, którymi mój mężczyzna wyraża swoje oddanie bez słów. Zaczęłam to sobie uświadamiać i tak powstała moja prywatna lista dwunastu drobnych gestów, które znaczą dla mnie więcej niż słowa „kocham cię”.

Znaczenie gestów

 

1. Walizka

Nie pytając, zawsze wnosi moją walizkę po schodach do mieszkania. A trzeba przyznać, że nigdy nie jest lekka.

 

2. Deszczowa miłość

Gdy pada deszcz i idziemy razem pod parasolem, pozwala mi go trzymać. Każdy wie, że tylko ten, kto dzierży parasol, ma z niego jakiś pożytek, drugiemu biedakowi w najlepszym wypadku woda leje się za kołnierz, w najgorszym zaś może stracić oko.

 

3. Komórkowy ratunek

Ładuje mi telefon komórkowy, bo wie, że zawsze o tym zapominam, a chce być ze mną w nieustającym kontakcie. Poza tym wielokrotnie ocalił mój telefon – często zdarza mi się zostawiać go w różnych dziwnych miejscach.

 

4. Tolerancja na słodkie babeczki

Choć sam prowadzi zdrowy tryb życia i codziennie ćwiczy, nie wytyka mi moich nadprogramowych kilogramów. Nie pyta też retorycznie: „Na pewno możesz?”, kiedy sięgam po kolejną słodką babeczkę. Choć, szczerze mówiąc, sama zadaję sobie to pytanie przy każdym kolejnym kęsie.

 

5. Miejsce siedzące

Swoim sokolim okiem zawsze wypatrzy jedyne wolne miejsce w tłumie i usadzi mnie na nim, żebym nie musiała się męczyć. Sam twierdzi, że zdecydowanie preferuje miejsce stojące, a ja wolę mu wierzyć na słowo.

 

6. Tankowanie benzyny

Nawet kiedy pada deszcz i wieje wiatr, pierwszy wyskakuje z samochodu, żeby zatankować benzynę. A to ja jestem kierowcą.

 

7. Humor

Śmieje się ze wszystkich moich dowcipów. Choć akurat to jest dla niego proste – jestem szalenie zabawną osobą, a przynajmniej… tak mi się wydaje.

 

8. Kalafior w zlewie

Bez słowa skargi naprawia wszystkie usterki. Za każdym razem w milczeniu przetyka zlew w kuchni, mimo iż doskonale wie, że zatkały go resztki kalafiora i moja niedbałość.

 

9. Lód w łóżku

W łóżku pozwala mi ogrzać stopy na swoim ciele. To nie takie proste, bo w porównaniu z moimi palcami gorące są nawet kostki lodu.

 

10. Sernik szwajcarski

Dzielnie zjada pozostawione przeze mnie porcje sernika wiedeńskiego, po których widać, że są z sera… szwajcarskiego. Bo wyjadam z nich wszystkie rodzynki.

 

11. Ulubiony program

Nagrywa mi nowe odcinki mojego ulubionego programu telewizyjnego, choć sam nie znosi muzycznych reality show. Na szczęście jestem łaskawa i nie śpiewam razem z uczestnikami.

 

12. Teściowa ponad piłką nożną

Nie narzeka, kiedy jedzie dwie godziny po moją matkę, żeby ją zabrać na urodzinowy obiad. Nawet jeśli w tym samym czasie jego ulubiona drużyna piłkarska bierze udział w rozgrywkach ligowych.

 

Cóż, starzejemy się razem i być może coraz rzadziej mówimy sobie: „kocham cię”, ale wcale nie dlatego, że kochamy się mniej. Moje małe, prywatne śledztwo pokazuje coś zupełnie przeciwnego.

Im dłużej jesteśmy w związku, im więcej za nami rocznic, tym lepiej wiemy, jak w szarej codzienności sprawić, by druga osoba odczuła miłość. Jako podsumowanie dodam, że choć zawsze miło jest usłyszeć te dwa magiczne słowa – a wyartykułowanie ich na pewno nie boli – to wypowiadanie ich głośno nie jest konieczne, żeby zapewnić się o wzajemnym uczuciu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail