Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Cudowne życie singielki

KOBIETA PRZED GARAŻEM
Lori Andrews/Image via Getty
Udostępnij

Dziś nie mam wątpliwości, że coś takiego nie istnieje.

Przez jakiś czas dziwił mnie stereotyp cudownego życia singielki, która ma wymarzoną pracę, bez mrugnięcia okiem wydaje 600 złotych na nowe buty i dekoruje dom pięknymi drobiazgami z najdroższych sklepów. Jeżeli nie randkuje, jest w trakcie spontanicznej podróży po Europie. I w przeciwieństwie do mnie nie płacze, kiedy w samochodowym radiu leci piosenka o miłości.

 

Stereotypy dotyczące singielek

Znam wiele kobiet, które są same. Są urocze, zadbane i… tak, cudowne. Ale nie są stereotypem szczęśliwej i spełnionej singielki. Po wielu rozmowach z nimi jestem przekonana, że życie żadnej singielki nie jest rajem. Stereotypy nie biorą się jednak znikąd, a ten jest wyjątkowo popularny. Skąd się wziął? Chwilę się nad tym zastanawiałam.

W zeszłym tygodniu spotkałam w kawiarni znajomą. Zerwała właśnie z chłopakiem i potrzebowała rozmowy. Trudno było jej stanąć na nogi. Podzieliłam się z nią moją własną historią zerwań i utonęłyśmy w rozmowie nad herbatą i ciastkami. Dziewczyna zawodowo odnosi niesamowite sukcesy. Skończyła prawo, pracuje w zawodzie. – Po prostu bardzo chciałabym wyjść za mąż – mówiła. – Myślałam, że to stanie się już niedługo.

– Wiem – odpowiedziałam. – Miałam tak samo.

Naprawdę kocham swoje życie. Spędziłam wiele godzin, zastanawiając się czego chcę, jaką podjąć decyzję, co zrobić dalej. Ułożyłam swoją karierę tak, żeby czuć się jak najlepiej, zadbałam o przyjaźnie z interesującymi i czarującymi ludźmi, wypełniłam swój kalendarz wydarzeniami i zajęciami, w które chcę się angażować.

Wszystko sobie ułożyłam. Ale ukochanego na całe życie nie da się zaplanować. I chyba to tak strasznie mnie frustruje.

 

Szczerość tylko dla przyjaciół ?

Kiedy rozmawiam ze znajomymi singlami, mówię im szczerze, że mi trudno. Wielu z nich dobrze mnie rozumie, też woleliby być szczęśliwie zakochanymi. A nawet jeżeli nie, szanują to pragnienie i wiedzą jak przykro słuchać ciągłych pytań o stan cywilny.

Kiedy rozmawiam z mężatkami, jestem tak samo szczera. Opowiadam im o swoich nadziejach, marzeniach i trudnościach. Nawet jeśli nie mogą mnie zrozumieć, chcą słuchać i są otwarte na to, co czuję. Nie chciałabym dystansować się od nich tylko z powodu bycia singielką. Zresztą kto wie, czy pewnego dnia nie poznają mnie z mężczyzną mojego życia?

Ze znajomymi i przyjaciółmi jestem szczera. Opowiadam im o tym, co się u mnie dzieje i nie ubarwiam swojego życia. Ale z ludźmi, których nie znam… to już całkiem inna historia.

Kiedy wyszłyśmy z kawiarni i przytuliłam znajomą na pożegnanie, zobaczyłam trzy kobiety, kierujące się w naszą stronę. W jednej z nich rozpoznałam swoją koleżankę z dzieciństwa. Choć pchała wózek z dzieckiem, wyglądała dokładnie tak samo jak w liceum, kiedy widziałam ją po raz ostatni. Miała zakręcone włosy i gdyby nie wózek, nigdy nie pomyślałabym, że jest już matką. Na szczęście mnie nie zauważyła.

 

Polubić życie takie jakie jest

W samochodzie zaczęłam wspominać stare czasy. Pamiętam, że zawsze czułam się przy niej gorsza, bo nie miałam markowych ubrań. Potem młodo wyszła za mąż za fajnego chłopaka, teraz mają dziecko. Jej życie wydaje się cudowne.

Wtedy, w samochodzie, zrozumiałam, że gdyby mnie zauważyła i podjechała do mnie z wózkiem, pytając co u mnie, opowiedziałabym jej historię cudownego życia singielki. Pochwaliłabym się rewelacyjną pracą i cudowną grupą znajomych. Z niewinnym uśmiechem wspomniałabym jedną czy dwie ostatnie randki. Mówiłabym o nadchodzącej podróży do Włoch. I pewnie subtelnie wspomniałabym o moich butach od Tory Burch, oczywiście nie dodając, że kupiłam je z przeceny. Mogłaby wtedy pomyśleć, że nigdy nie jestem samotna, nie zależy mi na małżeństwie i niczego w swoim życiu nie chciałabym zmienić.

Prawdopodobnie stąd właśnie bierze się „cudowne życie singielek”. Może nie ja jedna ubieram się w nie jak w maskę? Może robią tak nie tylko singielki? Może swoją maskę ma także moja dawna znajoma? Nie wiem, ale nawet jeżeli wydaje się to bolesne, wolę szczerość. Wolę być prawdziwa niż chować się za czymś, czego nie ma – choćby wydawało się przecudowne.

 

Tags:
singielka
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail