Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Codziennie odmawiajcie Różaniec”, czyli co usłyszałem w Fatimie

POCZĄTEK WIECZNOŚCI
@poczatekwiecznosci.pl/Instagram
Udostępnij

Złapałem się na tym, że różaniec stał się tylko kolejną rzeczą w kieszeni spodni. Od dłuższego czasu nie sięgałem po niego. Aż do ostatniej niedzieli, kiedy zjednoczony z pielgrzymami z całego świata modliłem się w wielu językach w fatimskim „wieczerniku”. Wtedy stało się coś niezwykłego.

Kilka paciorków – co w tym trudnego?

Jeśli zapytać mnie o skojarzenia związane z modlitwą różańcową, to mam przed oczyma przede wszystkim mamę, trzymającą „paciorki” w ręku, dniem i nocą, proszącą dzieci, żeby chociaż w październiku wybrać się na nabożeństwo. Następnie brata, który nawoływał i nadal nawołuje (taki charyzmat) „módl się różańcem”. No i świadectwa. Dziesiątki, setki obejrzanych, wysłuchanych, przeczytanych świadectw, potwierdzających moc tej modlitwy. Księża, zakonnice, świeccy. Efekt? Jak grochem o ścianę.

Jednak za każdym razem kiedy moja osobista, czy małżeńska modlitwa skręcała w kierunku „paciorków”, coś stawało na przeszkodzie. Poczynając od niezrozumienia, przez ciągły brak czasu i zniechęcenie, na niewierze w skuteczność kończąc. Im bardziej opornie szło, tym bardziej utwierdzało mnie to w przekonaniu, że warto. Bo skoro pozornie prosta czynność modlitewna sprawia aż tak wiele trudności, trzeba zadać pytanie: „dlaczego?”.

 

Kolejna rzecz w kieszeni spodni

Nigdy nie chciałem traktować różańca jak swoistego, katolickiego talizmanu, z tego względu w moim samochodzie nie znajdziemy go na lusterku. W swojej neofickiej pysze powiedziałem kiedyś: „Oj nie, nie będę jak reszta katolików, którzy mają powieszony różaniec, ale się na nim nie modlą”. Od kilku lat jest ze mną zawsze, kiedy wychodzę z domu. Ostatnio jednak złapałem się na tym, że stał się tylko kolejną rzeczą w kieszeni spodni. Źle się czułem, kiedy go tam nie miałem, ale jego obecność nie zmieniała kompletnie niczego. Od dłuższego czasu nie sięgałem po niego. Aż do ostatniej niedzieli, kiedy zjednoczony z pielgrzymami z całego świata modliliśmy się w wielu językach w fatimskim „wieczerniku”.

 

Tajemnicza Fatima

Swoją drogą, od zawsze miałem „problem” z tym miejscem. Matka Boża przychodzi i „straszy” grzeszników obrazami z piekła. Słońce, które „tańczy” na niebie. Rodzeństwo, które umarło niedługo po objawieniach. Łucja, która „schowała się” za klauzurą. Kolejni papieże, którzy przez lata „coś” ukrywają. Dzisiaj rozumiem, że to niewiedza była źródłem mojego lęku, a wszystkie niewiadome zostały przede mną odkryte po odwiedzeniu Fatimy.

Wiedząc, że moje nogi staną na portugalskiej ziemi, z zaciekawieniem i radością zacząłem czytać treści opisujące zdarzenia sprzed 100 lat. Jednocześnie stopniowo zdając sobie sprawę z tego, że przez większość życia podchodziłem do Fatimy z rezerwą ostatecznie tylko z jednego powodu – braku właściwej relacji z Maryją – Panią, Królową i Matką. Nie mogłem poznać prawdy o Fatimie również dlatego, że nie chciałem usłyszeć i przyjąć: „codziennie odmawiajcie różaniec”.

 

Codziennie odmawiajcie Różaniec

Błagam więc was usilnie, przez miłość, którą ku wam w Jezusie i Maryi w sercu noszę, odmawiajcie codziennie, o ile wam czas pozwoli, cały różaniec, a w chwili śmierci błogosławić będziecie dzień i godzinę, kiedyście mi uwierzyli” – te słowa, wielkiego mistyka i czciciela Maryi, Ludwika Marii Grignion de Montfort, są obietnicą wobec której nie sposób przejść obojętnie. Również dlatego, że frazę: „Codziennie odmawiajcie różaniec” Pani Fatimska powtórzyła podczas każdego z objawień.

W ubiegłą niedzielę stałem wpatrzony w tajemniczą figurę, którą znam od dziecka. Trzymając żonę za rękę, adorowaliśmy Panią Fatimską i modląc się na różańcu jak nigdy przedtem, doświadczyłem pokoju serca. Wtedy stało się coś niezwykłego i w duchu usłyszałem: „codziennie odmawiajcie Różaniec”. Nie ja sam. „Odmawiajcie”. Wspólnie.

 

Różaniec uratuje świat

Jak napisał kiedyś Papież-Polak:

Rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje. Różaniec święty zgodnie z dawną tradycją jest modlitwą, która szczególnie sprzyja gromadzeniu się rodziny.

Nie wiem, czy zdołamy wytrwać w postanowieniu codziennej modlitwy różańcowej. Wierzymy jednak w to, że jeśli tak się stanie, to zgodnie z tym, co obiecała Maryja, nasza modlitwa uratuje świat. Nasz świat. Naszą rodzinę. Od rozbicia, od zepsucia, od braku przebaczenia. Piszę to wszystko z wielkim pragnieniem w sercu, by kiedyś móc wyznać za św. Janem Pawłem II: „Różaniec jest moją ulubioną modlitwą”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail