Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Leżę i pracuję. Kiedy każdy dzień ma na nowo sens

ŚPIĄCY LUDZIE
Archiwum prywatne
Udostępnij

Budzisz się rano w swoim łóżku i od razu jesteś w pracy. Ale pracujesz tylko do 14:30, bo wtedy przekręcasz się na drugi bok, a z niego dużo trudniej obsługiwać komputer ... Oto historia Majki i Artura.

Budzisz się rano i nie widzisz sensu swojego życia. Nigdzie nie pracujesz, bo jak znaleźć pracę skoro jesteś sparaliżowanym i skazanym na własne łóżko – to historia tysiąca Polaków.

Artur to najszczęśliwszy człowiek na świecie – tak mówi o nim Majka. Choć miałby na co narzekać, bo od 22 lat przykuty jest do swojego łóżka. Zamiast tego od lat świętuje rocznicę swojego niefortunnego skoku do wody, który pieszczotliwie nazywa crash test i mówi, że wtedy narodził się na nowo.

Majka to kobieta z misją i na pewno kiedyś ją kanonizują – tak mówi o niej Artur. Szybko zaczęła dostrzegać mankamenty tego świata i równie szybko postanowiła coś z tym robić. Wkręcona na maxa w mądre pomaganie, co w jej przypadku oznacza rozwiązywanie problemów społecznych przy pomocy innowacyjnych przedsiębiorstw.

 

Mądre pomaganie

Wspólnie stworzyli Leżę i Pracuję czyli pierwszą w Polsce agencję marketingową zatrudniającą osoby sparaliżowane. O swojej firmie mówią, że to biznes, którego celem są zmiany społeczne. Chcą aktywizować zawodowo osoby w najtrudniejszych życiowych sytuacjach, bo wierzą, że to właśnie praca jest głównym wyzwalaczem zmian. Dzięki niej pojawiają się w życiu nowe cele i umiejętności, zawiązywane są nowe relacje, każdy dzień na nowo ma sens. A tego przede wszystkim potrzeba osobom sparaliżowanym.

Poznali się przy okazji remontu. Artur chciał odnowić pokój swojej mamy (niestety również osoby niepełnosprawnej) i szukał ekipy do pracy. W pomoc zaangażował swoich znajomych, oni swoich, a ci przyprowadzili Majkę. A ona jak przyszła, tak już w ekipie przyjaciół Artura została. Wrażliwa na ludzkie nieszczęścia, szybko zaczęła dostrzegać marnujący się w łóżku talent. Bo skoro ten chłopak ma sprawną głowę i świetnie sobie radzi w obsłudze komputera, to dlaczego nie mógłby się gdzieś realizować zawodowo? Zamiast narzekać na brak miejsc dla takich ludzi jak Artur, sama postanowiła takie miejsca zacząć tworzyć i tak powstał projekt Leżę i Pracuję.

Już sama nazwa agencji wywołuje uśmiech na twarzy. A uśmiechów pojawia się co raz więcej kiedy rozmawia się z samymi twórcami marki. Artur ciągle żartuje, a najlepiej wychodzą mu żarty z jego… niepełnosprawności. Mówi, że teraz jak ma pracę nie mógłby zacząć chodzić, bo nie pasowałby wizerunkowo do firmy. Przyznaje się, że często dzwonią do niego nawet nieznajomi, którzy są w różnych dołkach i życiowych kryzysach, by zarazić się od niego optymizmem, poradzić. Bo dla kogoś mały problem jest duży, a dla innych duży jest mały.

 

Naprawianie świata

O swojej pracy mówi, że jej głównym celem nie jest zarabianie pieniędzy, ale pokazanie innym osobom sparaliżowanym, że można pracować, że życie toczy się dalej. Opowiada, że pomimo swoich ograniczeń i tak robi wiele rzeczy, bo… nauczył się innych prosić o pomoc. Choć przyznaje, że nie zawsze tak było. Zaraz po wypadku potrzebował kilku miesięcy, żeby pogodzić się z nową sytuacją, zdarzyła mu się nawet próba samobójcza. Ale wychował się w domu silnych mężczyzn, zahartowanych wojną i przeciwnościami losy, więc skoro tata i dziadek dali sobie radę to i ja muszę – powtarzał w chwilach kryzysu.

Majka, pomimo młodego wieku ma zadatki na bizneswomen, a Leżę i Pracuję to nie pierwsza marka, którą rozkręca. Sama jednak o sobie mówi: przedsiębiorca społeczny. A kto to taki? W jednym z wywiadów tłumaczyła, że to ktoś, kto za zarobione pieniądze nie kupuje sobie sportowego ferrari, nie dlatego że taki samochód jest zły, ale dlatego że nie widzi w nim żadnej wartości. Dla niej największym celem jest naprawianie świata za pomoc mądrego biznesu. Chce aktywizować zawodowo ludzi, których życie pozbawione jest sensu. Dlatego też do Leżę i Pracuję zatrudnia osoby, które mają najmniejsze szanse na znalezienie zatrudnienia. Tak też w ostatnim czasie do ich zespołu dołączyła 19-letnia Nicole, która ma zanik mięśni i samotnie wychowuje 4 miesięczne dziecko.

 

Majka marzy o tym, by w przyszłości powstały franczyzy ich firmy w całej Polsce. Nie boi się porażki, bo wierzy, że jeżeli nawet sam Artur miałby być jedynym beneficjentem Leżę i Pracuję to i tak warto było dla niego rozkręcać ten biznes. Bo każde życie ma sens, czasem trzeba tylko innym pomóc go odkryć.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail