Aleteia

„Piżama party” z Panem Bogiem. Czyli jak zrobić sobie dzień skupienia?

MĘŻCZYZNA NA PLAŻY
Shutterstock
Udostępnij

Nie korzystać z mediów elektronicznych – to na początek. Co dalej?

Skup się… Być może często powtarzamy sobie to w duchu lub inni zwracają nam na to uwagę, gdy nasze myśli odpływają daleko od powierzonych zadań. Nasze życie duchowe także wymaga tego, aby co pewien czas przeznaczyć dzień, w którym jesteśmy skupieni wyłącznie na Bogu. A zatem jak przeżyć taki prywatny dzień skupienia?

 

Cały dzień dla Boga

Przede wszystkim należy wybrać konkretny dzień, który będziemy mogli zarezerwować dla Boga. Może to być dzień wolny od pracy lub taki, w którym mamy niewiele rutynowych obowiązków. Tego dnia dobrze jest nie korzystać z mediów elektronicznych i – jeśli to możliwe – być abonentem chwilowo niedostępnym dla tych, którzy dzwonią do nas w mało ważnych sprawach.

 

Zasada kontrastu

Gdy dzień został już wybrany, powstaje pytanie „co ja wtedy mam właściwie robić?”. Z pewnością kulminacyjnym momentem takiego dnia jest Eucharystia. Poza tym dobrą wskazówką jest zasada kontrastu.

Jeśli na co dzień prowadzimy życie dość chaotyczne, ciągle brakuje nam rytmu i czas na modlitwę gdzieś umyka pośród innych zajęć – wówczas warto przyjąć „klasztornyrytm dnia skupienia. A więc rano modlitwa – może być Jutrznią i Liturgią Godzin. Później pół godziny medytacji i śniadanie.

Po śniadaniu, przed południem warto znaleźć sobie jakieś zajęcie – inne niż na co dzień. Może to być na przykład pisanie, sport albo praca w ogródku. W południe modlitwa w ciągu dnia z brewiarza, obiad i sjesta. Po niej warto zrobić sobie lectio divina przez pół godziny albo godzinę. Wieczorem – kolacja, Nieszpory, czas ciszy, odpoczynek. W ten sposób nasz dom staje się na chwilę klasztorem.

 

„Piżama party” z Panem Bogiem

Część z nas jednak zbliżony rytm wprowadziło do codziennego życia i odmawianie brewiarza jest częścią zwyczajnej codzienności. Co wówczas? Warto zastosować kontrast i nieco rozluźnić ów rytm w tym dniu skupienia. Można wówczas wstać później niż o szóstej rano i wybrać tekst Pisma Świętego, którym będzie się żyło cały dzień. Mamy wtedy takie troszkę „piżama party” z Panem Bogiem.

Możemy zatem wybrać jeden psalm i jeden rozdział z Ewangelii, który będziemy „przeżuwać” przez cały dzień. Jedno-dwa zdania, zatrzymujemy się i słuchamy Słowa. Nie ma wyznaczonych godzin modlitwy i sztywnych ram. Możemy oczywiście usiąść w ciszy na pół godziny, ale czynimy to w dowolnym momencie, w zupełnej wolności.

 

Słowo będzie nas prowadzić

Pozwalamy, aby psalm i Ewangelia przeniknęły każdą chwilę tego dnia. Praktykujemy wówczas modlitwę nieustanną, choć z zewnątrz może się wydawać, że jest to jeden z bardziej bezproduktywnych dni naszego życia.

Jeśli zdecydujemy się, aby taki dzień praktykować co tydzień, to spotka nas pewna niespodzianka. Ewangelia wg św. Mateusza i wg św. Łukasza mają razem 52 rozdziały (28 + 24) – a więc dokładnie tyle, ile tygodni ma rok kalendarzowy. Tym samym jeden rozdział przypada na każdy dzień roku.

Gdy dobierzemy do każdego rozdziału jeden psalm, to wówczas w około trzy lata przemedytujemy cały psałterz. Z pewnością warto, aby Pismo Święte było naszym przyjacielem w tym dniu – Słowo będzie nas prowadzić.

 

Pustynia lub uczta

Pozostaje również kwestia postu i ucztowania. W zupełnej wolności możemy się zdecydować na trzy skromne posiłki pozbawione mięsa. Jednak możemy również uczynić ten dzień ucztą, zgodnie ze słowami Jezusa: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi?” (Mt 9, 15).

Możemy wówczas zamiast kamedulskich warunków postu urządzić sobie z Bogiem świętowanie, by nie powiedzieć randkę, a więc iść do kina, teatru czy na fantastyczną kolację. Podczas dnia pustyni możemy wybrać drogę pustynną Jana Chrzciciela lub ucztowanie z Jezusem, który jadł i pił z przyjaciółmi.

 

Blisko tego, co On stworzył

W tym dniu warto wybrać się na łono przyrody i uczyć się patrzenia – dostrzegania zieleni, drzew i ptaków. Wystarczy do tego niewielki park lub las. Poprzez wzrok bardzo często uprzedmiatawiamy, traktujemy rzeczy, rośliny i zwierzęta wyłącznie jako narzędzia do zaspokojenia naszych potrzeb, na przykład głodu czy wygody.

Tego dnia warto patrzeć inaczej. Po prostu być. Bardzo możliwe, że pomiędzy kolejnymi kolorami, dźwiękami i promieniami światła bez udziału myśli doświadczymy obecności Tego, którego Jezus nazywał Ojcem.