Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kryzys wiary? A może wchodzisz w pierwszy etap nocy ciemnej?

MĘŻCZYZNA W CIEMNOŚCI
Shutterstock
Udostępnij

Noc ciemna zmysłów, noc ciemna ducha – jak je rozpoznać?

Przeżyłeś całkowite nawrócenie, a teraz modlitwa zaczyna nużyć i nic nie daje ukojenia? Jeżeli równocześnie towarzyszy Ci lęk przed utratą wiary oraz głęboka tęsknota za Panem Bogiem, to możliwe, że przechodzisz pierwszy etap nocy ciemnej. I prawdopodobnie nic w tym tekście nie przekona Cię, że jest to najlepsze, co mogło Cię spotkać!

Co to jest noc ciemna

Noc ciemna dotyka osoby, które poświęciły wszystko i zdecydowały się na całkowite nawrócenie. W pierwszych chwilach doznawały wielu duchowych przyjemności i sądziły, że będzie ich coraz więcej.

Kiedy zostały ugruntowane na nowej drodze, Pan Bóg zgasił im dotychczasowe światło – pozbawił religijnych doznań. Ten etap wędrówki do nieba mistyka określa terminem „noc ciemna”.

Na duchowym haju

Święty Jan od Krzyża naucza, że duchowe fajerwerki służą przyciągnięciu uwagi ze świata i skierowaniu ku sprawom wiary. Neofita chodzi jakby był pijany Bogiem, modlitwa daje mu niemal cielesną rozkosz, pełni uczynki miłosierdzia z łatwością. Na tym etapie religijne zaangażowanie dostarcza ogromnego zadowolenia.

Ale to wszystko jest właśnie działaniem „pod wpływem” – myślimy, że jesteśmy jak Matka Teresa, a w gruncie rzeczy nasze duchowe sprawności są jeszcze nierozwinięte. Prawdziwa cnota świadcząca o świętości będzie mogła być zdobyta, kiedy niebo odbierze nam satysfakcję z działania. Wtedy okaże się, ile w nas słabości, pychy i innych wad.

Noc ciemna pozwala odróżnić dary Boga od niego samego i oczyścić motywację wierzącego. Neofita myśli, że im więcej duchowego haju, tym więcej Boga. Teraz ma szansę zrozumieć, że modlitwy nie mierzy się pobożnymi wzdychaniami, a raczej cierpliwością w znoszeniu znudzenia i braku pociechy.

Noc ciemna zmysłów: jak rozpoznać?

Aby to wszystko dobrze rozpoznać, św. Jan od Krzyża proponuje trzy znaki towarzyszące temu etapowi „mistycznego wtajemniczenia”:

  1. Religijna oschłość – jeszcze chwilę temu modlitwa była fascynującym doświadczeniem, teraz przynosi jedynie frustrację, przychodzi dołujący brak sensu praktyk religijnych. Kończy się etap wydarzeń w stylu „Jezus na stadionie”, Pan już „nie mówi” na adoracji, a każde „Ojcze nasz” sprawia większy wysiłek niż przebiegnięcie maratonu.
  2. Nic nie cieszy – duchowość przestała fascynować, ale nic innego się nie zaczęło. Gdyby oschłość wynikała z grzechu zaniedbania, to znajdowalibyśmy wiele radości w jakiejś świeckiej aktywności. Dlatego nie przechodzi nocy ciemnej ksiądz, którego modlitwa już nie cieszy, a bardzo cieszy kupowanie samochodów. Ciągły brak zadowolenia mógłby oznaczać także początek depresji, gdyby nie trzeci znak.
  3. Tęsknota za Bogiem – bolesny niepokój, że zaczyna się cofanie do stanu sprzed nawrócenia. Towarzyszy temu dołująca myśl – „Nie służę Bogu!”. Dominuje pragnienie przebywania w ciszy, bez żadnych aktywnych praktyk religijnych. Nie chcemy już wracać do starych form, mamy przekonanie, że one już nie wystarczą – wiemy, że Bóg jest nieskończenie większy. Tak zaczyna się stan kontemplacji.

Po przejściu tego etapu staniemy się osobami postępującymi w wierze. Zobaczymy, jak wcześniej byliśmy zbyt pewni swojego nawrócenia. Ale noc ciemna zmysłów to dopiero preludium.

Głębsze oczyszczenie: noc ciemna ducha

Prawdziwa zabawa zaczyna się w nocy ciemnej ducha. Oczyszczenia są tu ekstremalne, ponieważ prowadzą bezpośrednio do zjednoczenia z Bogiem. Opuszcza nas całkowicie poczucie sensu modlitwy, wiary.

Dla dawnych świętych na ogół najgorsze było przeświadczenie znienawidzenia przez Boga. Czuli się potępieni na wieki. W naszych czasach najcięższa pokusa dotyczy braku sensu, nieistnienia Boga – pisze do swojego penitenta w jednym z listów benedyktyn o. John Chapman. W duchowym utrapieniu atakują natrętne myśli, że wszystko da się wyjaśnić mechanizmami przyrodniczymi, a cała religia, to tylko wirus umysłu.

Dla człowieka, który wcześniej miewał wręcz mistyczne spotkania z Bogiem i wszystko postawił, aby pójść za Nim, zanik poczucia wiary i narzucające się przekonanie o braku pierwiastka boskiego boli momentami jak zstąpienie do piekieł. Dlatego św. Jan od Krzyża mówi o czyśćcu na ziemi – jeżeli przejdziemy go tutaj, to po śmierci czeka nas już tylko niebo. A w życiu doczesnym – możliwie największe zjednoczenie z Bogiem.

Bo tak naprawdę noc ciemna nie jest spowodowana opuszczeniem przez Dobrego Ojca, ale Jego nadmierną bliskością. To ona oślepia tym bardziej, im bliżej On podchodzi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail