Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Doba trzeci raz pokonał kajakiem Atlantyk. Teraz ciepłe kapcie i telewizor

facebook.com/OloDoba
Udostępnij

Po ponad trzech miesiącach wiosłowania Aleksander Doba dotarł w niedzielę do francuskiego wybrzeża i triumfalnie wyszedł na ląd w miejscowości Le Conquet. Swoją transatlantycką wyprawę rozpoczął w Stanach Zjednoczonych.

Na kajakarza z Polic czekała grupa ludzi, która zafundowała mu piękne powitanie oraz pomogła mu wydobyć kajak na brzeg.

Teraz ciepłe kapcie i telewizor

W rozmowie z Radiem Szczecin, któremu udało się porozmawiać z Dobą jako pierwszemu, kajakarz wyznał:

Cieszę się, że to już koniec. Główny cel został osiągnięty. To niesamowita satysfakcja i wielka frajda. Na razie kończę. Teraz powinienem założyć ciepłe kapcie, usiąść przed telewizorem, odpoczywać i przeżywać to, co zrobiłem. W sumie Atlantyk został przepłynięty sześć razy. Dokonało tego dwóch Niemców, jeden Brytyjczyk i trzy razy jeden Polak. 

Bierzcie się do roboty

Doba dodał także, że jego wyczyn powinien być inspiracją dla wielu młodszych ludzi:

Za kilka dni, 9 września, skończę 71 lat. Wy „staruszkowie”, 40-50-letni, popatrzcie na mnie, że mając tyle lat zrobiłem taką rzecz. Bierzcie się do roboty i realizujcie ambitne plany. Polak potrafi.

Dzień wcześniej w krótkim nagraniu cytowanym przez Radio Szczecin Doba mówił:

Czuję się bardzo dobrze, choć jestem zmęczony. W trakcie wyprawy trzeba było walczyć z prądami i skałami. Prądy związane z ruchami pływowymi były dla mnie wielką niespodzianką. Końcówka jest wyczerpująca, ale satysfakcja ogromna.

Najtrudniejsza trasa

Trzecia z transatlantyckich wypraw Aleksandra Doby była najbardziej wymagającą. Kajakarz wybrał północną trasę Atlantyku, która jest najtrudniejsza. Niemal 71-letni podróżnik miał problem ze sprzętem – na samym środku oceanu odkrył, że kajak ma uszkodzony ster. Wówczas mógł liczyć na pomoc statku handlowego.

Doba dopłynął kilka dni temu do brytyjskich wysp Scilly, gdzie właściwie już mógł zakończyć ekspedycję. Postanowił jednak, że pokona jeszcze kanał La Manche. 

Źródło: Radio Szczecin

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail