Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Sparaliżowana surferka. Historia kobiety, która dokonała niemożliwego

SPARALIŻOWANA SURFERKA
Udostępnij

Nawet najbardziej wyluzowani znajomi twierdzili że to szaleństwo. Ale miłość do oceanu, odrobina odwagi i… taśmy klejącej pozwoliły dokonać niemożliwego!

Historia jej życia zakończyła się 2 lata temu. Ale jeszcze przed odejściem do Boga Pascale Honore spełniła swoje marzenie i zainspirowała tym miliony ludzi na całym świecie. Choć miała sparaliżowane nogi, surfowała po oceanie!

Nie był to cud. Przyjaciel jej synów Tyron wpadł na prosty pomysł – a może by tak przymocować Pascale do jego ciała taśmą klejącą? Spróbowali i udało się! 18 lat po wypadku samochodowym 50-letnia kobieta złapała pierwszą w swoim życiu falę…

To było niesamowite! – napisała Pascale w artykule dla portalu Inertia – chłonęłam kolory, dźwięki, zapach oceanu. Czułam, że jestem częścią wszechświata, że jestem zjednoczona z oceanem.

„Nawet najbardziej wyluzowani znajomi twierdzili, że to szaleństwo” – mówił w wywiadzie dla adelaidenow.com Tyron, chłopak o niebywałej odwadze. Ale zanim rzucił się na głęboką wodę z dodatkowymi 45-cioma kilogramami (tyle ważyła Pascale), trenował z nią w płytkich i spokojnych miejscach zachodniego wybrzeża Australii.

Gdy byli gotowi, w grudniu 2015 roku wypróbowali falę w okolicach popularnego Blackfellows. Surferzy widzący Tyrona z przymocowaną do jego pleców niepełnosprawną kobietą, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Sama Pascale też nie przypuszczała, że przyjdzie w jej życiu taki dzień. Choć początkowo nie dowierzała słowom lekarzy tuż po operacji, kilka godzin po wypadku, że do końca życia będzie poruszać się za pomocą wózka inwalidzkiego, przyszedł wreszcie moment pogodzenia się z rzeczywistością.

Ale jej pragnienie życia w pełni, życia aktywnego, było tak silne, że się nie poddała. Choć nie mogła już podróżować z plecakiem po świecie jak dawniej, wciąż prowadziła auto, jeździła na rowerze, spędzała czas nad ukochanym oceanem. Z tej miłości zrodziła się piękna przygoda, która do dziś jest motywacją dla wielu, by nigdy nie tracić nadziei i nie poddawać się.

 

 

Źródła: adelaidenow.com, dailymail.co.uk, theinertia.com

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail