Aleteia

Te fakty trzeba znać, by zrozumieć dramatyzm papieskiej podróży do Kolumbii

BOGOTA, COLOMBIA 04 SEPT 2017: Images from Bogota on the eve of Pope Francis historic visit to Colombia. Street artist Paula Santa Mana creates an image of Pope Francis and other religious figures on a street near the Primada Cathedral in Bogota.
Udostępnij
Komentuj

W Kolumbii w ostatnich latach pobito smutny rekord największej na świecie liczby zamordowanych biskupów i księży. Mimo to Franciszek zrezygnował z szyb kuloodpornych i opancerzonego samochodu.

Od ponad 50 lat w Kolumbii trwa najdłuższa i najbardziej krwawa wojna na kontynencie południowoamerykańskim. Podsycają ją nadające ton polityce kartele narkotykowe. Papież Franciszek przyjeżdża do tego kraju, by – jak mówi hasło jego pielgrzymki – „Zrobić pierwszy krok” ku prawdzie, sprawiedliwości, przebaczeniu, pojednaniu i pokojowi.

Kraj, który nie zna pokoju

Kolumbia jest dziś bardziej niesprawiedliwa, niesolidarna, skorumpowana i pełna przemocy niż w 1986 roku, kiedy odwiedził ją Jan Paweł II, czy też w 1968 (cztery lata po wybuchu wojny), gdy na tej ziemi modlił się Paweł VI. Praktycznie cały ten czas kraj skąpany jest w okrutnej wojnie, a kolejne pokolenia jego mieszkańców nie wiedzą, co to znaczy żyć w pokoju.

„Jako małe dziecko widziałam, jak lewaccy rebelianci mordowali mojego tatę, potem byłam świadkiem rzezi kolejnych mych przyjaciół. Najbardziej cierpią zwykli ludzie” – mówi Kelly Fernanda Hincapie Marroquín.

Cierpienia jej najbliższych sprawiły, że skończyła prawo i zaangażowała się w obronę praw człowieka w Kolumbii.

Ćwierć miliona ofiar

Wojna kosztowała życie prawie ćwierć miliona Kolumbijczyków, a ponad 7 mln zmusiła do opuszczenia domów.

„Jesteśmy na progu nowego początku. Podpisane porozumienia i obiecane zawieszenia broni dają nadzieję, jednak prawdziwy pokój zaczyna budować się w rodzinach, bez tego najwspanialsze deklaracje polityczne nie pomogą. Jeden z naszych największych problemów stanowią rany zadane przez przemoc i śmierć. Tylko ich zabliźnienie może pomóc odbudować nową tkankę społeczną i utracone braterstwo. Tu bardzo liczymy na papieża” – podkreśla Kelly Fernanda Hincapie Marroquín.

Spotkanie ofiar i oprawców

Po latach walk między rządem a rebeliantami w kraju tym powstała trudna do wykorzenienia kultura przemocy, dlatego szczególnie ważne pozostaje zaangażowanie Franciszka w prowadzenie dialogu.

Jeden z punktów pielgrzymki stanowić będzie spotkanie pojednania odbywające się w organizowanym corocznie przez Kościół Tygodniu Pojednania. Wezmą w nim udział ofiary długoletniej wojny domowej oraz byli członkowie oddziałów zbrojnych i ich rodziny.

„Niedawno spotkałem mężczyznę, który porwał mnie ze szkoły i siłą wcielił do rebelii. Chciał uciec na drugą stronę ulicy. Gdy powiedziałem, że mu przebaczam, zaczął płakać” – wyznaje William, który jako dziecko-żołnierz w lesie spędził trzy lata. Rebelianci nauczyli go bestialsko mordować i chcieli pozbawić wyrzutów sumienia.

Męczennicy: 2 biskupów i ponad 90 księży

Wiliam uciekł, gdy miał 16 lat, dzięki pomocy znajomego księdza. Koszmary wspomnień wciąż jednak do niego wracają. Sam pomógł uciec już ponad 200 dzieciom-żołnierzom.

Ośrodek, którym kieruje wraz ze swym wybawcą, ks. Rafaelem Beją dał nowe życie ponad 2,5 tys. dzieci. To kropla w morzu potrzeb.

„Aktywne zaangażowanie Kościoła na rzecz budowania sprawiedliwości, pojednania i przebaczenia bardzo się nie podoba, stąd tak wielu męczenników” – mówi William. Tylko od 1984 r. zamordowano tam 2 biskupów i ponad 90 księży, ostatniego w lipcu tego roku.

Żaden kapłan nie zrezygnował

W czasie pielgrzymki dwóch z tych męczenników Franciszek ogłosi błogosławionymi.

„Głoszona prawda Ewangelii nie podoba się zarówno handlarzom narkotyków, jak i rebeliantom. Wielu kapłanów objętych jest specjalnym programem ochrony. Mimo naturalnego po ludzku strachu żaden jednak nie zwątpił w konieczność prowadzonej misji i nikt nie porzucił parafian, choć jesteśmy świadomi ryzyka, jakie to niesie. Od Franciszka oczekujemy umocnienia w naszej misji”

– podkreśla ks. Héctor Fabio Henao, dyrektor Sekretariatu Duszpasterstwa Społecznego przy episkopacie Kolumbii oraz koordynator programu mającego na celu ochronę księży.

Na tej najbardziej na świecie niebezpiecznej dla duchownych ziemi papież zrezygnował z szyb kuloodpornych i opancerzonego samochodu.

Historyczna szansa na pokój

„Przyjadę do Kolumbii, gdy zostanie podpisane porozumienie pokojowe” – stwierdził Franciszek w czasie jednego ze spotkań z prezydentem tego kraju. On sam i watykańska dyplomacja wiele uczyniły, by do tego doszło.

Przybywa do tego kraju w historycznym momencie. W ubiegłym roku za dialogiem i pokojem opowiedziało się lewackie ugrupowanie Rewolucyjne Siły Zbrojnyne Kolumbii FARC. Tuż przed przylotem papieża do Bogoty deklarację zawieszenia broni złożyło też prawicowe ugrupowanie Wojsko Wyzwolenia Narodowego ELN.

To konkretny krok ku zaprowadzaniu trwałego pokoju.

Narkotyki i korupcja

Walki między partyzantami, a siłami rządowymi nie są jednak jedynym problemem tego kraju. Kolumbia to światowe centrum produkcji kokainy i handlu narkotykami, z czego finansują swe działania także rebelianci. Tylko w ubiegłym roku skonfiskowano tam 362 tony kokainy i zgodnie z rządowym programem wykarczowano 28 tys. hektarów jej upraw ze 100 tys. planowanych.

Rakiem społeczeństwa jest też powszechna korupcja oraz fakt, że władza i cały majątek są naprzemiennie w rękach rodzin zaledwie trzystu oligarchów.

To nie tylko bolączki Kolumbii, ale i całego kontynentu. Stąd ogromne nadzieje, że papież-Latynos przymawiając do Kolumbijczyków przemówi do całej Ameryki Łacińskiej, a tematy, jakie podejmie w czasie pielgrzymki, będą miały znaczenie dla całego kontynentu.

Szczególnie jest to ważne w kontekście stojącej na krawędzi wojny domowej sąsiedniej Wenezueli.

Czy papież nauczy Kolumbijczyków przebaczenia?

Mimo że papież wiele będzie mówił o pokoju, podróż ta nie będzie miała charakteru politycznego, ale duszpasterski. „Franciszek przyjeżdża głosić Ewangelię i uczyć nas przebaczać jak Chrystus. Tego moja ojczyzna potrzebuje” – wyznał prezydent Kolumbii, Juan Manuel Santos na progu papieskiej wizyty. I dodał:

„Kościół od dziesięcioleci uczy nas przebaczać i zło dobrem zwyciężać. To nie jest polityka, tylko Ewangelia. Zresztą jak się okazuje bardzo skuteczna. Papież chce zrobić z nami pierwszy krok, ale to od nas będzie zależało co z tym dalej zrobimy i czy deklaracje zawieszenia broni okażą się definitywne”.

Z kolei były rebeliant, którego ręce splamione są krwią niewinnych ludzi podkreśla, że „papieska wizyta przyniesie krajowi więcej nadziei, jeśli naprawdę będzie dla wszystkich wezwaniem, by na zawsze pogrzebać nienawiść i urazy”.

Stąd kluczowymi słowami tej bardzo trudnej i niebezpiecznej podróży papieża będą: miłosierdzie, przebaczenie, prawda i sprawiedliwość. Żadnego z nich nie wolno rozpatrywać w oderwaniu od pozostałych. Trzeba z Franciszkiem zrobić pierwszy krok.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail