Aleteia

Bal Debiutantów 2017: zdjęcia, wrażenia, opowieść o tym, jak dobro rodzi dobro

Kamil Szumotalski/ALETEIA
Udostępnij
Komentuj

Dwa tygodnie intensywnych przygotowań i w końcu wielki finał w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Zobacz, jak wyglądała dziewiąta edycja Balu Debiutantów.

2 września 2017 już po raz dziewiąty odbył się Bal Debiutantów*. Na widowni Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie zasiadło kilkuset gości. Po ich przywitaniu światła zgasły i wkrótce na scenie pojawili się oni – debiutanci. To 34 panny i 34 kawalerowie pochodzący z rodzin arystokratycznych, ziemiańskich, z rodzin maltańskich. Większość z nich dorastała w Polsce, ale znalazły się w tym gronie także osoby z Kanady, Francji i USA. Najmłodsza debiutantka ma 17 lat, najstarszy debiutant – 27.

Są piękni, młodzi i na początku nieco zestresowani, ale każdy artysta życzyłby sobie tak wspierającej widowni. Rodzice z dumą i wzruszeniem wypatrują swoich dzieci, a byli debiutanci – doskonale wiedząc, z jakimi emocjami wiąże się występ – trzymają kciuki za swoich kolegów.

 

 

Bal Debiutantów „Cztery pory roku”

Tym razem tematem balu były „Cztery pory roku”, więc kiedy kurtyna idzie w górę, oczom widzów, oczywiście przy dźwiękach Vivaldiego, ukazują się najpierw cztery „żywe” obrazy. Debiutanci, zastygli w pozach, pokazują każdą z pór. Pięknie to wygląda. A potem ruszają w tan, wykonując m.in. mazura (niesamowicie trudny, wymagający taniec – podkreśla Sylwia Majewska, asystentka choreografa) i walc, którego dziś mało kto uczy się w domu. Do tego dochodzą jeszcze elementy gry aktorskiej, bo progi Teatru Wielkiego do czegoś zobowiązują.

Czytaj także: Debiutanci

Biorąc to wszystko pod uwagę i patrząc na skomplikowane układy oraz figury wykonywane przez debiutantów, aż trudno uwierzyć, że przygotowywali się do występu zaledwie przez dwa tygodnie. Owszem, próby trwały po osiem godzin dziennie. Owszem, odbywały się pod czujnym i profesjonalnym okiem choreografa, tancerza i pedagoga Artura Dobrzańskiego oraz jego asystentek. Ale niewiele panien i kawalerów miało wcześniej do czynienia z takim rodzajem tańca.

Trzeba jednak przyznać, że ogrom pracy włożony zarówno przez debiutantów, choreografów, jak i wybitną kostiumolog Dorotę Roqueplo (autorkę kostiumów m.in. do filmu „Miasto 44”) dał piękny i wzruszający efekt końcowy.

 

 

Dorośli

Jednak nie o sam taniec w Debiutach chodzi. Chodzi o symboliczne wejście w dorosłość, kiedy to – jak podkreśla Jolanta hrabina Mycielska, organizatorka balu – odpowiedzialność powinna wziąć górę nad beztroską. (Wielu rodziców debiutantów podczas uroczystej kolacji, która miała miejsce już po występie, wyraźnie dostrzegało, że ich dzieci stały się bardziej dojrzałe, uważne na drugiego, w pozytywnym sensie autonomiczne.) W Debiutach chodzi również o nawiązanie relacji, przyjaźni, które potem trwają i owocują przez kolejne lata, o czym na łamach Aletei opowiadała Maria Starowieyska, była debiutantka.

I chodzi jeszcze o zrobienie czegoś dobrego, ponieważ Bal Debiutantów ma charakter charytatywny, a jego beneficjentem jest Zakon Maltański, czyli najstarsza na świecie organizacja dobroczynna (istnieje od XI w!), działająca aż w 111 krajach. To dlatego wysoki patronat nad wydarzeniem objął Wielki Szpitalnik Zakonu Maltańskiego J.E. Dominique Książę de La Rochefoucauld-Montbel.

 

 

Bal Debiutantów: logistyczne wyzwanie

Niemal 68 debiutantów, kilkuset gości wywodzących się ze świata kultury, sztuki, nauki, biznesu i polityki, dwa tygodnie tanecznych prób, którym towarzyszyły także inne warsztaty – choćby z savoir vivre’u, a w końcu wielki finał w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Można sobie wyobrazić, jak wymagającym przedsięwzięciem logistycznym była organizacja tego wszystkiego. Wie coś o tym była debiutantka, Maria Dzieduszycka, która w tym roku – już jako koordynatorka Balu Debiutantów – znalazła się niejako „po drugiej stronie lustra”.

Największym wyzwaniem było dla mnie poczucie ogromnej odpowiedzialności. Często to właśnie do mnie zwracali się z różnego rodzaju pytaniami i prośbami debiutanci lub osoby pracujące przy balu – ode mnie zależało też na przykład, czy próby przebiegną zgodnie z planem i czy wszystko będzie gotowe na czas. Musiałam pamiętać o wielu sprawach naraz, podejmować ważne decyzje w bardzo krótkim czasie. Taka odpowiedzialność do duży stres, ale stres, który na koniec przynosi wiele satysfakcji – mówi.

A także radości, bo nierzadko zdarzało się, że Maria Dzieduszycka dostawała telefony z pytaniem: „Marysia, jak mogę ci pomóc?”.

W dzisiejszych czasach, kiedy każdy żyje w pośpiechu i jest zajęty własnymi sprawami, bardzo cenni są tacy cisi pomocnicy, którzy bezinteresownie ofiarowują swój czas. To była wielka radość – patrzeć, jak dobro rodzi dobro – dodaje koordynatorka Debiutów.

„Dobro rodzi dobro” – to zdanie śmiało może stać się mottem nie tylko przygotowań do balu, ale także samego wydarzenia, jak i jego późniejszych owoców.

* Bal Debiutantów – organizowany przez Jolantę hrabinę Mycielską, należącą do Związku Polskich Kawalerów Maltańskich, bal ma w Polsce chlubną tradycję. Spotykają się na nim przedstawiciele arystokratycznych rodzin o polskich korzeniach. Potomkowie Potockich, Radziwiłłów, Zamoyskich, a także politycy, naukowcy, ludzie kultury, znani aktorzy i reżyserzy, na co dzień rozsiani po całym świecie.  Historia bali debiutantów sięga drugiej połowy XIX wieku. Pierwsze bale na angielskim dworze królewskim były okazją do zaprezentowania córek brytyjskiej arystokracji potencjalnym kandydatom na mężów. Najbardziej znanym jest Wiedeński Bal Debiutantów. Następnie dołączyły Paryż, Stany Zjednoczone, Ameryka Południowa, a od niedawna Moskwa i Kijów. Nasza polska „tradycja” sięga dopiero 1998 roku. W polskiej edycji debiutują nie tylko panny, ale też kawalerowie. Podczas dwóch tygodni poprzedzających bal, oprócz codziennej intensywnej nauki tańca debiutanci korzystają z mini wykładów na temat savoir vivre, odpowiedzialności obywatelskiej czy wolontariatu. Pierwszy bal miał miejsce w Krakowie. Nad dziewiątą edycją Balu Debiutantów patronat medialny objęła redakcja Aletei.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail