Aleteia

3 pytania, które chce usłyszeć każda kobieta

Boris Jovanovic/Stocksy United
Udostępnij
Komentuj

Musimy wiedzieć, o co pytać, jeśli chcemy kogoś naprawdę dobrze poznać.

Pewnego dnia siedziałam wraz z 13-letnią Camillą na kocu przed jadalnią. Dziewczynka była podekscytowana rozpoczęciem nauki w nowej szkole. Ja miałam wtedy 26 lat i byłam dyrektorem lokalnego centrum pomocy dla nastolatków.

 

Trudny początek rozmowy

Tego dnia pracowałam jako doradca Camilli i kilku innych uczniów na obozie letnim. Zadawałam dziewczynce typowe pytania, jakie kieruje się do dzieci: o nią samą, o jej rodzinę czy o jej zwierzaki. Rozmowa się nie kleiła. Pomimo moich prób dowiedzenia się czegoś, Camilla siedziała w milczeniu.

Byłam sfrustrowana. Moim jedynym zadaniem tamtego dnia było przeprowadzenie rozmów z kilkoma dziewczynkami. Jednak nic, co mówiłam, nie miało żadnego wpływu na Camillę.

Wtedy przypomniałam sobie o „trzech pytaniach”, o których powiedziała mi moja znajoma, Anna. Praca z nastolatkami była jej prawdziwą pasją. Poświęciła im swoją karierę zawodową. Najpierw pracowała jako katechetka, następnie jako doradca w gimnazjum, aż w końcu została terapeutą.

Anna na pewno wiedziałaby, jak pomóc Camilli otworzyć się. Ja też chciałam to zrobić.

 

Trzy pytania

„Mam do Ciebie trzy pytania” – powiedziałam i wzięłam głęboki oddech. Jeżeli to by nie pomogło, to już nie wiem, co.

Kim jesteś?

Kim są twoi przyjaciele?

Dokąd zmierzasz?

Nie zadałam tych pytań jedno po drugim. Każdemu poświęciłyśmy dużo czasu i powoli przechodziłyśmy do następnego. Ucieszyło mnie to, że wzbudziłam zainteresowanie dziewczynki. Może i nie dawała mi obszernych odpowiedzi jak jej rówieśnicy, ale już jej jednowyrazowe wypowiedzi udowodniły mi, że zmierzamy w dobrym kierunku. Tego popołudnia coś wreszcie zaiskrzyło. Może uwierzyła, że naprawdę mi na niej zależy. Może zaczęła mi ufać.

 

Każdy chce się czuć rozumiany

Dopiero po mojej przygodzie z Camillą regularnie zaczęłam zadawać te trzy pytania każdemu uczniowi, jakiego poznałam. Gdy zapytamy nastolatka o jego tożsamość, środowisko, w jakim żyje lub o przyszłość, w jakiej się widzi, jesteśmy w stanie do niego dotrzeć.

Dziecko czuję się wtedy naprawdę poznane i zrozumiane. Czuje się wysłuchane.

Wierzę, że taki sam wpływ te pytania mogą mieć na dorosłych.

Około roku temu wraz z rodziną przeprowadziliśmy się z jednego końca Zatoki San Francisco na drugi. Może i nie była to największa przeprowadzka, ale każda wiąże się ze zmianą środowiska. Wiedzieliśmy, że na nowo będziemy musieli odnaleźć się w labiryncie ulic i osiedli. Będziemy musieli znaleźć nowy sklep, nowy kościół i nowy plac zabaw dla dzieci.

 

Sposób na nowych przyjaciół

Zdawaliśmy sobie sprawę także, że musimy na nowo zawrzeć przyjaźnie. Zaczynanie czegokolwiek od początku jest bardzo trudne. Nigdy nie wiesz, jak nowi ludzie zareagują na ciebie.

Na szczęście, wtedy poznałam moją sąsiadkę Julie.

Już wcześniej wiele o niej słyszałam. Wszyscy pytali mnie, czy spotkałam już Julie i zapewniali mnie, że na pewną ją polubię. – Musisz poznać Julie. Ma dzieci w wieku twoich synów – słyszałam ze wszystkich stron.

Jednak nie byłam na tyle odważna, aby zapukać do jej drzwi. To Julie zrobiła pierwszy krok.

Pewnego dnia wzięłam synów do miejscowej kawiarni. Potrzebowałam oddechu, a dzieciaki empanadas ze świeżo zapiekanym ananasem.

– Hej – usłyszałam obcy głos.

– Cześć – odpowiedziałam, nie będąc pewną, czyją dłoń uścisnęłam.

– Jesteś Cara, tak? Julie, twoja sąsiadka… – miała nadzieję, że rozpoznam jej imię i oszczędzę jej zbędnych tłumaczeń.

– Tak! Julie, tak, tak – zawstydził mnie trochę mój nadmierny entuzjazm, ale nie miało to większego znaczenia. Wymieniłyśmy się numerami i wkrótce zaprosiła mnie do siebie.

Kim jesteś? Kim są twoi przyjaciele? Dokąd zmierzasz?

Gdy pewnego dnia siedziałam w salonie Julie, popijając pyszną herbatę, zadała mi podobne pytania, które ja 10 lat później skierowałam do młodych dziewczynek.

Naprawdę chciała mnie poznać. Chciała dowiedzieć się, co motywuje mnie w życiu. Chciała mnie zrozumieć. Pytała mnie o moich znajomych, rozumiejąc, jak ciężka jest przeprowadzka. Rozumiała, jak trudne jest bycie uwięzionym we własnym domu, gdy wychowuje się małe dzieci. Następnie zadała mi pytania o moje marzenia, o moje plany i o moją przeszłość.

„Brzmi świetnie! Nie mogę doczekać się, kiedy zostaniemy dobrymi przyjaciółmi” – stwierdziła na końcu naszej rozmowy.

Uśmiechnęłam się do niej, ponieważ sprawiła, że poczułam się ciekawa. Poczułam się poznana. Julie chciała zbudować prawdziwą przyjaźń i poznać moje wnętrze. Udało się jej to dzięki tym trzem pytaniom. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo chciałam, aby ktoś zapytał mnie:

Kim jesteś? Kim są twoi przyjaciele? Dokąd zmierzasz?

Nieważne, czy mamy 13 czy 30 lat. Wszyscy chcemy zostać poznani. Wszyscy chcemy być zrozumiani.

Trudno się z tym nie zgodzić.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail